single-image

„Inni mają gorzej. Przestań się nad sobą użalać” – dlaczego nie powinniśmy tak mówić?

Aleksandra Broda

Wyobrażam sobie, jak się rodzimy i od razu jesteśmy zabierani do takiego specjalnego pokoju. Do naszego mózgu wstrzykuje się oprogramowanie, które mówi nam, jacy powinniśmy być. Wszyscy tacy sami: mamy być twardzi, zawsze opanowani, mamy się nie smucić i nie narzekać. Zawsze musimy słuchać się większości i nie możemy mieć własnego zdania, tym bardziej uczuć.

To oprogramowanie ma sprawić, że wszyscy będziemy tacy sami. Podporządkowani, o ściśle określonych emocjach. Bo tak jest wygodniej i łatwiej tym wszystkim sterować. O wiele łatwiej zrozumieć przecież prostego człowieka niż wrażliwca, czy introwertyka. Wszystko zmierza ku temu, żeby było prosto, a ludzie nie musieli wykazywać się empatią, która pochłania nieco energii. Wszystkie uczucia musimy tłamsić albo się ich pozbyć. Żeby było łatwiej. Każdy, kto odstaje, ma na starcie gorzej. Każdy, kto się wyraża, uważany jest za: szaleńca, smutasa lub takiego, co nic nie potrafi docenić.

Depresja? Głupi wymysł i lenistwo! Ból? Ty nie wiesz co to prawdziwy ból! Choroba? Pamiętaj o tych, którzy umierają. Doceń to, co masz! Bieda? A co z dziećmi w Afryce? Oni to dopiero mają. Ty nie masz na co narzekać, koleżanko.

Pamiętam o dzieciach mieszkających w Afryce i boli mnie za każdym razem, kiedy widzę nieuleczalnie chorego człowieka, lub maltretowane zwierze. Nie jestem w ogóle odporna na tego typu niesprawiedliwość na tym świecie, ale nigdy nie chciałabym, żeby ktoś mi powiedział, że nie mam prawa czuć się źle, bo inni mają gorzej.

Czuję się źle i nie sądzę, bym nie miała do tego prawa. Ty też masz prawo czuć się gorzej, być sfrustrowana i zmęczona. Ty też masz prawo powiedzieć: „Jestem chora. Czuję się z tym fatalnie”. Bez względu na to, czy to przeziębienie, Hashimoto, czy tak jak w moim przypadku — przewlekła pokrzywka.

Wszystko, co osłabia nam jakość życia, zasługuje na to, aby o tym mówić, wygadać się komuś. Nie możemy tłumić naszego smutku, czy gniewu, tylko dlatego, że ktoś ma gorzej. Tymczasem codziennie słyszymy: „Weź się w garść”, „Doceń to, co masz”. Albo: „Też bym chciała mieć takie problemy!”.

Czy istnieje waga, która waży słuszność naszego smutku, obaw, lęków i bólu? Czy faktycznie mamy tak wiele rzeczy i otaczamy się samymi pozytywnymi ludźmi, że powinniśmy tylko żyć i się cieszyć? Nie zadawać pytań, nie patrzeć w głąb siebie? Taka waga nie istnieje. Mam prawo czuć się z tym źle, że po raz kolejny musiałam zostać w domu, ponieważ dostałam ataku pokrzywki i większość osób pomyśli, że mam różyczkę, czy ospę. Mam prawo mówić o tym, że kolejny dzień spędziłam nie tak, jakbym tego chciała. Uszkodzona, napuchnięta, bez możliwości zrobienia czegoś fajnego.

I nikt mi nie wmówi, że ograniczenia są tylko w głowie. Że sobie wymyślamy, nie doceniamy. Że jak teraz pralki w automacie, to nie możemy być zmęczone i ciągle: „Nasze babcie tego nie miały i żyły!”.

Nie wolno ważyć smutków i podważać tego, jak człowiek się czuje. Jesteśmy różni, różne mamy problemy i uczucia. Bez względu na to, że wydaje nam się, że ktoś cierpi bardziej, albo ma większe prawo narzekać. Tylko nam się tak wydaje. Dbajmy o siebie i pozwalajmy sobie na wszystkie emocje.

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider