single-image

„Moja córka robi wszystko, żeby wyglądać jak influencerka”.

Aleksandra Broda

Czyli o wpływie social mediów i influencerów na nasze dzieci.

Dojrzewałam w czasach Naszej-klasy. Gdzieś na początku mojego liceum Facebook wchodził na salony i zyskiwał coraz większą popularność. Nie pamiętam, żeby Instagram był aplikacją, na której działali moi ówcześni znajomi. Parcie na bycie atrakcyjnym już było, ale nie tak wielkie, jakie jest teraz. Rówieśniczki chodziły na paznokcie, doczepiały sobie rzęsy, ale nikt nie robił z tego żadnego obowiązku, czy czegoś „wow”. Udało mi się. Udało mi się wyjść z liceum bez większych kompleksów. Kompleksy, które miałam, wynikały raczej z moich problemów osobistych, psychicznych, niźli z wszechobecnej, nieistniejącej jeszcze na tak szeroką skalę presji bycia „piękną”, „perfekcyjną”, „zrobioną”.

A dzisiaj? Większość przedszkolaków ogląda TikToka, wie, co to Instagram i przede wszystkim ma rodziców, którzy, być może ominęli parcie na perfekcyjny wygląd w liceum, ale za to teraz to nadrabiają. Powiedziałabym, że to wina mediów, social mediów, brukowców i nowoczesnych czasów. Jednak wiem, że to wszystko jest winą po prostu ludzi, którzy się na to godzili i w dalszym ciągu zgadzają. To jest wina ludzi, którzy uwierzyli, że abstrakcyjne kreacje są czymś naturalnym. Dzieci w podstawówce wstydzą się swojego uzębienia, które w tym czasie przechodzi transformacje. Dlaczego? Bo na reklamach rówieśnicy mają wszystkie zęby. Czy widzieliście w jakiejkolwiek reklamie dzieci, które nie mają niektórych zębów mlecznych? Skąd to wynika? Z przyzwolenia albo z braku reakcji. Tak. Sami dajemy na to pozwolenie. A później? A później jest już gorzej.

Polskie nastolatki mają duże kompleksy i nie wierzą w siebie

Program „Dove Self-Esteem – Budowanie pozytywnej samooceny” to globalny projekt, który od 2004 roku wspiera rodziców i nauczycieli w kształtowaniu wysokiej samooceny dzieci i przekonaniu o własnej wartości. W 2018 roku marka Dove przeprowadziła badania „Dziewczęta, piękno i pewność siebie” na polskich dziewczynkach w wieku 10-17 lat. Okazało się, że aż 81% dziewcząt w Polsce nie ma wysokiej samooceny, 8 na 10 cierpi na zaburzenia odżywiania lub w inny sposób naraża swoje zdrowie, aby wyglądać dobrze.

Influencerskie życie na pokaz, w które łatwo uwierzyć

W ciągu kilku lat bardzo wzrosła popularność influencerów. Nastolatki uwielbiają oglądać swoich idoli, którzy zza ekranu pokazują, jak żyją, co robią i jak oczywiście wyglądają. Raz na jakiś czas te idealne osoby wyznają, że też nie mają łatwo w życiu, że też spotykają się z wszelkiego rodzaju problemami. Sęk w tym, że najczęściej ich problemy owiane są i tak perfekcyjną aurą.

Kiedyś obserwowałam blogerki parentingowe. Większość z blogerek (nie mówię, że wszystkie) faktycznie zwierzała się ze swoich problemów i udowadniała, że „też, tak jak ja” nie radzi sobie z ogarnianiem dzieci, czy też domu. Ich zdjęcia pokazywały jednak całkiem coś innego. Kilka porozwalanych zabawek na podłodze, dresy wyprasowane w kant, kucyk upięty perfekcyjnie i do tego niepomalowana, lecz wypchana filtrami twarz. Czy naprawdę tak wygląda kobieta, która znalazła się na zakręcie? U niepewnych, młodych mam taki obraz może przynieść więcej kompleksów, niż się wydaje. Bo zazwyczaj bałagan w domu to stos zabawek, niepozmywane naczynia, które wychodzą ze zlewu i brak chęci nawet na zadbanie o perfekcyjne upięcie nieświeżych włosów.

A nasze pociechy? Co one widzą w influencerach, których główną widownią są dzieci w przedziale wiekowym 6-13? Jakie problemy mają zazwyczaj ich bohaterowie zza ekranu? To, czy powiększyć piersi, czy też nie. To, w jakim salonie wypełnić usta i u jakiego fryzjera przedłużyć włosy. Dzieci w okresie dojrzewania, przesiąknięci social media, naprawdę myślą, że tak wygląda dorosłe życie i ze wszystkich sił już teraz chcą się ulepszać, poprawiać, mieć świetną sylwetkę. I stąd się biorą te wszystkie kompleksy nastolatek, które widzimy, chociażby po badaniu marki Dove.

Czy należy obwiniać o to osoby, które to wszystko kreują? Wydaje mi się, że nie. Myślę, że powinniśmy obwiniać samych siebie za to, że pozwalamy naszym dzieciom wierzyć w tę złudną, zakłamaną „rzeczywistość”. Naszą rolą jest nauczyć dzieci oddzielać to, co piękne i życiowe, od tego, co wykreowane, sztuczne. Ale żeby robić to poprawnie i skutecznie, to należy zacząć od samego siebie.

Niskie poczucie wartości i brak pewności siebie to swojego rodzaju wyrok

Wysoka samoocena i pewność siebie są niezbędne do prawidłowego rozwoju: fizycznego i emocjonalnego. Wiadome jest, że okres dojrzewania jest bardzo trudny i wiąże się z obniżonym poczuciem własnej wartości. W dzisiejszych czasach o wiele ciężej przechodzi się ten proces właśnie przez wzgląd na social media i zaślepienie perfekcyjną wizją życia, które nie należy do nas, lecz do popularnych osób.

Możemy sprawić, że nasze dzieci będą kochały siebie, a ich skrzydła nigdy nie zostaną załamane. Wystarczy budowanie silnej więzi opartej na szacunku, pokazywaniu właściwych wzorców i zachowań. Social media mają służyć rozrywce, a nie być wyznacznikiem piękna, satysfakcji życiowej i celów. Do tego potrzebny jest czas, cierpliwość i faktyczna wiara w to, że prawdziwemu życiu towarzyszą tylko filtry UV i to od czasu, do czasu. Rozmawiajmy ze swoimi dziećmi. Poświęcajmy im czas. Budujmy ich poczucie wartości na WARTOŚCIACH, a nie na trendach.

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider