single-image

„Mikołaj przychodzi do grzecznych dzieci”. 5 powodów, dlaczego nie powinniśmy tak mówić.

Aleksandra Broda

„Mikołaj patrzy”, „Bądź grzeczna, bo nie dostaniesz prezentu od Mikołaja”, albo: „Dostaniesz rózgę, jak będziesz się tak zachowywać!”, czyli, moim zdaniem, jak zepsuć dziecku klimat Świąt, w których przecież chodzi o wybaczenie, ciepło, miłość i zaufanie.

Nie jestem z tych wrażliwych matek, co uważają na każde słowo przy dziecku. Staram się nie popadać ze skrajności w skrajność. I jak każdy z nas, zdarzało mi się, że powiedziałam dziecku kilka zdań, które miały celowo wywołać u niego poczucie strachu. Przyznaję się bez bicia. W momentach bezradności – postraszyłam.

Jednak jestem przeciwniczką straszenia dzieci panami, którzy zabierają niegrzeczne dzieci. Uważam za nieodpowiedzialne mówienie dziecku zdań typu: „Policja po Ciebie jedzie”. Ponoć zaczął się sezon na manipulowanie dziećmi Mikołajem.

Doszły mnie pogłoski, że Mikołaj przychodzi tylko do grzecznych dzieci. Dlaczego nigdy nie mówię mojemu dziecku, że ma być grzeczne, bo nie dostanie prezentu? Oto moich pięć powodów.

1. Nie każde dziecko dostanie prezent od Świętego Mikołaja. Nie przez to, że było niegrzeczne, ale przez możliwości zarobkowe rodziców. Są wśród nas dzieci, które go po prostu nie dostaną. A niektórzy nauczyciele mówią, że Mikołaj odwiedza tylko tych wzorowych uczniów. Dzieci między sobą rozmawiają na ten temat. Uczeń, który nie zostanie obdarowany, może pomyśleć, że to przez to, że był „niedobry”, „niewystarczający”.

2. Mikołajki tak naprawdę zaczynają świąteczną przygodę. Od tego momentu już czujemy klimat Świąt i powoli zaczynamy się do nich przygotowywać. Im bliżej 24 grudnia, tym my jesteśmy szczęśliwsi, częściej się wzruszamy. Bo właśnie w Świętach chodzi o to, żeby się radować, wybaczać sobie i życzyć wszystkiego, co najlepsze. Żeby dziecko zrozumiało, jaki jest sens tego pięknego czasu, my na początku grudnia straszymy Mikołajem, który odwiedza tylko dobre dzieci? A później co? Że pod choinką nie będzie prezentów, bo sobie nie zasłużyło? O to chodzi w tej magii Świąt? O to, aby sobie zasłużyć na prezenty, które tak naprawdę powinny być najmniej ważne?

3. Poprawa zachowania może wynikać tylko i wyłącznie z chęci dostania podarunku, a nie ze zrozumienia swojego złego zachowania. Co za tym idzie, dziecko nie zrozumie, co robi źle, a jego poprawa będzie czysto „mechaniczna”, tylko na chwilę. Dobre i to, co nie? Tylko, czy warto? Czy warto uzależniać zachowanie dziecka od nagrody? Od nagrody od Świętego Mikołaja?

4. Dla dziecka ta huśtawka może okazać się bardzo stresująca. Sami wiemy, jakie są pociechy. Bardzo mocno chcą coś dostać, przeżywają to wszystko, czekają. Co najważniejsze – wyobrażają sobie Świętego Mikołaja oraz prezent od niego. A tu nagle słyszą, że być może Mikołaj do niego nie przyjdzie. Albo jak przyjdzie, to pod jednym warunkiem. I cała magia prysła.


5. Małe dzieci wierzą w Mikołaja. Wyobrażają go sobie na swój sposób. To siwy, starszy pan z brodą, który produkuje zabawki. To taki pan, który czyta wszystkie listy i uśmiecha się do wszystkich. I ten siwy, dobry pan, daje rózgi niegrzecznym dzieciom? Omija złe dzieci i widzi wszystko, co robią źle? Trochę to przykre. Nie sądzisz? Część pociech boi się spotkania ze Świętym Mikołajem. W większości przypadków wynika to z racji wieku i charakteru, ale niektóre dzieci boją się przebranego taty, czy mężczyzny, bo nasłuchały się historyjek o tym, że patrzył, kiedy zachowywały się nie w porządku.

PS. Zanim powiesz, że my przecież w dzieciństwie gorsze rzeczy słyszeliśmy i jakoś żyjemy, wyrośliśmy, to pamiętaj. Kiedyś wszystko było inaczej. Teraz można żyć bardziej świadomie, nowocześnie i bliżej dziecka. To jest super.

I pamiętaj, że ja tylko pozwoliłam sobie wyrazić swoją opinię. Twoja oczywiście może być inna. Całkowicie to szanuję. Proszę tylko o kulturę wypowiedzi pod tym postem.

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider