single-image

Krótka historia o „Dlaczego nie karmisz piersią!?”

Aleksandra Broda

Sytuacja sprzed dwóch tygodni. Jak zwykle rozgrywa się na placu zabaw. Siedzę sobie spokojnie na ławce, moje dziecko bawi się obok z jakąś przemiłą dziewczynką. Mama dziewczynki spoczęła ławkę obok, jedną ręką trzymając i delikatnie jeżdżąc do przodu i do tyłu wózkiem. W wózeczku słodko pomrukiwało sobie niemowlę.

I tak mijał słoneczny, jeden z ostatnich sierpniowych dni. Pełen odpoczynek: miło, spokojnie, cieplutko. Widać było, że ta mama również odetchnęła przez chwilę. Wyłaniają się. Do parku wchodzą dwie mamy ze swoimi dziećmi. Coś tam krzyczały w naszą stronę, więc chcąc nie chcąc – spojrzałam się. Szybko ogarnęłam, że to koleżanki, znajome, ciocie, być może kuzynki tejże właśnie kobiety.

Podeszły do niej szybciutko. Zaczęły jej gratulować, ściskać, pytać, jak córeczka zareagowała na nowego członka rodziny. Towarzystwo rozgadało się tak bardzo, że rozbudziło słodko śpiące niemowlę. Kątem oka spojrzałam, że mama zaczęła wyciągać termos z wodą, buteleczkę…

– Dlaczego nie karmisz piersią!? – spytała zadziwiona koleżanka. Jej głos był tak donośny, że wszyscy w pobliżu się rozejrzeli.

Kobieta zaczęła coś tłumaczyć, ale nie chciałam podsłuchiwać, więc podeszłam do bawiących się dziewczynek. Te jednak odrzuciły moje towarzystwo i udałam się na swoje miejsce.

Wśród kobiet wywiązał się bardzo intensywny dialog. Z mojej perspektywy wyglądało to mniej więcej tak, jakby miały się zaraz mocno pokłócić. Niemowlę płakało coraz głośniej, a ja zastanawiam się, czy mogę pomóc jakoś tej kobiecie.

– Po prostu Ci się nie chce! Ja dwójkę wykarmiłam i jakoś to przebolałam – usłyszałam. Szczerze to miałam wrażenie, że jestem w jakiejś ukrytej kamerze. Nigdy w życiu nie spotkałam się jeszcze z sytuacją, w której dwie matki napastują drugą za to, że chciała nakarmić swoje dziecko za pomocą mleka modyfikowanego. Widziałam, że świeżo upieczona mama radzi sobie doskonale z rozmową. Byłam jednak gotowa na zwrot akcji. Kobiety cały czas mówiły o tym, jak bardzo ta krzywdzi swoje dziecko, jakie są plusy karmienia piersią. I kiedy już moje nogi po raz kolejny postanowiły wstać i tym razem stanąć blisko rozmówczyń, żeby w razie czego obronić tę kobietę przez groźniejszymi atakami, ta powiedziała coś, co mnie wbiło w ziemię. Dosłownie i w przenośni.

– Jeśli jesteście takie mądre i tak bardzo dbacie o bezpieczeństwo i zdrowie swoich dzieci, to dlaczego palicie papierosy, a wasze dzieci jeżdżą na rowerach bez kasku?

I tutaj, w tym momencie nastała cisza. Taka cisza, że i głodne niemowlę się uspokoiło. Spojrzałam na bawiące się dziewczynki i zazdrościłam im, że były tak pochłonięte zabawą, że ominęła ich cała ta dziwna sytuacja.

Ja wspieram kobiety karmiące piersią, ale sama też nie karmiłam. Pomimo tego, że wiem, że KP to rozwiązanie prozdrowotne, to mam świadomość tego, że nie należy robić nagonki na kobiety, które z różnych przyczyn postanowiły przestać karmić, lub w ogóle nie chciały/nie mogły tego robić.

I zdałam sobie sprawę, właśnie w tamtym momencie, ile w nas, matkach, kobietach, w ogóle – ludziach, jest hipokryzji. Często ta hipokryzja jest nieświadoma.

Karmienie piersią jest cudowne. Przynosi wiele korzyści maluchowi, ale kobiety, które decydują się na karmienie butelką, mlekiem modyfikowanym, nie powinny być napiętnowane, atakowane w żaden sposób. Wszystkie mamy mają wybór i należy to uszanować. Podziwiam tę mamę za odwagę i za użycie takich argumentów. Myślę jednak, że za tymi argumentami stoi doświadczenie w postaci posiadania starszego dziecka. Ogrania mnie strach, kiedy myślę, że takie napiętnowanie, atakowanie, dotyka również kobiety, które zostały mamami po raz pierwszy i są zbyt zmęczone, aby się w jakikolwiek sposób „tłumaczyć”. Tłumaczyć jakby popełniały co najmniej zbrodnię II stopnia.

A perfekcyjne mamy nie istnieją, pamiętajmy o tym.

 

 

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider