single-image

4 fala niekończących się problemów psychicznych [3 historie]

Aleksandra Broda

Aż trudno uwierzyć, że mija kilkanaście miesięcy odkąd mamy „pandemię”. To kilkanaście miesięcy pełnych niepewności względem pracy, niepewności względem zdrowia (i mówię tutaj również o ograniczonym dostępie do wszelkich innych specjalistów), niepewności względem nauki naszych dzieci.

Wszyscy wiemy, że okres ostatnich kilkunastu miesięcy odcisnął poważne piętno na psychice większości dzieci. Te, wydaje mi się, ucierpiały najpoważniej. Wiem jednak, że ich cierpienia niestety się nie kończą wraz z powrotem do nauki stacjonarnej. Mało jednak mówi się o psychice dorosłych, która również cierpiała i może cierpieć jeszcze przez długi czas.

Lockdowny, utraty stanowisk, ograniczenia, medialna nagonka, niepewność, wzrost cen, izolacja – to wszystko sprawiło, że historie różnych dorosłych ludzi, żyjących na różnych poziomach i mających najróżniejsze zainteresowania i plany, zmieniły się na dobre.

Antydepresanty na śniadanie. Na kolację tabletki nasenne

Beata pracowała w branży gastronomicznej. Jej córka była już praktycznie samodzielna, więc kobieta mogła pozwolić sobie na pracę do wieczornych godzin. Samotna mama, która odzyskiwała po nieudanym małżeństwie radość z życia, z dnia na dzień straciła pracę. A z nią, tę radość, o którą tak walczyła. Szybko zatrudniła się w sklepie, ale wypłata w porównaniu do poprzednich, nie pozwalała na utrzymanie i tak skromnego mieszkania. Znalazła dodatkową pracę, dorywczą, jako sprzątaczka. I kiedy finanse zaczęły wychodzić na prostą, jej psychika zaczęła iść swoimi ścieżkami. Za mało czasu i chęci na terapię. Na dzień dobry antydepresanty. Na dobranoc tabletki nasenne, ponieważ pomimo tego, że codziennie pada z nóg, to nie potrafi już bez nich zasnąć.

W tygodniu drink na dobranoc, a w weekendy czysta

Marcin, jak zaczęła się pandemia, miał tę możliwość, że przeszedł na pracę zdalną. Niestety, ale nie zdawał sobie sprawy z tego, że będzie to dla niego uciążliwie, a nawet i wyczerpujące. Przytłoczył go fakt, że nie może w spokoju pracować. Mieszkanie małe, dzieci – jedno w kuchni, drugie w pokoju, wszystkie na lekcjach zdalnych. Żona została wysłana na przymusowy urlop, więc uznała, że za ten czas odnowi kuchnię. Nie mógł się w tym wszystkim odnaleźć, a czas jego pracy znacznie się wydłużył. Jakby tego było mało – podczas lockdownu wyszło wiele rodzinnych brudów, na które codziennie każdy przymykał oko. Atmosfera w domu napięta. Wieczory jakieś przytłaczające. Zaczął więc umilać je na zmianę lampkami wina i drinkami z wódki. Nigdy za wiele. Tyle, by się troszkę odprężyć. Weekendy były zdecydowanie obfitsze. Przed wiosną tego roku wrócił już do biura. Przestał pić. W domu sytuacja się poprawiła. Wie jednak, że jeśli znów będzie skazany na pracę zdalną, to bez procentów sobie nie poradzi.

Wyjście z domu raz na dwa tygodnie

Samotna emerytka, Pani Gienia, od kilkunastu miesięcy stara się nie wychodzić dalej, niż do piwnicy po stare przetwory. Raz na dwa tygodnie wsiada do autobusu i jedzie na ryneczek, aby zrobić drobne zakupy. Myślała, że kiedy się zaszczepi, będzie już bezpieczna, ale w wiadomościach podają, że jednak wciąż musi zachowywać ostrożność. Jest zdezorientowana. Tak. Pani Gienia to ta, która zwraca uwagę młodzieży, żeby zasłonili nos i usta. Sama na zewnątrz nie ściąga nawet na chwilę lateksowych rękawiczek. Pani Gienia jest obiektem żartów, a nawet wyzwisk. Bardzo ją to boli, ponieważ wierzy, że wkrótce to wszystko się skończy, a ona będzie mogła bez obaw odwiedzić swoje wnuki, które mieszkają we Francji.

Każdy z nas zna osoby, które ucierpiały z powodu pandemii, izolacji i wszystkich rzeczy z tym związanych. Być może odnaleźliście cząstkę siebie w tym artykule. Jeśli tak, to pamiętajcie, że Wasze życie nie musi tak wyglądać. Naprawdę warto szukać pomocy u specjalisty. Można tego zignorować. 

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider