single-image

Dzieci nie potrzebują klapsów, tylko radzących sobie z emocjami rodziców!

Aleksandra Broda

Piotruś, lat 5 

Ogromna kolejka. Otwarta tylko jedna kasa. Wśród niej stoi mama z pięcioletnim synkiem. Synek ma na imię Piotruś. Piotruś to bardzo „żywe” dziecko, które interesuje się dosłownie wszystkim. Ludzie, jak to w zatłoczonej kolejce bywa, dyszą, sapią, mlaskają ustami, jakby to miało pomóc im w przyśpieszeniu czegokolwiek. Dla Piotrusia stanie w kolejce to nie problem. Wkoło jest tyle ciekawych rzeczy. Wyciąga z koszyka makaron i zaczyna się mu przyglądać.

– Piotruś, odłóż ten makaron z powrotem do koszyka.
– Ale dlaczego mamusiu? – pyta chłopiec.
– Po prostu odłóż i mnie nie wkurzaj.

Piotruś zaczyna skakać z nogi na nogę. Nic wielkiego. Po prostu podskakuje sobie, nikomu nie wadząc. Mamie jednak ciśnienie się podnosi.

– Stój w miejscu. Jak będziesz tak skakał, to przy wszystkich dam Ci w dupę! – bulwersuje się mama.

Piotruś nie rozumie, dlaczego ma nic nie robić. Widzi jednak zdenerwowaną mamę. Postanawia stać w miejscu. Kolejka przesuwa się powoli do przodu. Chłopiec zapomina się i znów zaczyna podskakiwać.

Mama schyla się do niego, wyciąga rękę i tak, jak ostrzegała, przy wszystkich uderza dziecko w pupę. Nastaje cisza. Najgłośniej mlaskający z niecierpliwości mężczyzna spogląda na chłopca. Oczy innych klientów również w tym momencie są skierowane na Piotrusia.

Piotruś czuje te wszystkie spojrzenia. Broda zaczyna mu latać. Do oczu napływają łzy. Bardzo się wstydzi. Zamyka oczy, a po policzkach ciurkiem zaczynają spływać mu łezki.

Za nieumiejętność radzenia sobie z nerwami przez mamusię. 

Marysia, lat 4

Tata przychodzi zmęczony do domu. Miał naprawdę ciężki dzień w pracy. Marzy o gorącej kawie i odpoczynku na sofie. Najpierw jednak obiad z córką i żoną. Marysi dzisiaj danie coś wyjątkowo nie smakuje. Konsystencja sosu z dużymi kawałkami warzyw wywołuje u niej, powiedzmy sobie szczerze, wstręt.

– A mogę zjeść coś innego? – dziewczynka grzecznie pyta się rodziców.

– Poczekaj. Ugotuję Ci parówkę – stwierdza poirytowany, zmęczony tata.

– Tato, ale ja nie chcę parówki. W ogóle to nie nie jestem głodna. Zjem za to całą kolację, dobrze?

– Dobrze kochanie, nie ma problemu – odzywa się mama.
– Jak to nie ma problemu!? Nie widzisz, że ona nic nie docenia! W tym wieku nic jej nie pasuje, a co będzie za kilka lat? – pyta mężczyzna.

Wstaje od stołu. Łapie dziewczynkę mocno za ramię, wyciąga ją z krzesła i odprowadza, ciągnąc za bluzkę do salonu.

– Idź! My chcemy w spokoju zjeść!

Dziewczynka zaczyna głośno płakać. Reakcja taty bardzo ją przestraszyła i wywołała ogromne poczucie winy. Dziewczynka je na siłę kolację, ponieważ chce uniknąć agresji taty. W nocy wszystko wymiotuje. Okazuje się, że brak apetytu był pierwszym objawem rozwijającego się zapalenia krtani.

Za nieumiejętność radzenia sobie ze zmęczeniem przez tatusia.

Emilka, lat 7 

Emilka ma 7 lat i uwielbia bawić się w salonie. Jest duży i przestronny.

– Sprzątaj zabawki, raz, dwa. Chcemy z ciocią posiedzieć w czystym. Ciocia to gość, nie może siedzieć w syfie.

– Ale spokojnie. Mnie nie przeszkadzają zabawki – przekonuje kobieta.

– Chodzi o zasady, niech sprząta.

Dziewczynka jednak nie chce ich sprzątać. Prosi o chwilkę odpoczynku i przekonuje, że za chwilę wszystko zniknie z pola widzenia.

– Nie będziesz ze mną dyskutować gówniaro – stwierdza kobieta. Wstaje z fotela, wyciąga dłoń, która w błyskawicznym tempie ląduje na pupie dziewczynki.

Emilka czuje ogromny wstyd przed ciocią. Naprawdę chciała posprzątać zabawki, ale wolała trochę odpocząć po zabawie. Teraz, z bolącą pupą, z poczuciem wstydu, spoglądając na podłogę, snuje się w te i we wte, pakując zabawki do pudełek.

– Może niepotrzebny był ten klaps? – pyta ciocia, która nie kryje zdziwienia.

– Będziesz miała swoje dzieci, to zobaczysz. Na nią tylko to działa. No. Możemy wreszcie w spokoju porozmawiać – przekonuje mama Emilki z uśmiechem na twarzy.

Za mylne przekonanie swoich rodziców o słuszności względem bicia dzieci. 

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider