single-image

Na dobre i na złe. W zdrowiu i w chorobie

Aleksandra Broda

Kiedy stracę czucie, wyostrzę swój wzrok i węch, aby tylko móc Cię dotknąć, chociaż w mojej głowie. I zapamiętam na zawsze Twoje miękkie dłonie i rozpalone policzki. I one nadal będą kładły mnie do snu. Policzek do policzka – dłoń na dłoni.

Kiedy stracę słuch, to i tak będę słyszeć Twój głośny śmiech, który porusza nawet twardy grunt i odbija się echem od pustych ścian. Nadal będę słyszeć, jak szepczesz do mnie: „Kocham Cię”, a moje ciało wciąż będzie przeszywał dreszcz.

Ty mi obiecałeś, że w chorobie mnie nie opuścisz, a ja przyrzekam, że nie pozwolę, aby choroba zniszczyła nas. Nie możemy się zatrzymać, jeśli los będzie rzucał kłody pod nogi. Nawet jeśli któreś z nas będzie na wózku inwalidzkim. Wtedy wezmę Cię w objęcia i przeniosę, a następnie wrócę się po wózek. Przecież mówią, że prawdziwa miłość pokona wszystko, prawda? Co to dla NAS? Przecież to nic.

A niech się z nas śmieją, niech pytają: „Dlaczego ty jeszcze z nim jesteś? Przecież to inwalida, niepełnosprawny, ktoś bez perspektyw!”. Jakby o szczęściu decydowało to, czy Twój partner jest w stanie otworzyć słoik i przesunąć meble. Jakby miłość z kimś, kto nie widzi, czy nie słyszy, nie miała w ogóle racji bytu. I Ci sami ludzie powtarzają jak mantrę cytat z Małego Księcia: „Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”. Powtarzają, bo to mądre, ale najwidoczniej wcale tego nie rozumieją.

A my będziemy nadal cieszyć małymi rzeczami. Jak będzie trzeba, to opowiem Ci ze szczegółami, jak wygląda wzór na mojej sukience. Będę przesuwać palcem, kawałek po kawałku i mówić: Tutaj jest róża, dokładnie taka, jaką podarowałeś mi dwa lata temu na urodziny. O! A tutaj jest tulipan. A kiedy przyznasz się, że za nic w Świecie nie możesz sobie przypomnieć, jak wygląda ten piękny kwiat, to ja Ci go przyniosę. I będziemy razem go macać, czuć i wąchać, jakby to było coś nowego, wyjątkowego. I dla nas będzie.

I będziemy walczyć o siebie do ostatniego tchu. A sycić będziemy się swoją obecnością. Nie boję się tego, co nas w życiu spotka. Bo wiem, że jesteśmy ze sobą na dobre i na złe. W szczęściu i w chorobie. I nikt nie może nam w tym przeszkodzić.

A miłość? Ona jest w sercu. Ona tłamsi zmęczenie, kiedy prowadzimy wózek inwalidzki. Ona pozwala zobaczyć piękny Świat niewidomemu: wyobrazić sobie kolor włosów i kilkudniowy zarost u mężczyzny. Miłość wprowadza do życia osoby niesłyszącej muzykę. I ta sama miłość pozwala usłyszeć, zobaczyć, poczuć, że ktoś naprawdę nas kocha. Bez względu na niepełnosprawność.

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider