single-image

6 rzeczy, które zrobiłam/robię jako matka, chociaż mi już nie wypada.

Aleksandra Broda

Dzisiaj w Pytaniu Na Śniadanie poruszono bardzo ważny temat. Trzy znane osobowości, które na pewno kojarzymy z internetu, wypowiedziały się na temat obecnego hejtu na matki od innych matek. Oczywiście, same doświadczyły tego przykrego zjawiska na własnej skórze. Jakie decyzje podjęłam ja, które zapewne, gdybym wcześniej o nich napisała i była znana, spotkałyby się z hejtem?


1. Oglądanie filmów, czytanie książek

Nigdy nie obejrzałam tyle filmów, co na macierzyńskim. Oglądałam je nie dlatego, że moja córka była cichutkim i spokojnym niemowlęciem. Wręcz przeciwnie! I właśnie z tego powodu zaczęłam doceniać i egzekwować czas dla siebie. Przy niemowlęciu nie zrobisz wielu rzeczy, na jakie masz ochotę. Ale możesz zrobić różne inne, które sprawią, że odpoczniesz. Między innymi za to pokochałam oglądanie filmów. Bo w każdej chwili mogłam zastopować i zająć się dzieckiem, które akurat się obudziło. A później wrócić do kontynuowania seansu. Swojego czasu naszym intymnym rytuałem było właśnie włączanie filmu wieczorem. Po całym dniu każdemu należy się odpoczynek.

2. Randkowanie z partnerem po urodzeniu dziecka

Pierwszy raz córkę zostawiliśmy pod opieką babci i wyszliśmy porandkować z jej tatą, jak miała niecałe dwa miesiące. Później staraliśmy się wychodzić „do ludzi” co najmniej raz w miesiącu. Takie wyjścia naprawdę pozwalały nam odpocząć i przede wszystkim złapać dystans. Nie ma nic gorszego niż patrzenie na partnera tylko i wyłącznie przez pryzmat ojcostwa. Takie spotkania we dwoje dawały nam szansę całkowicie się odizolować. Chociaż i tak 70% naszych rozmów na „randkach” to były rozmowy o… cudownej córce. 🙂

3. Rozstanie z partnerem i nowe znajomości

Teraz już spotykamy się z przyjaciółmi i „randkujemy” osobno. Ale utrzymujemy ze sobą bardzo przyjazne kontakty i zawsze idziemy sobie na rękę. Wydaje mi się, że to właśnie z tego powodu, że zawsze staraliśmy się traktować nie tylko jako rodzice, ale jako partnerzy. Co oczywiście taka postawa w opinii publicznej uważana jest za patologię i brak odpowiedzialności.

4. Pielęgnacja

Bardzo dużo pracuję, zwłaszcza ostatnio. Kiedy potrzebuję odpoczynku, zrobić coś tylko dla siebie i pozwala mi na to czas, potrafię kilka godzin przesiedzieć w łazience i doprowadzić się do ładu. Chociaż teraz zdaję sobie sprawę, że ostatnio trochę to zaniedbałam. To nic. Zazwyczaj mam czas wtedy, kiedy córka jest w przedszkolu.

5. Samorozwój i uprawianie sportów

Chodziłam na siłownię, biegałam. Korzystałam z każdej wolnej chwili, aby nie zaniedbać w sobie kobiety. I po kilku latach mojego macierzyństwa mogę stwierdzić, że mi się to udało. Z malutką córeczką, która spała mi na piersiach, robiłam kursy i szkoliłam swoje umiejętności. Dzięki temu pracuję w domu i spełniam się zawodowo.

6. Kupowanie kosmetyków, nowych ubrań itp.

Po urodzeniu zdałam sobie sprawę z tego, że pieniądze na dziecko wydaje się lżej. Staram się nie brać dużo pieniędzy, kiedy wychodzę na zakupy. Zabawka dla dziecka za 70 zł? Oczywiście! Spodnie za 70 zł dla mnie? Poczekam na promocję. Co nie znaczy, że od czasu do czasu sobie czegoś nie kupię. Czasami po prostu czuję potrzebę wydania na siebie pieniędzy. Nie są to kolosalne kwoty, bo życie jest coraz droższe, ale zawsze to coś.

To tylko nieliczne rzeczy, za które zapewne, gdybym była znaną osobowością, oberwałabym od innych matek. Nie wiem, czy jestem odporna na hejt i nic by mnie nie ruszyło. Wiem tylko jedno, wychowuję moją córkę najlepiej, jak potrafię. Staramy się celebrować każdą chwilę. I tak samo, jak ona potrzebuje czasami ode mnie odpocząć i pobawić się sama, tak samo ja potrzebuję chwili dla siebie. Noszę, tulę, kocham i rozmawiam. Wiem, że dzieci chłoną nas jak gąbki. Cieszę się, że mogę pokazać jej, że samorozwój i egzekwowanie czasu dla siebie jest niezwykle ważne. Tylko „niezwykle ważne”, bo najważniejsza jest miłość i zaangażowanie w rodzicielstwo. Braku tego nie powinien mi nikt zarzucić.

 

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider