single-image

„Brzydka” i „głupia”. Dla wszystkich kobiet, które myślą o sobie ŹLE.

Aleksandra Broda

Kiedy byłam bardzo szczupła, moją największą zmorą były moje… krzywe nogi oraz ich bardzo jasny, przezroczysty wręcz odcień skóry. Na moich nogach, odkąd pamiętam, widoczny był cały układ żylny. Latem chodziłam zazwyczaj w długich spodniach i legginsach, katując się w upałach. Później poznałam przyszłego ojca mojego dziecka, który poprosił mnie pewnego upalnego dnia, abym wreszcie ubrała na „randkę” krótkie spodenki. Wyobraźcie sobie, że ja, wtedy dwudziestoletnia kobieta, wysmarowałam je… podkładem, bo żadne rajstopy w sprayu nie były w stanie zakryć niedoskonałości moich nóg. To brzmi zabawnie, wiem. Zastanawiałam się długo nad tym, czy w ogóle to napisać… Ale dzisiaj wiem, że to nie chodziło o moje nogi. To chodziło o całą moją psychikę.

Wiem, że nasze kompleksy i nasze słabe strony nie powinny być numerem przewodnim w naszym życiu, bo są większe problemy na tym świecie, ale wierzcie mi, że brak poczucia własnej wartości i brak akceptacji siebie bardzo wpływa na nasze życie. Ze mną bywało naprawdę różnie. Brałam dużo rzeczy do siebie i cały czas walczyłam o swoje „lepsze ja”. Kiedy odpalam pamiątkowy filmik z czasów przed urodzeniem mojego dziecka, na każdym zdjęciu mam inny kolor włosów i inne ubranie. Poszukiwanie siebie, budowanie swojego poczucia wartości, które jest w jakiś sposób zaburzone, to bardzo trudny etap, ale może przywrócić radość z życia. Zwłaszcza że nasze „kompleksy” są widoczne w naszych działaniach, decyzjach. Kiedy nie czujemy się pewnie ze sobą, nie potrafimy zrobić kroku do przodu, bo cały czas się boimy. Pozornie boimy się krytyki, złej oceny. Tak naprawdę boimy się tego, jak MY na to wszystko zareagujemy. Boimy się siebie, nie innych. A żeby przestać bać się siebie, trzeba siebie pokochać.

Ale pokochanie siebie nie jest łatwe. Mi zajęło to bardzo dużo czasu, a trwało jeszcze do momentu urodzenia dziecka, chociaż od roku już nad sobą ciężko pracowałam. Na pewno zmiana towarzystwa, poznanie ojca mojego dziecka bardzo ułatwiło mi ten proces. Kiedy poznajesz kogoś, dla kogo widzisz gołym okiem, że jesteś kimś wartościowym, atrakcyjnym takim, jakim jesteś – jest Ci z tym zdecydowanie łatwiej. Łatwiej, ale to nie jest priorytet. Wszystko musisz zacząć i skończyć tylko w swojej głowie. Dla dobra Ciebie.

W ciąży bardzo dużo przytyłam. Rozstępy zawładnęły znaczną częścią mojego ciała. Zauważyłam, że im bardziej czułam się źle ze sobą i byłam niepewna, jeśli chodzi o opiekę nad noworodkiem, tym bardziej krzywdziłam innych, próbując się „wywyższać”. Ale nasz jad, którym plujemy tylko po to, żeby nam ulżyć, po pierwsze – działa na nas tylko na chwilę, a po drugie – na naszą ofiarę może odcisnąć piętno na całe życie. To nie byłam ja i wiedziałam, że muszę z tym skończyć.

Zajęłam się budowaniem swojego życia, dbaniem o rodzinę. Im więcej odpuszczałam i skupiałam się na swoim życiu, tym byłam szczęśliwsza. Zaczęłam być dla siebie bardziej pobłażliwa i zaczęłam sama siebie chwalić. Doszło do momentu, że spoglądałam w lustro i mówiłam bez ogródek: „Robisz kawał dobrej roboty. Tak trzymać”. Czy to jest egoizm? Nie. Moim zdaniem każda z nas powinna mówić sobie wiele dobrego. Każda z nas powinna zacząć wierzyć w siebie i akceptować swoje kompleksy. Jeśli chcesz włożyć sukienkę, która bardzo Ci się podoba, ale obawiasz się, że będziesz wyglądała w niej brzydko i nie zrobisz dobrego wrażenia na innych, to wiedz, że musisz zacząć myśleć o sobie i siebie doceniać. Jeśli w tym momencie nie potrafisz spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie, że siebie kochasz, bardzo Cię proszę, pracuj nad poczuciem własnej wartości. Jeśli zamiast siebie doceniać, cały czas siebie krytykujesz, to czas to zmienić. Bo czasami naszym największym wrogiem jest nasza psychika, jesteśmy my.

Nasze poczucie wartości wpływa na wiele czynników, na mnóstwo aspektów naszego życia. Jeśli potrafimy kochać się za to, jakie jesteśmy: stajemy się najlepszym świadectwem dla naszych dzieci. Dla naszych dzieci, które tak bardzo potrzebują dobrych autorytetów, żeby się nie zagubić. Jesteśmy szczęśliwsze, jeśli potrafimy akceptować. Jesteśmy pewniejsze w wielu życiowych decyzjach, jeśli same czujemy się ze sobą dobrze. Nasze poczucie wartości jest odzwierciedleniem naszego ŻYCIA. Naszych stosunków z innymi, naszego przeżywania tych dobrych chwil.

Nie dajmy się zmanipulować przez ludzi, którzy podcinają nam skrzydła. Nie pozwólmy na to, aby czyjaś opinia zniszczyła nam marzenia i plany. Nie możemy dopuścić do tego, aby złudny kanon piękna, wygląd narzucany przez media, zadecydował o tym, czy jesteśmy piękne, wartościowe, czy też nie.

Żyjmy dla siebie. Dla rodziny. Żyjmy, by prawdziwie żyć, by ryzykować, by wierzyć w siebie. Jeśli czujemy, że tego nie robimy, to albo same spróbujmy to zmienić, albo szukajmy pomocy u psychologa. Szkoda życia, aby złudnie walczyć z największym wrogiem, którego sami stworzyliśmy.

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider