single-image

Koronawirus. Decyzja o zamknięciu przedszkoli i szkół była słuszna.

Aleksandra Broda

Byłam na to przygotowana. Tak myślałam, że to najlepszy moment na to, żeby zamknęli Placówki i odwołali masowe imprezy. Uważam, że sprawa zaszła za daleko. I chociaż każdy portal podaje sprzeczne informacje o liczbie zarażonych, to myślę, że to najlepsza decyzja. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że wydaje mi się, że jako Kraj nie jesteśmy przygotowani (być może tylko „jeszcze”) na walkę z koronawirusem. Wydaje mi się, że ta machina nieprędko się zatrzyma…

Dlatego jeszcze czekam, naprawdę czekam, aż zamkną duże markety, galerie handlowe itp. Żeby te dwa tygodnie ludzie przesiedzieli w domu, nie wystawiali się na duże ryzyko. Nie liczę na to, że wirus jakimś cudem zniknie, ale myślę o tym, że przez ten czas, przynajmniej nie będziemy narażeni tak bardzo na niebezpieczeństwo. Tutaj działa zasada: „Lepiej zapobiegać, niż leczyć”.

Kolejną sprawą jest to, że dzieci mogą przechodzić wirusa bezobjawowo, ale dalej zarażają. W grupie przedszkolaków może być dziecko z obniżoną odpornością. Pani kucharka, która niedawno wygrała walkę z rakiem. Oni wszyscy mogą się zarazić.

Ten wirus wisi w powietrzu, musimy się z tym pogodzić i zminimalizować ryzyko do minimum, jak tylko możemy.

„Zwykła grypa też zabija, ale o tym się nie mówi”

Mówi się. Co roku o tej samej porze, jesteśmy zasypywani informacjami o grypie. W tym roku jednak pisze się tylko o koronawirusie. Dlaczego? Ponieważ, pomimo tego, że na grypę umiera również dużo ludzi, to wszyscy lekarze wiedzą, jak z nią postępować: jak ją leczyć. Jak minimalizować ryzyko powstania powikłań po jej przejściu. W tym roku mamy do czynienia z nowym wirusem, który nie dość, że przeszedł już prawie cały Świat, to jeszcze nikt nic tak naprawdę o nim nie wie. Tylko tyle, jak się objawia i że zabija. Potrzeba kilku miesięcy, kilku być może lat, aby rozpisać się tak o nim, jak o „zwykłej” grypie.

Wiem, że rodzice młodszych dzieci mogą być źli i oburzeni. Część dostanie zasiłki, które pewnie nie zrekompensują nieobecności w pracy. Nawet jeśli dostaniemy pozwolenie na pracę zdalną, to ona przy dzieciach nie wychodzi… Wiem z własnego doświadczenia. Ale, kochani. Zdrowie jest najważniejsze. Jakoś damy radę.

Chciałabym, aby te dwa tygodnie w domu, z dziećmi, jeśli nie zamkną galerii handlowych, były jednak cudownie spędzonym czasem W DOMU, na podwórku… Chciałabym, abyśmy przez te dwa tygodnie spróbowali zwiększyć swoją odporność i nie zapominali o zdrowej diecie. To bardzo ważne, ta cała odporność, zwłaszcza w tym czasie, w tym trudnym okresie.

Nie chcę, żebyśmy się bali. Nie czytam artykułów wywołujących panikę. Chciałabym, żebyśmy podeszli do sprawy racjonalnie.

I chciałabym, żebyśmy przestali się wzajemnie z siebie śmiać. Chciałabym, żebyśmy się wspierali, jakiekolwiek mamy poglądy o koronawirusie.

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider