single-image

3 historie dzieci, które powinny być obowiązkową lekturą dla rodziców

Aleksandra Broda

8-letni Janek

– Wiesz, mamo. Czasami zastanawiam się, co by było, gdybym zniknął z tego świata. – Co ty gadasz dziecko? Masz dopiero 8 lat! Skąd takie myśli!? Znowu naoglądałeś się bzdurnych filmików!?

Matka wychodzi do kuchni, gdzie nerwowo zaczyna obierać ziemniaki. Gniew w niej narasta. Te słowa naprawdę mocno ją rozzłościły. Odstawia wszystko na bok i wraca do pokoju syna. Wchodzi. 8-latek jak gdyby nic, leży na łóżku i patrzy w sufit.

– Gdzie masz ten telefon!? – krzyczy matka, przeszukując biurko. – Gdzie masz ten telefon, pytam do cholery!?

Chłopiec nie może uwierzyć w to, co robi jego matka. Jest w lekkim szoku. Nie wiedział, że jego słowa mogą tak ją rozzłościć. Bardzo często jego matka reagowała nerwowo na wiele spraw, ale tym razem przeszła samą siebie. Chciał tylko porozmawiać. Milczy.

Kobieta znajduje telefon. Chce go zniszczyć. Chłopiec stara się nic nie mówić, ponieważ wie, że wszelkie rozmowy z mamą, kiedy jest w tym stanie, kończą się bardzo źle.

– Niepotrzebnie Ci go kupiliśmy. Gówno! Nigdy go już nie zobaczysz, słyszysz!? Tyle dla Ciebie robimy, a ty o śmierci myślisz!? Rozpieszczony gówniarz! – wychodzi, trzaskając drzwiami.

Chłopiec w dalszym ciągu jest w szoku. Nie wie co robić, ale z jego oczu zaczynają lecieć coraz to większe krople łez.

– Zniknąć z tego świata. Zniknąć z tego świata. Zniknąć z tego świata – powtarza cichutko i tuli się do poduszki.

Myśli rezygnacyjne pojawiają się nawet wśród 7-latków. Większość dzieci w tym wieku nie ma pojęcia o samobójstwie ani nie myśli o śmierci. Dzieci mają jednak poczucie, że chciałyby zniknąć z tego świata. Często nie mają świadomości, że zniknięcie z tego świata wiąże się z brakiem powrotu do niego. Ignorowanie takich myśli u dzieci może prowadzić do ich depresji, a także innych zaburzeń psychicznych. Często przyczyną myśli rezygnacyjnych jest nieszczęśliwe dzieciństwo, brak dobrej komunikacji z rodzicami, czy też rówieśnikami.

13-letnia Zosia

– Zośka! A czemu ty w takim upale w długim rękawku siedzisz? Ubieraj T-shirt i jedziemy na zakupy.

– Mamo, zimno mi. Chyba coś mnie bierze. Chcę zostać w domu, dobrze? – dziewczynka tak naprawdę za wszelką cenę nie chce ubierać krótkiego rękawka.

– No dobrze. Zmierzę Ci gorączkę – stwierdza mama. – Jeśli nie będziesz miała podwyższonej temperatury, to mogę podjechać na zakupy z Dagmarą? Dawno jej nie widziałam.

– Mamo. Nie mam gorączki. Jak coś, to przecież sama potrafię sprawdzić temperaturę. Jedź śmiało. To Twoja przyjaciółka. Ja się położę i włączę sobie jakiś film – odpowiada z wielką ulgą.

Matka spotyka się w galerii ze swoją przyjaciółką. Dagmara to kobieta, która ma już pełnoletnie dzieci.

– Cały dzień chodziła w długim rękawku, ponieważ twierdziła, że jej zimno, ale krótkie spodenki miała na sobie. To trochę dziwne. Może zrobiła sobie tatuaż? – kobieta radzi się przyjaciółki.
– Albo się tnie. Teraz wszystkie dzieci tną się tępymi żyletkami – odpowiada bez wzruszenia.
– Co ty gadasz!? Dagmara! Głupoty wygadujesz! – kobieta jest w szoku.
– Moje dzieci też miały taką fazę. Muszą jakoś zwracać uwagę otoczenia. Mówię Ci, przejdzie jej – uspokokaja przyjaciółka.

Mama Zosi wraca do domu. Dziewczynka leży na kanapie i ogląda film. Kobieta podchodzi do niej, przytula ją i delikatnie podwija rękawy. Widzi na nadgarstkach córki delikatne, ledwo zaczerwienione linie.

– Kochanie! Nie musisz się samookaleczać, aby przypodobać się rówieśnikom. Masz ochotę na lody? – kobieta próbuje być najbardziej delikatna i wyluzowana, jak tylko może.

– Dzięki mamo za radę. A nałóż troszkę – dziewczynka jest nieco zakłopotana.
Nie spodziewała się takiej reakcji matki. Z jednej strony cieszy się, że mama nie jest zła, a z drugiej czuje ogromną pustkę, ponieważ wydaje jej się, że kompletnie jej nie rozumie.

Po dwóch miesiącach Zosia tak bardzo przecina sobie nadgarstki, że krew leje się strumieniami. Wychodzi z pokoju i krzyczy do mamy:

– Mamo! Co ja zrobiłam!? Ratuj mnie!

Ignorowanie wszelkich zachowań autoagresji dzieci, nastolatków, jest bardzo złe. Usprawiedliwianie ich buntem młodzieńczym, czy też niezrozumianą fazą, która przejdzie, może doprowadzić do pogłębiania się wszelkich zaburzeń psychicznych. Dzieci najczęściej okaleczają się z dwóch powodów: aby zwrócić uwagę rodziców, na to, że mają problemy, nie radzą sobie, albo żeby dać upust swoim emocjom, które eksplodują zwłaszcza w wieku dojrzewania. We wszystkich przypadkach trzeba reagować, a nie czekać, aż to przejdzie.

16-letnia Natalia

– Tak bardzo Ci przeszkadzam? To może się zabiję, żeby Ci ulżyć!?
– Smarkulo jedna! Pracuję, jak wół, żeby Cię utrzymać, a ty tylko myślisz o tych swoich koleżankach. Znajomi i kosmetyki Ci w głowie! Do nauki! – krzyczy ojciec.
– Czyli lepiej byłoby, gdybym zniknęła, tak? Na to nie potrafisz odpowiedzieć! Dobra, ok!

Sytuacja w domu robi się coraz bardziej napięta. Córka nie może w ogóle znaleźć porozumienia z ojcem. Co ona nie zrobi, jest źle. Uczy się przeciętnie, ma w planach zostać makijażystką lub stylistką. Ojciec tego nie pochwala i za wszelką cenę chce jej to wybić z głowy: nie rozmawia z nią, lecz wciąż nakłada nowe kary i dużo krzyczy. Dziewczyna czuje się niezrozumiana. Coraz częściej, ukradkiem, sięga po alkohol. Marzy o tym, aby uciec z domu. Pewnego wieczoru wykorzystuje fakt, że ojciec zasnął na kanapie. Upija się w swoim pokoju, a następnie pakuje najpotrzebniejsze rzeczy. Wszystko jej jedno. Wychodzi na ulicę i łapie stopa. Słuch po niej ginie.

Przemoc rodzi przemoc. Także ta słowna. Ignorowanie potrzeb i marzeń dziecka, brak okazania zrozumienia i rozmowy nie tylko może prowadzić do zaburzeń psychicznych, lecz także do popadania w różne nałogi. Młodzi coraz częściej sięgają po alkohol i używki. Coraz częściej wpadają w nałogi, z których ciężko wyjść. Coraz częściej pod wpływem różnych substancji decydują się na wszelkie, groźne, zagrażające życiu i zdrowiu kroki.

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider