single-image

Nawracające infekcje u dzieci mogą być spowodowane pasożytami

Aleksandra Broda

Według WHO aż 85-90 proc. populacji ma w sobie przynajmniej jednego pasożyta. Co za tym idzie, każdy z nas może mieć nieprzyjaciela w organizmie, który powoli niszczy nasze zdrowie. Alergie, nawracające infekcje, zmęczenie, brak apetytu i problemy z wypróżnianiem się to tylko nieliczne objawy mogące świadczyć o pasożytach. Co więcej – to prawda, że małe dzieci, które wkładają brudne rączki do buzi i bawią się w piaskownicy, są bardziej narażone np. na glistę ludzką w ciele. Przedszkolak może złapać „pasożyta” również bardzo łatwo. Dlaczego więc tak wielu lekarzy nie zleca badań, które wykluczyłby pasożyta w organizmie? Dlaczego warto zrobić badania?

Glista ludzka, owsiki, tasiemce, włosienie… to najbardziej popularne pasożyty żerujące wewnątrz organizmu ludzkiego. Składają jaja, żywią się nabłonkami naszego jelita, powodując wyniszczenie organizmu. Czasami nie dają żadnych objawów, często jednak możemy zauważyć, że coś jest nie tak, ale niestety – nie łączymy przewlekłego kaszlu z obecnością pasożytów w organizmie. Lekarze nie sugerują wykonywania badań na obecność nieprzyjaciela.

Po czym możemy poznać obecność pasożytów w organizmie?

Podkrążone, sine oczy, bóle brzucha, nawracające infekcje, nadpobudliwość, przerost trzeciego migdałka, wysypka, AZS, i brak apetytu to tylko nieliczne dolegliwości, które mogą świadczyć o pasożytach w organizmie. Jednak zdiagnozowanie ich jest trudne. Nawet jeśli nasze dziecko ma podkrążone oczy i silny kaszel w nocy, niekoniecznie świadczy to o robakach. Ale może! Niestety wciąż za mało się o tym mówi. I w dalszym ciągu jesteśmy leczeni objawowo, a nie całościowo.

Mam znajomą, której dziecko przewlekle chorowało, odkąd poszło do przedszkola. Żaden lekarz nie sugerował badania kału, czy krwi, które mogłyby wykluczyć lub potwierdzić obecność pasożytów. Radziły za to inne koleżanki i pani w aptece, która widywała ją codziennie, bo lekarz przepisywał kolejne „cuda”. Zdecydowała się wykonać prywatnie badania kału. Za 4 razem (dopiero) potwierdziło się, że jej dziecko ma glistę ludzką. Po odrobaczeniu dziecko przestało chorować i wrócił apetyt.

Nie dziwię się, że lekarze nie chcą wypisywać lekarstw na oślep, ponieważ wszystkie leki mają swoje skutki uboczne, a nieuzasadnione przyjmowanie ich, często prowadzi do poważnych powikłań. Dobrze byłoby jednak mieć świadomość tego, że jednak pasożyty są wśród nas, mówi nawet o tym WHO. Jeśli szukamy przyczyny złego samopoczucia czy to swojego, czy dziecka, warto przebadać się pod kątem obecności robaków. Nie mówię tutaj, że mamy się wszyscy odrobaczać bez przyczyny. Chodzi o to, żeby zanieść kał do dobrego laboratorium lub wykonać badania krwi. A później, jeśli okaże się, że w naszym organizmie zamieszkał nieprzyjaciel, wdrożyć leczenie.

Warto jednak mieć na uwadze fakt, że żeby potwierdzić, lub wykluczyć obecność pasożytów, musimy zanieść próbkę co najmniej kilka razy. Nie każda próbka będzie zawierać jajka, czy nawet jakiegoś pasożyta. Trzeba trafić w dobry moment. Możemy również wykonać badania krwi pod kątem obecności nieprzyjaciela. Są droższe, ale bardziej wiarygodne. Również może jednak zdarzyć się, że będziemy musieli wynik powtórzyć.

Gdzie są te owsiki, glisty i w ogóle?

Na koniec wyjaśnię, dlaczego możemy mieć pasożyty i skąd one się biorą. Na pewno przechodzą do naszego układu pokarmowego za pomocą zanieczyszczonej ziemi, nieumytych owoców i warzyw. Bardzo często pijąc wodę z nieznanych źródeł, połykamy jajeczka np. glisty. Dzieci w przedszkolu mogą zarażać się wzajemnie. Wystarczy podać rękę osobie, która jest zakażona, a nie umyła rąk po wizycie w toalecie. Następnie zjeść kanapkę. Często chodząc do mieszkania w butach, przenosimy wszystkie zanieczyszczenia na dywan, na którym bawi się raczkujące dziecko, które wpycha wszystko do buzi. Tak, pasożyty i ich jajka to cwane bestie.

Z drugiej strony mówi się o tym, że przesadna higiena też nie jest dobra. Nie jeden raz byłam świadkiem, kiedy moje dziecko brało brudne rączki do buzi. Teraz zdarza się, że ugryzie jabłko, nim zdążę je umyć. Nie jestem zwolenniczką życia pod kloszem i was też przed tym ostrzegam. Nie mniej, jeśli wasze dziecko uskarża się na coś, albo wy sami czujecie się źle – zróbcie badania na obecność pasożytów. W końcu, według WHO, problem jest ogromny.

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider