single-image

Halo! Ja tu jestem. O kobietach, które się starają i o mężczyznach, którzy przestali to robić

Aleksandra Broda

Niektóre związki rozpadają się z powodu wiecznych nieporozumień. Niektóre wypalają się, ponieważ „to jednak nie to”. Niekiedy zaniedbania z obu stron prowadzą do katastrofy. A co z tymi kobietami, które kochają swoich mężów, partnerów, ale Ci przestali je zauważać? Co z tymi, które stały się tylko matkami ich dzieci? Oczywiście, to może być również po części ich wina. Ale są wśród nas kobiety, które chciałyby więcej, starają się, a i tak nici z tego.

I nie. Tutaj nie pomoże wymiana bielizny na bardziej seksowną, jak sugeruje wujek Google. Tutaj nawet nie pomoże niespodziewana kolacja i czułe słowa. Zresztą, to swojego rodzaju przekupstwa. Mężczyzna, który stracił zainteresowanie kobietą, ucieszy się i wróci dalej do ignorowania, oddalania się.

Dalej będzie na odczepnego rzucał, że kocha. Albo nie mówił tego wcale. Dalej będzie nieobecny, myślami gdzie indziej. Niektórzy mężczyźni tak już mają, że po kilku latach mogą poczuć się na tyle komfortowo i bezpiecznie, że przestaną się starać. Jak kiedyś się zdobywało, starało, to w końcu musi przyjść czas na odpoczynek. Emeryturę w związku. Ciepłą kołdrę, seks i zapach kawy o poranku. Wspólną opiekę nad dziećmi, spacery, na których okazuje się, że oprócz tematu dzieci, to nie ma o czym rozmawiać. Albo i się nie chce, bo się wcześniej nie słuchało. Że kobieta ma problemy z krążeniem, pokłóciła się z matką i dostała awans. Cokolwiek.

Kobieta może zachęcać, wychodzić z inicjatywą. Ale ile można się starać na próżno? Za miłość każdy chciałby dostać nić zainteresowania, kłębek szczerego przytulenia i włóczkę czułości. Dzieci nie wynagrodzą wszystkiego. Mama to również kobieta. Kiedy dzieci pójdą spać, chce znów odzyskać równowagę. Chce czuć się kobieco, chce porozmawiać i być zdobywana. Tak. Dlaczego dzisiaj z wielkim oburzeniem spotyka się stwierdzenie, że kobiety chcą być zdobywane? To nie chodzi o gierki w kotka i myszkę jak za szczenięcych lat, ale chodzi o zainteresowanie, o komplementy. Tutaj chodzi o to, żeby mężczyzna spojrzał na nią jak na kobietę szaloną, ciekawą i wciąż do końca nie odkrytą, a nie tylko jak na matkę swoich dzieci.

Jedni twierdzą, że kobiety same są sobie winne. Inni tłumaczą mężczyzn, że też są zmęczeni. A kobiety, które naprawdę się starają, wołają po cichu, dają sygnały lub podejmują próbę rozmowy, kładą się spać same. Co z tego, że mężczyzna jest obok? Samotność w związku jest czasami bardziej męcząca niż ta całkowicie w pojedynkę. Z jednej strony masz się do kogo odezwać, a z drugiej nie masz z kim porozmawiać. Nawet nie masz z kim się pośmiać. Tak dobrze, porządnie przytulić. Masz dużo, jesteś wdzięczna, ale nadal jesteś tylko matką i osobą, do której się wraca. Chociaż naprawdę kochasz i się starasz.

Związek to ciągła praca. Udany związek to taki, nad którym pracują dwie osoby. Nie ma, że dzieci, że zmęczenie, że już nie warto. W tym całym, czasami szalonym rodzicielstwie, dobrze jest mieć sojusznika. Kogoś, kto nie tylko pójdzie z dzieckiem do lekarza, ale wysłucha i sprawi, że zapomnimy o „mama”, lub „tata”, a pojawi się „miłość życia”, „ktoś atrakcyjny i wyjątkowy”.

Kobiety, dbajcie o swoich mężczyzn. Mężczyźni – dbajcie o swoje kobiety pod każdym względem. Nie ma nic lepszego, niż poczucie, że jest się kochanym, cenionym i wciąż atrakcyjnym dla siebie. Trzymajcie się razem, a w związku nigdy nie przechodźcie na emeryturę. 

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider