single-image

Mama potrzebuje mamy. O dorosłych relacjach córki z matką

Aleksandra Broda

Mama… chociaż popełniała drobne błędy wychowawcze (w tamtych czasach uważane za coś dobrego), to chyba nigdy nie poczułam, że mnie nie kocha. No chyba tylko w okresie buntu, kiedy wagarowałam i nienawidziłam wszystkich. Musiało minąć trochę czasu, a nawet lat, żeby docenić ją i to, co dla mnie zrobiła. Że zawsze mnie kochała. Że nadal to robi. I teraz dopiero rozumiem jej zmęczenie i zaangażowanie. Dawałam czasami w kość, a ona zawsze się o mnie troszczyła i robi to nadal.

Jeśli zastanawiasz się, co będziemy robić, jak nasze dzieci już podrosną, to moim zdaniem, będziemy robić to, co teraz – martwić się. Ale już nie wychowywać, zamiast tego – służyć radą. I zawsze będziemy stały z otwartymi ramionami. Dojrzałe, pozytywne relacje matki i córki to coś, na co pracuje się całe życie. I na początku inicjatywa wychodzi tylko od mamy, która wychowuje dziecko. Dziecko czasami się buntuje, a kiedy dojrzeje – zrozumie, przyzna rację i podziękuje. Oczywiście, dzieci są wdzięczne, kochają swoje matki. Ale pełne zrozumienie przychodzi po latach.

Zapewne często zastanawiasz się, czy jesteś dobrą mamą. Starasz się, stajesz na rzęsach, a i tak czasami coś Cię przytłoczy. A i tak czasami zamkniesz oczy i policzysz do stu, zanim się uspokoisz. No i są dni, w których nawet to nie pomaga. Z takimi samymi dylematami zmagały się nasze mamy, ale my tego raczej nie pamiętamy. Nie wierzymy, kiedy mówią: „Ja też tak miałam”. Czy to nie świadczy o tym, że pomimo tego, że każdy czasami popełni błąd, to jednak w ostatecznym rozrachunku i tak liczą się te dobre rzeczy? I te rzeczy przeważają, decydują. Nieważne, że mama położyła koc na przemoknięty materac. Ważne, że stała w nocy i przytuliła. Nieważne, że nie kupiła zabawki i nie wysłała na obóz narciarski. Jadła chleb z masłem, żeby kupić Ci leki. Wdzięczność przychodzi z czasem. Za dziecka trudno zobaczyć sprawy dorosłych, co jest całkowicie zrozumiałe.

Dlatego dojrzałe relacje matki z córką są czymś niezwykłym. To nie musi działać na zasadzie, że zwierzamy się sobie ze wszystkich sekretów. Wystarczy, że chociaż nie zawsze się ze sobą zgadzamy, to jednak szanujemy. Czujemy z jednej strony odcięcie tej przysłowiowej pępowiny, a z drugiej wdzięczność za ukształtowanie przeszłości i chęć angażowania się wspólnie w przyszłość. Że zawsze możemy zadzwonić, porozmawiać i że zawsze odbierzemy telefon, nawet w środku nocy. Matki posyłają nas w świat, dając pewność, że i tak zawsze będą nas wspierać i w nas wierzyć. A my dajemy im wdzięczność i wyciągamy rękę, kiedy potrzebują naszej pomocy. Bez „natręctwa” i ingerowania w życie, które każda ma już „swoje”. To przychodzi naturalnie.

Taką relację warto budować ze swoimi dziećmi już dzisiaj. One dorosną, usamodzielniają się, wyfruną z tego gniazda. Cenne będzie to, że będą dobrze wspominać dzieciństwo, z czasem zrozumieją całą, dorosłą otoczkę. Kochająca mama to skarb. Dorosłe dziecko, które to zrozumie – również.

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider