Na dobre i na złe. W zdrowiu i w chorobie

Kiedy stracę czucie, wyostrzę swój wzrok i węch, aby tylko móc Cię dotknąć, chociaż w mojej głowie. I zapamiętam na zawsze Twoje miękkie dłonie i rozpalone policzki. I one nadal będą kładły mnie do snu. Policzek do policzka – dłoń na dłoni.

Kiedy stracę słuch, to i tak będę słyszeć Twój głośny śmiech, który porusza nawet twardy grunt i odbija się echem od pustych ścian. Nadal będę słyszeć, jak szepczesz do mnie: „Kocham Cię”, a moje ciało wciąż będzie przeszywał dreszcz.

Ty mi obiecałeś, że w chorobie mnie nie opuścisz, a ja przyrzekam, że nie pozwolę, aby choroba zniszczyła nas. Nie możemy się zatrzymać, jeśli los będzie rzucał kłody pod nogi. Nawet jeśli któreś z nas będzie na wózku inwalidzkim. Wtedy wezmę Cię w objęcia i przeniosę, a następnie wrócę się po wózek. Przecież mówią, że prawdziwa miłość pokona wszystko, prawda? Co to dla NAS? Przecież to nic.

A niech się z nas śmieją, niech pytają: „Dlaczego ty jeszcze z nim jesteś? Przecież to inwalida, niepełnosprawny, ktoś bez perspektyw!”. Jakby o szczęściu decydowało to, czy Twój partner jest w stanie otworzyć słoik i przesunąć meble. Jakby miłość z kimś, kto nie widzi, czy nie słyszy, nie miała w ogóle racji bytu. I Ci sami ludzie powtarzają jak mantrę cytat z Małego Księcia: „Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”. Powtarzają, bo to mądre, ale najwidoczniej wcale tego nie rozumieją.

A my będziemy nadal cieszyć małymi rzeczami. Jak będzie trzeba, to opowiem Ci ze szczegółami, jak wygląda wzór na mojej sukience. Będę przesuwać palcem, kawałek po kawałku i mówić: Tutaj jest róża, dokładnie taka, jaką podarowałeś mi dwa lata temu na urodziny. O! A tutaj jest tulipan. A kiedy przyznasz się, że za nic w Świecie nie możesz sobie przypomnieć, jak wygląda ten piękny kwiat, to ja Ci go przyniosę. I będziemy razem go macać, czuć i wąchać, jakby to było coś nowego, wyjątkowego. I dla nas będzie.

I będziemy walczyć o siebie do ostatniego tchu. A sycić będziemy się swoją obecnością. Nie boję się tego, co nas w życiu spotka. Bo wiem, że jesteśmy ze sobą na dobre i na złe. W szczęściu i w chorobie. I nikt nie może nam w tym przeszkodzić.

A miłość? Ona jest w sercu. Ona tłamsi zmęczenie, kiedy prowadzimy wózek inwalidzki. Ona pozwala zobaczyć piękny Świat niewidomemu: wyobrazić sobie kolor włosów i kilkudniowy zarost u mężczyzny. Miłość wprowadza do życia osoby niesłyszącej muzykę. I ta sama miłość pozwala usłyszeć, zobaczyć, poczuć, że ktoś naprawdę nas kocha. Bez względu na niepełnosprawność.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

# Ku przestrodze
close slider
Slider