Depresja matek – nie tylko poporodowa. Dlaczego?

Według Badań Murdoch Children’s Research Institute, depresja matek występuje częściej cztery lata po urodzeniu pierwszego dziecka, niż kiedykolwiek w pierwszych dwunastu miesiącach po porodzie. Badania wskazują również, że depresja poporodowa może pojawić się trzy miesiące po urodzeniu dziecka. W Polsce wciąż nie mówi się o depresjach matek, a także o stanach depresyjnych. Depresja matki nie tylko uważana jest za lenistwo i brak wdzięczności, ale przede wszystkim jest niezauważalna.

Depresja, chociaż pojawia się znienacka, daje o sobie znać wcześniej. Zazwyczaj przewlekłe zmęczenie, problemy, które przytłaczają i zbyt duże wymagania powodują u matek problemy emocjonalne. Oczywiście, skłonności do depresji można odziedziczyć, ale często jest tak, że po prostu PRZYCHODZI. W innych przypadkach może dotknąć również osoby, które dotychczas nie miały większych problemów i przysłowiowo „cieszyły się życiem”. Powodem może być również traumatyczne doznanie lub stresujące życie. Depresja jest wciąż obiektem badań naukowców. Nie tylko niszczy życie, ale również może prowadzić do samobójstwa.

Nic dziwnego, że matki są w grupie ryzyka zachorowania na depresję. Wychowanie dziecka, nawet dla osoby, która przez kilka lat walczyła o to, by zostać matką, może okazać się trudne. Nigdy nie wiadomo, jaki poród będzie miała kobieta. Im boleśniejszy, przy asyście lekarzy bez powołania, może przyczynić się do depresji poporodowej. Za główną przyczynę depresji poporodowej uważa się gwałtowny spadek hormonów płciowych, a także brak sił i osłabienie.

Natomiast depresja matki nieco starszego dziecka jest tematem tabu. W końcu minęło już tyle miesięcy lub lat, że wstyd sobie z dzieckiem nie radzić (według niektórych). Problem jednak polega na tym, że depresja matki to nie jest nieradzenie sobie z dzieckiem.

Z jednej strony chęć odpoczynku, a z drugiej przekonanie, że powinno się poświęcić każdą chwilę dziecku. Dodajmy do tego brak wsparcia ze strony najbliższych. Brak podziału obowiązków, problemy finansowe, zdrowotne i już mamy powody, przez które matka może popaść w depresję. Oczywiście, są mamy, które radzą sobie w każdej sytuacji. Ale są również matki, które po prostu nie mają już sił. Nie wynika to ani z lenistwa, ani z nieumiejętności organizacji. To wynika z tego, że każdy ma inny charakter i swój bagaż emocjonalny. Ludzie muszą nauczyć się to rozumieć.

I chociaż prawdą jest, że depresja objawia się ciągłym smutkiem i wycofaniem, to matki nauczyły się ją ukrywać. Matki w depresji ubierają maski, biorą po kryjomu tabletki nasenne i robią makijaż z rana. Wychodzą z dziećmi na spacery. Pracują. Cała depresja siedzi jednak w środku i w tym, jak postrzegają świat. Czują, że jest po prostu pusto. Słyszą, ale nie słuchają. Udają. A to wszystko dusi się i kisi. Niestety, przyjdzie moment, w którym to wszystko przerośnie. Jeśli w porę się nie zareaguje.

Matki boją mówić się o swoim złym samopoczuciu ze względu na stereotypy i brak zrozumienia otoczenia. Bliscy nie dostrzegają pogarszającego się stanu emocjonalnego, bo widzą tylko to, co chcą widzieć. A wszelkie objawy u mam, albo usprawiedliwiają dołkiem, hormonami, albo właśnie zarzucają lenistwo. Nikt nie ma wymalowanego na twarzy napisu: „depresja”. Żeby dostrzec, że ktoś potrzebuje pomocy, trzeba się angażować w relacje, poświęcić czas.

Do najczęstszych objawów depresji należą:

  • Płaczliwość, brak odczuwania satysfakcji i radości z życia,
  • częste poczucie niebezpieczeństwa i niepokoju, a także zakładanie tylko czarnych scenariuszy,
  • kłopoty z pamięcią i skupieniem się,
  • przewlekła senność lub problemy z zasypianiem,
  • wahania nastrojów,
  • objadanie się, lub wręcz przeciwnie – brak apetytu,
  • osłabienie organizmu.

Nie znaczy to jednak, że każda mama zobaczy swój problem. A jeśli już to zrobi, może to za wszelką cenę ukrywać. Kobiety boją się, że ktoś zarzuci im marudzenie, brak wdzięczności i nieporadność w wychowaniu dzieci. Mówimy tutaj przede wszystkim o starszych osobach, które nie uznają w ogóle czegoś takiego jak depresja, oraz o dzisiejszej modzie na idealizm. Dlatego tutaj w dużej mierze zależy wszystko od najbliższych przyjaciół, rodziny, a także partnerów, którzy powinni interesować się kobietami. Gdy pojawia się dziecko, wiadome jest, że stanie się „oczkiem” w głowie otoczenia. Ale nie można zapominać o rodzicach.

Nieleczona depresja prowadzi do jeszcze głębszej depresji, która może prowadzić do samobójstwa. To nie jest egoizm, to jest choroba, która nieleczona – atakuje, niszczy i pozbawia życia.

Matki, które w porę zaczną się leczyć – wyzdrowieją! Już sama terapia przynosi wielkie efekty. Często przy depresji zalecane jest leczenie farmakologiczne. Wyjście z depresji nie jest wcale łatwe. Często wymaga zaangażowania najbliższego otoczenia: męża, rodziców i przyjaciół. Podczas leczenia, niekiedy można przekonać się, że matka otacza się toksycznymi ludźmi, ale praca z psychoterapeutą pozwoli jej to dostrzec i zmienić rejs. A wszystko będzie zmierzało z powodzeniem ku temu, żeby znów cieszyć się macierzyństwem i brać z życia wszystko, co najlepsze.

Jeśli jesteś matką, która czuje, że w środku sobie nie radzi i nie potrafi się cieszyć – udaj się do psychologa. To naprawdę ani żaden wstyd, ani „porażka”.

Jeśli widzisz, że jakaś matka w Twoim otoczeniu zaczęła się chociaż trochę niepokojąco zachowywać – zareaguj, przypatrz się. Nie oceniaj, nie nazywaj leniwą. Być może uratujesz jej życie.

Jeśli jesteś ojcem, który dużo pracuje i wiesz, że brakuje Ci czasu, żeby obiektywnie spojrzeć na swoją kobietę – znajdź go, a później porozmawiaj z nią i słuchaj. Być może ona krzyczy, ale nikt tego nie chce słyszeć.

Jeżeli myślisz, że depresja matki to wymysł, zmień zdanie.

Udostępnij, wyślij koleżance i skomentuj, jeśli rozumiesz i chcesz pomóc.

 

Źródło: https://www.mcri.edu.au/media/109

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

# Ku przestrodze
close slider
Slider