single-image

„Dyscyplinowanie” dzieci, czy wyładowywanie swoich frustracji? Klapsy i nie tylko

Aleksandra Broda

Dzisiaj jest Międzynarodowy Dzień Zapobiegania Przemocy Wobec Dzieci. Wokół tego zawsze pojawia się temat klapsów. Wielu rodziców wciąż nie widzi w nich złego. Wręcz przeciwnie – klapsy są uważane za jedną z najskuteczniejszych metod wychowawczych. Pytanie tylko, czy skuteczne są one dla rodziców, czy dla dziecka? Pomagają dziecku się uspokoić, czy rodzicowi dać upust swojej bezradności i gniewu?

Klaps piecze. Klaps boli. Jesteśmy zdania, że dzieci nie można karać, ale trzeba uczyć je ponoszenia konsekwencji swoich czynów. Więc jeśli dziecko dostaje w tyłek za każde przewinienie, nic dziwnego, że na dłuższą metę nic to nie da. A jeśli ty należysz do osób, które „dostawały” w tyłek, a nawet byłe lane pasem i uważają, że było to w porządku, to pomyśl, że ja, jak i wiele innych osób, kiedy ktoś podnosi rękę, zaczyna uciekać. I dla niektórych z nas do tej pory pasek od spodni jest po prostu przykrym wspomnieniem z dzieciństwa. Piekącymi pośladkami i wstydem, na który w większości przypadków jednak nie zasługiwaliśmy.

Tak więc. 50% na 50%. Warto ryzykować?

Aha, no i za naszych czasów uważano, że papierosy nie szkodzą, a cukier krzepi.

czy warto dawać klapsy

Prawda jest jednak taka, że pochwalanie klapsów może ciągnąć za sobą poważniejsze skutki. My tylko widzimy to, co ktoś robi poza domem… W domu mogą dziać się różne rzeczy. A od takiego klapsa bardzo łatwo jest się uzależnić. I taki klaps w pewnym momencie może przestać wystarczać. A to, że ktoś podnosi w ogóle rękę na dziecko, może świadczyć o tym, że nie radzi sobie z nerwami.

Byłam ostatnio świadkiem, jak zdesperowana nastolatka rozmawiała przez telefon z ojcem i mówiła, że mama znowu powyrzucała jej rzeczy, zabroniła wchodzić na swoją „część” mieszkania i ją po prostu… zlała. Rzekomo ją szarpała.

I ja takie szarpanie mogę sobie wyobrazić. Ponieważ rodzice szarpią dzieci w złości. Bardzo często robią to za rogiem w parku, kiedy nikt nie widzi. Najczęściej jednak czekają, aż będą w domu, żeby dać upust swojej złości. Ten problem nie dotyczy tylko nastolatków, ale przede wszystkim małych dzieci.

Niektórzy w ogóle się nie krępują i wyzywają dzieci przy „świadkach”. Przeklinają do nich, nie szczędzą przykrych słów. Co więc robią w domu? Wyciągają pas, ściskają nadgarstki, czy biją tak, żeby nikt nie widział? A może mają to wszystko gdzieś?

Przemoc wobec dzieci to również to, co się do nich mówi i jak się w ogóle traktuje. Jeśli matka lub ojciec wyzywają dziecko od nieudaczników i obwiniają je o wszystkie swoje niepowodzenia, to również jest to przemoc. Mało takich, co dzieci traktują jak powietrze, a jak już coś do nich powiedzą, to przeklinają?

Jeden klaps może być machiną dalszych, gorszych i boleśniejszych nadużyć. Dając przyzwolenie na niewinne uderzenie w tyłek, musisz być świadomy tego, że jakaś kobieta potraktuje to jako zachętę do takiego wychowywania dzieci. A łatwe wychowywanie dzieci jest teraz w modzie. Większość chce jak najprościej.

I pamiętaj, że klaps może być skuteczny tylko dla rodzica, ze względu na możliwość dania upustu swoim negatywnym emocjom. A to uzależnia. Wylewanie swoich frustracji na kimś młodszym, bezbronnym. Z czasem te frustracje mogą być spowodowane nie tylko „złym” zachowaniem dziecka, ale również problemami w pracy, czy z partnerem.

Główny problem polega na tym, że każdy interpretuje wszystko tak, jak chce. Jeśli Twoja znajoma przeczyta, że dajesz dziecku klapsa i nie widzisz nic w tym złego, ona może dać tego klapsa ze zdwojoną siłą, a później następnego. A później może wykręci dziecku nadgarstki.

Wszystko już wymieniliśmy. Franię na pralko-suszarkę. Zbyt dużą ilość cukru na witaminy. Grube telewizory na plazmy. Skoczki na chusty. Pogłębmy jeszcze tylko wiedzę dotyczącą wychowania dzieci, dyscyplinowania ich w pozytywny sposób i poświęcania im czasu, a będziemy szczęśliwi. I nasze dzieci też będą.

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider