single-image

Czy rodzice powinni zawsze zgadzać się ze sobą?

Aleksandra Broda

Temat dość kontrowersyjny i niejednoznaczny. Czy rodzice powinni się zawsze ze wszystkim zgadzać? I gdzie leży najlepszy kompromis zdrowy dla dzieci? Jak nie popaść ze skrajności w skrajność? Czyli, z krzywdzącego: „Nie mów nic tacie”, po brak jakichkolwiek samodzielnych decyzji dotyczących dość błahych rzeczy: „Zanim kupię Ci loda, muszę zadzwonić do mamy i zapytać”.

„Nie mów mamie, że Ci pozwoliłem”. „Nie mów tacie, że Ci to kupiłam”.

Czyli, kiedy rodzice mają odmienną wizję dotyczącą wychowania, przez co cały czas dochodzi do kłótni, a dziecko tak naprawdę nie wie, komu ufać bardziej i z kim rozmawiać lepiej. To oczywiście ironia. Niejednokrotnie byliśmy świadkami sytuacji, gdzie jeden z rodziców zrobił coś, na co drugi rodzic by się nie zgodził. Ofiarami takich sytuacji było oczywiście dziecko, które miało „zachować sekret”. I chociaż zazwyczaj dziecko jest szczęśliwe, ponieważ chociaż jeden rodzic wziął jego stronę, to później traci w pewien sposób zaufanie do drugiego opiekuna. Staje się powiernikiem gierek, sekretów. Niezależnie, czy chodzi o kupno ubrań, czy coś „poważniejszego”, np. kiedy pociecha jest świadkiem zdrady, kłamstwa lub czegokolwiek innego.

Podobnie ma się sytuacja wtedy, kiedy rodzice nie potrafią porozumieć się w kwestii stylu wychowania, diety dziecka i wartości, które chcą mu przekazać. Dochodzi wtedy do kłótni, a nawet do wychowywania dziecka w sposób „dwutorowy”. Czyli, mama pozwala nie układać zabawek, a tata zawsze prosi, aby dziecko po sobie sprzątało. Matka zabrania jedzenia słodyczy przed obiadem, a ojciec częstuje dzieci cukierkami na chwilę przed nim. Mama podpisze usprawiedliwienie, a tata nie. Mama uczy dziecko pomagania innym, a ojciec skupia się na tylko i wyłącznie dobru jednostki. I chociaż są to dość błahe z pozoru rzeczy, to jednak w pewien sposób dzielą rodzicielstwo. Wywołują u dziecka mieszane uczucia, w konsekwencji czego może doprowadzić to do zaniku wartości i dobrego wychowania.

„Zanim kupię Ci loda, muszę zadzwonić do mamy”.

Przechodzimy do drugiej skrajności, jaką jest zbyt nadgorliwe podejmowanie decyzji wspólnie. Takie sytuacje również mogą okazać się złe dla dziecka. Dlaczego? Ponieważ rodzic, jako jednostka musi także wykazywać się autorytetem i pokazać dziecku, że umie decydować. Tutaj nie chodzi o sprawy dotyczące wyboru szkoły, opieki medycznej. Opiekunowie właśnie w tych „mniej ważnych” kwestiach pokazują, że nie mają własnego zdania, a nawet dają dziecku do zrozumienia, że nie znają jego potrzeb. Nie ma konieczności upewniania się, zanim odpowie się dziecku, czy aby na pewno rodzic postępuje zgodnie z drugim opiekunem. To są kwestie dotyczące np. kupna ubrania, wyjścia na lody, rozmów na „cięższe tematy”.

Jest złoty środek

Złotym środkiem może okazać się porozumienie w kwestii wychowania dziecka, wartości, które muszą przekazać im obydwoje z rodziców. Nie jest jednak nic złego w tym, że rodzice różnią się od siebie: mają inne charaktery, poglądy. Nie jest nawet złem to, że mają odmienne zdanie. Muszą jednak nauczyć się chodzić na kompromisy. Nie kłócić się przy dziecku, ale pokazywać, że nawet jak ktoś się z kimś nie zgadza, to można się porozumieć. Dziecko, które wychowuje się wśród różniących się rodziców, nie ucierpi. Ucierpi dziecko, którego rodzice albo nie potrafią w ogóle dojść do porozumienia i wywołują u dziecka dezorientacje. Ucierpi dziecko, którego rodzice nie potrafią bez ustalenia między sobą podjąć prostej decyzji i zanim coś powiedzą, pytają, czy to właściwe drugiego opiekuna.

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider