single-image

Dzisiejsza młodzież jest zagubiona, zupełnie jak dorośli. Musimy się obudzić.

Aleksandra Broda

My, rodzice zostaliśmy wychowani w całkiem innych warunkach. Ten, kto miał dostęp do internetu, ten korzystał z niego raz w tygodniu. Zamiast gier w telefonach, w których chodzi się po mieście i zbiera pokemony, kolekcjonowaliśmy żetony z paczek chipsów za 50 groszy. Nasza podstawówka i gimnazjum płynęła pod znakiem zbierania karteczek i robienia bransoletek z żyłek. I chociaż korzystanie z internetu i nowości technologicznych mamy już opanowane do perfekcji, czasami czujemy się w tym wszystkim pogubieni.

Obserwujemy „dzisiejszą” młodzież i nie możemy się nadziwić poniektórym. Brak szacunku do starszych, przekleństwa, papierosy i narkotyki. Słyszymy, że kolejny nastolatek zabił, następny odurzył się na śmierć. A sami obserwujemy dzieci, które chodzą z głośnikami przypiętymi do kieszeni i puszczają muzykę, niby o życiu, na którym jeszcze się nie znają. Tylko udają, że rozumieją.

Oczywiście, że my również mieliśmy swoje „bunty”. Ci, co popalali, chowali się po krzakach. Najgorszym wstydem, jaki mogli wtedy poczuć, to wstyd przyłapania. Pewnie 80% z nas zdarzyło się pić alkohol przed ukończeniem osiemnastego roku życia. Ale wtedy większość znała umiar, takie „wypady” zarezerwowane były tylko dla najbliższych przyjaciół. Nikt inny o tym nie wiedział. Podczas kiedy dzisiaj w autobusie możemy bez problemu usłyszeć rozmowę dwóch nastolatek, które „chwalą się między sobą, ile wypiły i z kim się całowały.

Jeśli w tym momencie myślicie, że napiszę, że kiedyś było lepiej, a teraz jest wszystko do niczego, to się mylicie. Kolekcjonowanie karteczek i siedzenie do wieczora na podwórku ma swoje niebywałe plusy. Ale dzisiejszy świat również ma ich wiele. Nie muszę marnować czasu podczas stania w kolejce na poczcie, aby opłacić rachunki. Mogę zrobić zakupy przez internet i zaoszczędzić na tym pieniądze. Mogę bez problemu skontaktować się z bliskimi i zapytać, czy wszystko dobrze. Mogę z Wami porozmawiać, doradzić, poradzić się. Dzisiejszy świat ma dużo plusów, ułatwień. Dzisiaj można oszczędzać również czas. Pytanie tylko, co z tym zaoszczędzonym czasem robimy. Czy wykorzystujemy go o dbanie o relację i o ochronę naszych dzieci przed tymi szkodliwymi działaniami technologii, czy odpuszczamy? Czy myślimy, że ta technologia zastąpi rodziców, zrobi wszystko za nas?

Niektórzy dorośli też są zagubieni, złaknieni internetu i technologii. A wszystko trzeba dawkować, zawsze stawiając na pierwszym miejscu RODZINĘ. Dbanie o pozytywne relacje od pierwszych dni życia pomoże łagodniej przetrwać bunt dziecka, czy też już nastolatka.
Tymczasem niektórzy rodzice są sfrustrowani, przemęczeni, a wychowanie dzieci traktują jak karę. Albo jak coś, co zrobi się samo. Tak to nie działa.

Alkohol, narkotyki i papierosy spożywają dzieci z różnych rodzin. Nie ma na to reguły. Z tych dobrych, jak i z tych „patologicznych”. Ci, którzy dostawali klapsy, a także byli karani za złe zachowanie, jak i te wychowane totalnie bezstresowo. Ale zawsze jest jakiś zapalnik do tego, aby spróbować zakazanego owocu. Tym zapalnikiem często jest po prostu bunt, chęć posmakowania „zakazanego”. Poważny problem jest wtedy, kiedy dziecko da się w to wciągnąć i mu się to spodoba. Bo to najczęściej oznacza, że czegoś mu brakuje. A za to są odpowiedzialni rodzice. Rodzice, którzy najczęściej nie dostarczali dzieciom tego, czego potrzebują. Zabiegani rodzice, którzy cieszą się, że dzieci są poza domem. I nie obchodzi ich nic. Totalna znieczulica. Za każdym dzieckiem, które przeklina, obnosi się z tym, jakie jest dorosłe i czego nie robi, lub nie bierze, stoi zaniedbanie rodziców.

Tak więc nie tylko młodzież mamy ciężką, ale również ciężkich rodziców. Dlatego apelujemy o troskę, rozmowę i zainteresowanie. O wychowywanie, a nie chowanie. W dzisiejszym świecie łatwo zgubić wartości i zapomnieć o priorytetach. Żeby nikt tylko nie obudził się z przysłowiową „ręką w nocniku”, kiedy będzie już za późno. Życie jest jedno. Pamiętajmy o tym.

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider