single-image

5 zdań i zachowań, które podcinają skrzydła dzieciom.

Aleksandra Broda

Dzisiaj będzie o rzeczach, które podcinają skrzydła dzieciom. A właściwie to o słowach i czynach rodziców, które sprawiają, że dziecko traci cenne pióra. Dziecko rodzi się ze skrzydłami uniesionymi ku górze. One są niewidoczne, ale naprawdę są. Spójrzmy, jak niemowlęta głośno zaznaczają to, że są głodne. One wierzą, że ich prośba zostanie wysłuchana. Spójrzmy, jak nieco starsze dzieci są ciekawe świata. Można by pomyśleć, że niczego się nie boją. Starszaki to już w ogóle – szczere, pewne siebie i głęboko wierzące w swoje racje. To są właśnie te skrzydła. Te niewidoczne pióra, które my, rodzice, czasami okrutnie wyrywamy. Które my, rodzice, czasami nieświadomie podcinamy.

„Nie uda Ci się tego zrobić”. Czyli, nie zawiążesz na czas sznurówek. Nie przeskoczysz kałuży. Nie uda Ci się znaleźć tego i owego. Bardzo często mówimy to zdanie wtedy, kiedy akurat się śpieszymy, a dziecko uprze się, że chce samo się ubrać, lub spakować. Zamiast tego, powinniśmy używać takich sformułowań jak: „Spróbuj!”, albo, kiedy naprawdę się śpieszymy: „Wierzę, że Ci się uda, ale czy możesz zrobić to, jak wrócimy, albo jutro?”.

„Chwal się tylko DUŻYMI sukcesami”. To zabawne, ale ja, stara matka, postanowiłam po latach zrobić prawo jazdy. To dla mnie prawdziwe wyzwanie, bo właśnie pokonuję moje największe lęki. Usłyszałam; „Nic nikomu nie mów. Dopiero jak zdasz, to będziesz miała się czym chwalić”. Tak jakby moim sukcesem nie było już to, że się odważyłam. Że poszłam na kurs. Sukces to dopiero będzie, jak zdam. A to nie jest prawda. Każdy krok do przodu, każde pokonywanie własnych słabości i CHĘCI są już powodem do radości i osobistym sukcesem. Dzieci też się z tym zmagają. Rodzice nie zdają sobie sprawy, że sukces to nie jest wtedy, kiedy dziecko wygra konkurs. Sukcesem już jest sam fakt, że dziecko się odważyło wziąć w nim udział, chciało spróbować, oddało serce. Dzieci mają prawo celebrować każdą sytuację, każdy dzień.

„Gadasz głupoty”. Fakt. Dzieci, zwłaszcza te młodsze, często mówią coś od rzeczy. Ale warto pamiętać, że tylko dla nas, dorosłych, są to „głupoty”. Dla dzieci są to ważne sprawy. Odcinamy się więc od rozmowy i stwierdzamy, że dziecko się myli. Nie rozwijamy w nim kreatywności, nie chce nam się tłumaczyć i wchodzić w polemikę. Bo my od razu mówimy, że są to brednie. Nie ma nic gorszego dla dziecka, jak usłyszy, pełne pasji i zaangażowania, że jego pomysły, wyobrażenia są GŁUPIE.

„Nie masz się czego bać!”. Te skrzydła naszych dzieci unoszą się na wietrze. Raz jest to ciepły wiatr, a raz mroźny. Mróz to strach, który odczuwają nawet najbardziej odważne dzieci. Kiedy dziecko słyszy, zamiast tłumaczeń i słów wsparcia, że jego strach nie istnieje, lecą pióra. Bo dziecko ten strach odczuwa i chce go zrozumieć, aby go pokonać. Nie może jednak pokonać czegoś, bez rodziców. Nie pozna swojego wroga, jeśli rodzice nie będą trzymać go za rękę.

„Nie postarałeś się”. Dzieci trzeba uczyć przyjmowania konstruktywnej krytyki na swoje barki. Konstruktywna krytyka to coś, co będzie je otaczać przez całe życie. Jednak jednymi z najbardziej smutnych historii, jakie piszą się w niektórych domach, są te o dzieciach, które się starały. Linia wyszła poza schemat, słońce ma kształt kwadratu, rozlana zupa, którą dziecko chciało donieść do stołu. Zamiast mówić: „Nie postarałeś się”, powiedz: „Doceniam Twoją pracę. Chodź, pokażę Ci, co zrobiłeś nie tak, jak trzeba”. Albo: „Może następnym razem zrobisz to troszkę wolniej? Zobaczysz, wtedy będzie Ci łatwiej!”.

Skracamy zdania. Mówimy ogólnikami. Nie chcemy źle, ale w praktyce wychodzi całkiem inaczej. Dzieci tracą skrzydła przez to, że niektórzy rodzice są zmęczeni, że nie rozumieją świata dziecka. Że nie dostrzegają lub zapominają, że te dzieci rodzą się ze skrzydłami. Obrywają z piórek niepotrzebnie, zbyt drastycznie. A przecież nie chowają, lecz wychowują. 

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider