# Ku przestrodze- ja spałam, a w kuchni rozgrywał się dramat

Dzisiaj przedstawiamy Wam historię Iwony i jej bliźniaków- Dominika i Przemka. 

 

„Ciężko mi się przyznać, ale postanowiłam opisać moją historię. Zapewne pamiętacie historię dwójki dzieci, które bawiły się w chowanego, kiedy rodzice spali. Jeden z nich schował się w pralce i stracił przytomność…

Mój mąż wyjeżdża w trasy. Bywa, że nie ma go nawet kilka tygodni w domu. Jest mi strasznie ciężko ogarnąć moje urwisy. Mam czteroletnie bliźniaki. Chociaż marzyłam o powrocie do pracy, nie mogę sobie na to pozwolić, ponieważ chłopcy mają słabą odporność i ciągle chorują. Przyznam się- czasami doprowadzają mnie do szewskiej pasji, ale poświęcam im każdą minutę mojego życia.

Chodzą spać bardzo wcześnie, ale za to wstają przed szóstą godzinną. Wieczorami sprzątam mieszkanie, robię pranie i przygotowuje obiad na następny dzień. Kładę się spać o 1 w nocy. Odkąd skończyli 2.5 roku miałam pewien sposób, żeby nie budzili mnie rano, tylko zajęli się sobą. Nauczyłam ich włączać telewizor, a rano zawsze czekała na nich górka ulubionych ciasteczek z mlekiem. Dzięki temu, do pewnego dnia, mogłam spać nawet do ósmej. Przez to wstawałam naprawdę wypoczęta i pełna energii.

Dodam jeszcze, że zawsze spychałam dalej niebezpieczne przedmioty takie jak noże kuchenne, albo kubki. Poza zasięgiem wzroku stało wszystko, czym moje dzieci mogłyby sobie zrobić krzywdę.

Pewnego dnia obudził mnie jeden z moich synów:
-Mamo! Dominikowi się coś stało!

Zerwałam się na równe nogi i szybko pobiegłam do kuchni, z której dochodziły krzyki. W pierwszej kolejności zobaczyłam podstawiony taboret do mebli. Następnie mojego drugiego synka, który krwawił tak bardzo, że na podłodze zrobiła się dosłownie mała kałuża krwi.
-Co wy żeście zrobili?!- Zaczęłam krzyczeć jak oszalała. Próbowałam znaleźć przyczynę krwotoku.

Okazało się, że chłopcy chcieli zrobić sobie śniadanie, bo ciastka im „zbrzydły”. Kiedy jeden z nich kroił bułki, przeciął sobie palca praktycznie do samej kości. Krew lała się strumieniem z jego palca, nie byłam w stanie nawet zrobić opatrunku. Wezwałam taksówkę i pojechaliśmy na pogotowie. Palec Dominika został zszyty, długo się goił, bolał niezmiernie. Po tygodniu wdało się zakażenie… Nie wyglądało to za dobrze, na szczęście palca dało się odratować. Do dzisiaj mam ogromne wyrzuty sumienia. Mój mąż pociesza mnie, że powinnam się cieszyć, że ma całego palca, ale ja nie potrafię się tym cieszyć. Zawiodłam na całej linii. Zawiodłam jako matka, tylko dlatego, że chciałam się wyspać. Nie ufajcie swoim dzieciom, one mają tyle pomysłów w głowach… Nie bądźcie wygodne, czuwajcie.”

 

Dziękujemy Iwonie, że chciała podzielić się z nami swoją historią. Zachęcamy Was do wysyłania wiadomości na adres: [email protected] Gwarantujemy anonimowość i wsparcie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

# Ku przestrodze
close slider
Slider