single-image

12-latka popełniła samobójstwo. Kiedy się obudzimy?

Aleksandra Broda

Kilka dni temu 12-latka z Kozienic odebrała sobie życie. Najprawdopodobniej miała dość prześladowania rówieśników. Jak donoszą media, mowa nienawiści kierowana w jej stronę miała miejsce zarówno w szkole, jak i na portalach społecznościowych. Była bardzo zdolną dziewczynką, wychowywała się w normalnej, kochającej rodzinie.

Napisaliśmy co najmniej kilkanaście obszernych artykułów na temat problemów dzieci i młodzieży. Pamiętam, jak analizowaliśmy statystyki z pomysłodawczynią i właścicielką tego portalu. Byłyśmy zaniepokojone, ponieważ artykuły ściśle lifestylowe, były czytane po kilkadziesiąt tysięcy razy, natomiast artykuły o problemach, depresjach dzieci i młodzieży, sięgały kilka tysięcy i miały widoczne, mniejsze zainteresowanie.

Moja praca polega także na analizowaniu statystyk, algorytmów i szukania tematów, które czytelnika zainteresują. Niestety. Od dobrych kilku lat odnoszę wrażenie, że to, co powinno interesować rodziców, jest często pomijane. Tak. Mogę śmiało powiedzieć, że większość rodziców uważa, że ich dzieci nigdy nie będą miały problemów psychicznych, nigdy nie padną ofiarami hejtu i nigdy nie będą nawet myślały o odebraniu sobie życia z żadnego powodu.

Kochani. To są marzenia każdego rodzica. Ja też marzę o tym, aby mojego dziecka nigdy nie spotkało nic złego! Ale nigdy, przenigdy nie będziemy mieli pewności. I zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że coś przeoczymy. Nie możemy być naiwni, ponieważ to często naiwność dorosłych otwiera dzieciom drogę do depresji, ukrywania problemów, posiadania tajemnic, które niszczą życie.

Moim zdaniem dom i szkoła to miejsca, w których powinno się rozmawiać na takie tematy. Na tematy dotyczące hejtu i jego konsekwencjach. Na tematy związane z problemami psychicznymi, a nawet te dotyczące samookaleczeń i samobójstwa. Tymczasem traktujemy to wszystko jak wielkie TABU. Dajemy do zrozumienia przy tym dzieciom, że złe samopoczucie to coś złego i nie warto o nim rozmawiać. Dajemy wolną rękę dzieciakom, które znęcają się nad innymi. Jesteśmy bierni jako nauczyciele i jako rodzice. Coraz łatwiej przychodzi nam rozmowa z nastolatkami o seksie (co jest naprawdę świetne), ale zapominamy, że świat nastolatka/dziecka nie kończy się na miesiączce, czy też pojawieniu się zarostu. Ile razy nam się zdarzyło, że ktoś w komentarzach napisał: „Ale g*wniany post!”. Ile razy ktoś nas, dorosłych spotkał się z paskudnym hejtem dotyczącym naszego wyglądu, naszych postępowań.

A nasze dzieci? Myślicie, że one idąc do przedszkola, szkoły, usłyszą same dobre rzeczy? Że nikt, żadne inne dziecko, nie będzie chciało przelać swoich frustracji na kogoś innego? Już starszaki z przedszkola potrafią naśmiewać się z innych dzieci. Kiedy rodzice z dzieckiem nie rozmawiają, niezależnie, czy nie mają czasu, czy też świadomości, ten ból się w dziecku może skumulować. Skumulować i wybuchnąć w najmniej spodziewanym momencie. Rodzice, jak widzimy niestety w tragedii 12-latki, nie zawsze są w stanie sprostać samemu. Na naszą skrzynkę mailową trafiło co najmniej kilka wiadomości, w których rodzice opisują swoje zmagania z bezprawiem, które panuje w wielu szkołach. Rodzice reagują, a szkoła umywa ręce. Za takie rzeczy/reagowanie/poświęcanie czasu odpowiedzialna jest także SZKOŁA.

Kiedy się obudzimy? Kiedy ludzie zdadzą sobie sprawę, że będziemy mieć coraz więcej HEJTU i NIENAWIŚCI? Kiedy rząd zrozumie, że edukacja w tym zakresie powinna być obowiązkowa, priorytetowa?

Kiedy się obudzimy i zrozumiemy, że nie jesteśmy wszechwiedzący, niezniszczalni? Że nasze dzieci mogą nie udźwignąć pewnych rzeczy?

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider