SŁOWA TEŻ RANIĄ, a te rany się nie goją

– Wiesz, ja dopiero po przeczytaniu tej książki zrozumiałam, że wcale nie byłam niegrzecznym dzieckiem, tak jak wmawiała mi to mama. Ja przez całe dzieciństwo czułam się jak ta najgorsza, rozwydrzona.

Rozmawiałam ostatnio z koleżanką o wrażeniach po przeczytaniu Pestek Ciarkowskiej. Obie stwierdziłyśmy, że te słowa rzucane w gniewie, te słowa z pozoru małostkowe, to te słowa najbardziej bolą – ranią. I tych ran nie da się wylizać, opatrzyć. One z czasem znikają pod powierzchnią dnia codziennego, ale wychodzą w najmniej oczekiwanych momentach. Najczęściej w sytuacjach, kiedy musimy uwierzyć w siebie, w to, że jesteśmy dobrymi ludźmi. I wtedy te rany krzyczą:

– Jesteś do niczego!
– No tak upierdliwego dziecka to ja jeszcze nie widziałam!
– Twój brat jest lepszy od Ciebie.
– Kocham Cię, ale daj mi już spokój wreszcie.

Kto z nas w nerwach nie powiedział czegoś złego do dziecka, partnera czy koleżanki? To się zdarza. Ale tak samo, jak i kłamstwa powtarzane setki razy, po części stają się prawdą, tak samo nieprzemyślane słowa, które mówimy do naszych bliskich, zostają im w pamięci i stają się dla nich wyznacznikiem poczucia ich wartości.

– Na pewno Ci się to nie uda!
– Patrz, jak robią to inni. Czego ty nie potrafisz załapać?
– No i po co płaczesz? PRZECIEŻ NIC SIĘ NIE STAŁO.

Rodzice podcinają skrzydła swoim dzieciom nawet nieświadomie. Bo dla nas może się wydawać coś tylko głupim słowem, które wywoła u dziecka pożądaną przez nas reakcję. Przykładowo – kiedy powiemy mu, że jest niegrzeczne w przeciwieństwie do siostry, to dziecko się uspokoi, ale zapamięta te słowa. Wystarczy jeszcze kilka razy porównać je do rodzeństwa, a już od zawsze będzie się czuło tym „gorszym”, „odrzuconym”. Już zawsze będzie dorastało w cieniu swojej siostry, czy brata. Ile ja znam przypadków (i daję sobie rękę uciąć, że ty też znasz ich sporo), w których dzieci były nierówno traktowane przez rodziców.

– Oddaj mu zabawkę, bo jest młodszy.
– On jest starszy i mądrzejszy.
– Dlaczego nie możesz być taka jak siostra?

Warto również wspomnieć o takich błahych z pozoru zdaniach jak:

– Dlaczego nie potrafisz tego zrobić?
– Co w tym trudnego?
– Dlaczego zawsze musimy na Ciebie czekać?
– Po kim ty jesteś takim bałaganiarzem?
– Co ty, jeść nie potrafisz? Jak ty sobie poradzisz w życiu?
– Jak będziesz taki, to nikt Cię nie polubi!

I nawet jeśli rodzice są nieświadomi ciężkości swoich słów, to dzieci są świadome wszystkiego. Wiecie, o co najpierw psychologowie pytają swoich zamkniętych w sobie, wstydliwych i zalęknionych pacjentów? O dzieciństwo. Bo właśnie tam się wszystko zaczyna i tam się wszystko kończy. Dzieciństwo ma wielki wpływ na nasze dorosłe życie. Anna Ciarkowska pisze: „Każde słowo ma swój ciężar. Ile waży to, co dziś powiedzieliście?”. A ja zapytam inaczej: Każde słowo ma swój ciężar. Ile waży to, co powiedziałeś dziś do swojego dziecka?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

# Ku przestrodze
close slider
Slider