single-image

Lekcje online wzbudzają niepokój uczniów i rodziców.

Aleksandra Broda

Im dalej w las, tym ciemniej. Jak się okazuje, największym problemem nie jest już tylko dostęp do komputera lub laptopa i szybki internet. Niektórzy uczniowie są zmęczeni nadmiarem obowiązków, a rodzice nie mogą rozdwoić się pomiędzy wspomaganiem dzieci w nauce i pracą online. Nie pomaga również psychika, która z każdym dniem jest coraz bardziej obciążona. Nie pomaga brak tlenu. Codziennie napływają do nas informacje zrozpaczonych rodziców oraz ich dzieci, że lekcje online w niektórych szkołach w Polsce nie są przeprowadzane tak, jak powinny.

Zaczęło się od problemu, jakim jest zapewnienie dzieciom laptopów i komputerów do nauki. Są rodziny, w których taki sprzęt używa się naprawdę rzadko i w większości korzystają z niego rodzice w celach zarobkowych. Naszym zdaniem, chociaż jak najbardziej jesteśmy za tym, aby dzieci od najmłodszego uczyły się korzystania z technologii, to nie powinno oczekiwać się od rodziców, że w domu na czteroosobową rodzinę powinny przypadać cztery komputery. Teraz już prawie wszystkie dzieci mają sprzęt do nauki, więc sytuacja została opanowana.

Problem pojawił się jednak inny. Mianowicie lekcje online. Serwery nie działały sprawnie. Dzieci spóźniały się na lekcje z powodu przeciążenia. Do tego dochodziła jakość połączenia, problemy z głośnikami i kamerką internetową. Z początku wszyscy czuli się dość skrępowani i wszyscy, zarówno nauczyciele, uczniowie, jak i rodzice musieli się z tym wszystkim oswoić. Kiedy jednak już się wszyscy zapoznali i wiedzieli, o co chodzi, dochodziły do nas niepokojące wiadomości ze strony rodziców.

Niektórzy nauczyciele, być może w obawie o wyniki swoich kompetencji, zaczęli zasypywać dzieci zadaniami domowymi. Doszło do tego, że dzieci po skończeniu zajęć online, musiały spędzać kolejne GODZINY na zadaniach domowych, a także na powtarzaniu materiałów. I właśnie w tym zdecydowanym nadmiarze obowiązków tkwią do tej pory. Niektórzy rodzice twierdzą, że obowiązków dzieciom przybyło, odkąd wprowadzono zajęcia online. Inni z kolei przyznają się, że dotychczas nie wierzyli dzieciom, że mają tak „trudno”. Musieli przekonać się o tym sami.

W niektórych Placówkach doszło do tego, że uczniowie po zakończonych lekcjach, aż po godziny wieczorne powtarzają materiał. Niektóre lekcje nie są przeprowadzane spójnie i harmonijnie, do tego dochodzą braki w połączeniach internetowych i skrępowanie uczniów. Rodzice starają się pomóc w dzieciom w nauce, ale sami, zaniepokojeni sytuacją chcą, aby prawda o nauczaniu online ujrzała światło dzienne.

Chociaż i tak wciąż brakuje nauczycieli z pasji, to ci, którzy tacy są, nie mogą się wykazać i zacząć uczyć dzieci i młodzież tak, jakby chcieli. To cały system edukacji wymaga poprawy i to niemałej. Powinniśmy zmienić nasz system w kierunku fińskiej edukacji, która od wielu lat uważana jest za jedną z najlepszych. Tam uczniowie uczą się większość czasu na dworze, nie mają sprawdzianów, testów, a wiedzę przyswajają, a nie zapamiętują. Pomimo tego, od lat są w czołówce międzynarodowych testów PISA i osiągają wyższe wyniki w nauce, niż my.

Dzieci, pomimo tego, że mają obowiązek edukacji, powinny również czuć, że to ich prawo i przywilej. To są mali odkrywcy, którzy potrzebują zachęty, a nie nadmiaru obowiązków i braku czasu na swoje pasje i zabawę. O tym doskonale przekonuje autor książki o dość mocnym tytule „Jak nie spieprzyć życia swojemu dziecku” i zachęca nas do tego, aby walczyć o poprawy w systemie i co najważniejsze – wspierać nauczycieli i uczniów, ale w sposób nowoczesny, dostosowany do XXI wieku. Tak, aby każdy był doceniany, a nie OCENIANY.

Mamy już prawie sprawną, nowoczesną edukację online. Teraz czas zawalczyć o nowoczesny system dostosowany do XXI wieku.

Jesteście zadowoleni z lekcji online u Waszych dzieci? A może znaleźliście się wśród tych, którzy mają spore problemy?

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider