single-image

Fatalne skutki lockdownu dla nastolatków. O tym trzeba mówić głośno

Aleksandra Broda

Nikomu ten lockdown nie służy, a dłuży się niemiłosiernie. Jesteśmy już wyczerpani i szczerze wkurzeni. W tym wszystkim są jeszcze nastoletnie dzieci, które przez ostatni rok miały niesamowicie trudno, a gehenna trwa nadal. Już samo wkroczenie w okres dojrzewania to nie lada wyzwanie wiążące ze sobą mnóstwo „konsekwencji”, a teraz dodatkowo odbywa się w izolacji, przy akompaniamencie komputera. Nastoletnie dzieci w dobie lockdownu mają sto razy gorzej i należy o tym mówić głośno.

Ekran nigdy nie zastąpi kontaktów rówieśniczych

Co robiłeś, kiedy pokłóciłeś się z rodzicami, lub po prostu miałeś gorszy dzień? Okres dojrzewania to naprawdę burzliwy dla wielu dzieci czas. Szedłeś do szkoły i pisałeś liściki na lekcjach, aby znajomi wiedzieli, że chcesz z nimi porozmawiać na przerwie. Miałeś „przypały” mniejsze lub większe, które naprawdę w nastoletnim życiu są potrzebne, ponieważ uczą: empatii, odpowiedzialności. No i była możliwość zobaczenia swojego obiektu westchnień, rzucenia do niej jakiegoś uprzejmego spojrzenia. Jak wygląda dzisiejszy świat nastolatków? Wstają, odpalają kamerki, włączają mikrofony. Rozmawiają ze sobą tylko przez komunikatory, które nie zastąpią w żaden sposób kontaktu, jaki miałby miejsce na prawdziwych lekcjach, na przerwach, w czasie okienek. Spójrz, że w realnym świecie nie ma czasu na długie zastanowienie się, nie można cofnąć wysłanej wiadomości. W realnym życiu, które zostało odebrane nastolatkom, uczyłyby się właśnie komunikacji, wyrażania emocji, rozumienia siebie. I oczywiście, że ten fakt uderza mocno w nastolatków i wkrótce być może się do tego przyzwyczają, ale to i tak nie wróży im nic dobrego, ponieważ człowiek jest istotą stadną, społeczną.

Rozmowa o dojrzewaniu, obserwacja rówieśników jest niesamowicie potrzebna

„Dostałam okres”. Pamiętam, jak na wycieczce szkolnej, a dokładniej kładąc się już spać w kilkuosobowym pokoju, poruszyłyśmy z dziewczynami temat miesiączki. Okazało się, że jedna z koleżanek już miesiączkuje. Opowiedziała nam wtedy, jak się czuje podczas okresu i to, że jej mama poleciła, aby czuła się pewniej w nocy, łączyć ze sobą dwie podpaski, w ten sposób ją „wydłużając”, aby nic nie przeciekło. Chociaż to nie było aż tak bardzo dawno temu, to były to jednak czasy, w których mało się o tym mówiło w domu. I dlatego tak bardzo zapamiętałam tę sytuację. Wiem jednak, że nastolatki potrzebują rozmawiać z rówieśnikami na tematy dojrzewania, zmieniającego się wyglądu. Nastolatki potrzebują też obserwować dorastających rówieśników. Dlaczego? Aby nie czuć się odosobnionym w tym wszystkim, aby lepiej to zrozumieć. Tymczasem co widzą dzisiaj nasze nastoletnie dzieci? Widzą swoich rówieśników przez niewyraźny ekran, małą ikonkę. Nie widzą tego, co dzieje się z nimi. Obserwują swoich „idoli” w internecie i wkurzają się, że oni nie mają trądziku, nie pocą się intensywnie, są wiecznie szczęśliwi i chudzi. To naprawdę źle wpływa na okres dojrzewania.

Rodzice przez lockdown tracą więzi z dojrzewającym dzieckiem

Rok temu, jak wprowadzono lockdown, każdy z nas miał tę chwilę refleksji i próbował to obrócić na dobrą stronę: więcej czasu dla bliskich, możliwość odbudowania więzi, zwolnienia, pozbycie się konsumpcjonizmu. Z tym że po roku to nam wszystko wychodzi bokiem. Chęć zwiększenia więzi rodzinnych okazała się syzyfową pracą, ponieważ każdemu weszło coś na głowę. Dojrzewającym nastolatkom: samotność, z pozoru „rozleniwienie”, wkurzenie, DEPRESJE, a nam, czyli rodzicom: DEPRESJE, lęk o jutro i również samotność. I naprawdę wielu rodzicom jest ciężko, pomimo szczerych chęci, pomóc swoim dzieciom. Mamy ogromny kryzys ekonomiczny, ludzie stracili pracę, musieli zamknąć firmy no i ta niepewność o jutro. Nie wiem, dlaczego tak mało osób ośmiela się w ogóle o tym mówić.

I te wszystkie problemy przekładają się na relację z naszymi nastolatkami. Z ich strony pojawia się bunt, niechęć do rodziców. A z naszej, rodzicielskiej – ogromna niemoc i kolosalne poczucie winy. Dzieci zawsze sprawdzają swoje granice, bez względu na wiek. I te granice rodzice muszą ustalać non stop, wraz z rosnącym wiekiem dziecka. To normalne, że kiedy nastolatek ich nie widzi i nie dostrzega, próbuje je przesunąć i postawić na swoim. To nie jest oznaka złego wychowania, lecz naturalnego zachowania.  Ale rodzice też nie mają sił, są zagubieni. Czytając listy od Was, mogę śmiało powiedzieć, że mamy dzisiaj do czynienia z ogromnym problemem dotykającym nastolatków i rzecz jasna – ich rodziców.

Nastolatki i poważne, złe skutki lockdownu

Co możemy zrobić, aby pomóc dzisiejszej młodzieży? Już samo udostępnienie, skomentowanie tego artykułu pozwoli innym rodzicom zobaczyć, że nie są w tym sami. I bardzo możliwe, że pozwoli zrozumieć, że to nie są w większości przypadków błędy wychowawcze, lecz konsekwencje lockdownu. Taka świadomość może realnie zainspirować do tego, aby znaleźć w sobie siły i rozmawiać z nastoletnim dzieckiem, zbliżyć się, obserwować. Kolejną ważną kwestią, która może pomóc zarówno dzisiejszej młodzieży, jak i rodzicom, jest szukanie pomocy wśród specjalistów: psychologów, psychiatrów. Mogą to być porady eksperckie na łamach prasy, webinary organizowane przez fundacje, jak i bezpośrednie wizyty w gabinecie.

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider