single-image

Myślisz, że wiesz o mnie wszystko, ale nie wiesz o mnie nic. [Wzruszające]

Aleksandra Broda

My kontra oni. Oni to ci, którzy codziennie dają znam do zrozumienia, że jesteśmy nikim i że wiedzą o nas wszystko. Dla wszystkich niezależnie od płci.

Kiedy mijasz mnie na ulicy, zapewne myślisz: „Ale ona się zaniedbała”. Ale nie wiesz, że ostatnie moje tygodnie minęły na rozwiązywaniu problemów. Nie wiesz, przez co przeszłam i jak bardzo cieszę się, że żyję.

Nazywasz moje dzieci niewychowanymi, ale pojęcia nie masz o tym, jak bardzo staram się, aby były dobrymi ludźmi. W głowie Ci się nie mieści, że dzieci mają różne temperamenty. Moje dzieci są dla Ciebie wrogiem, kiedy krzyczą na ulicy. Ale już zapomniałaś, że każdy z nas w tym wieku ze wszystkich sił domagał się uwagi i zrozumienia.

Przyglądasz się mojemu życiu i myślisz, że jest ono nudne. Widzisz, że codziennie robię to samo. Ale nie wiesz, że cieszę się ze wszystkiego, co jest mi dane przeżyć. Że chociaż każdego dnia przemierzam te same uliczki, to każdego dnia dostrzegam inne, piękne rzeczy. Daje mi szczęście drzewo, którego liście, w zależności od pogody, delikatnie zmieniają swoją barwę. Czy ty uważając moje życie za nudne, przełamujesz swoją rutynę patrząc i odczuwając? Czy dla Ciebie brak nudy to po prostu niesiedzenie na tyłku i ciągłe wyjazdy?

Kiedy gdzieś raz, na jakiś czas, zobaczysz mnie z moim mężem, myślisz, że u nas wszystko się już skończyło. Że jesteśmy uwiązani dziećmi i pełni zobowiązań. Ale nie wiesz, nie widziałaś, jak razem walczyliśmy o to, aby być razem. Nie masz pojęcia o tym, że za sobą wskoczylibyśmy w ogień. Że codziennie, przy dzieciach, nasza miłość stała się czymś więcej, niż tylko słodkim zdjęciem na Instagramie.

„Samotna matka?”. Co myślisz o mnie? Że na własne życzenie, bo byłam niedobra, czy że rozstałam się z nim, bo był toksyczny? Nie wiesz nic, a jednak masz już obraz w swojej głowie. Nie masz pojęcia, przez co przeszłam, a jednak wciąż próbujesz dokładać swoją historię do mojej. Wytykasz palcami i na zmianę, w zależności od tego, co leci w TV: albo hejtujesz, albo współczujesz. Ale ty nigdy nie spotkałaś się z czymś, co ja przeżyłam na własnej skórze. Z czymś, co dotknęło moje serce i głowę.

Mogłabyś wymienić 10 zasad, które człowiek powinien przestrzegać, aby był szczęśliwy. Czytasz psychologiczne artykuły i jesteś na bieżąco z nowymi ciekawostkami dotyczącymi super życia. Tą wiedzą pragniesz mnie sparaliżować, myśląc, że wiesz najlepiej, bo jesteś oczytana. Nie wiesz jednak, że radość, według moich zasad nie ma nic wspólnego ze współczesną psychologią. Że odnajduję ją sięgając do książek sprzed kilkudziesięciu lat. Nie masz pojęcia o tym, że zamiast poradników typu: „Jak nie popełniać błędów”. Częściej jednak czytam te: „Co zrobić, aby wyciągnąć wnioski ze swoich niepowodzeń”.

Oczywiście, że możesz oceniać mnie, moje życie i moją rodzinę.

Nazwij mnie pod nosem grubasem. Przewróć oczy, kiedy zobaczysz mnie w nieładzie. Patrz na mnie z góry, kiedy zamiast ekologicznych ogórków, kupuję te tańsze. Przeglądaj moje zdjęcia, obserwuj życie i stwierdź, że jest ono nudne i bez ambicji. Oceniaj moje relacje partnerskie i podnoś myślami kołdrę w moim łóżku. Pamiętaj jednak zawsze, że nie wiesz o mnie nic. To, co o mnie myślisz, to tylko Twoje wyobrażenia. Nie wiesz tak naprawdę, co mnie cieszy, a co smuci. Nie masz pojęcia o moich doświadczeniach i wartościach. Mogłabym powiedzieć: „Chodź. Włóż moje buty, a dopiero później mów cokolwiek”. Ale w życiu Ci ich nie pożyczę. Mogę jedynie poradzić Ci, żebyś przestała wchodzić w moje, swoimi. I żebyś patrzyła szerzej i wyraźniej, a przynajmniej nie budowała swojego poczucia wartości na moim szczęśliwym, bo wdzięcznym życiu.

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider