single-image

„Nie chcę być maszyną do rodzenia dzieci.” Program mama 4 plus.

Aleksandra Broda

Program mama plus zakłada minimalną emeryturę dla każdej matki, która wychowała co najmniej czwórkę dzieci, nawet jeśli wcześniej nigdy nie pracowała. Ustawa ma wejść w życie 1 marca 2019 roku, a Rząd wyda na nią miliard złotych.

Co więcej, matki będą mogły otrzymać premię za szybkie urodzenie kolejnego dziecka. W momencie, w którym kobieta urodzi następne dziecko w ciągu dwóch lat, zyska 3 miesiące dodatkowego, płatnego urlopu macierzyńskiego. Ojciec, który samotnie wychował czwórkę dzieci, również będzie mógł skorzystać z minimalnej, pewnej emerytury. Ustawa przewiduje również wsparcie dla mam-studentek.

Ustawa budzi kontrowersje i skrajne emocje, nie mniej jednak patrząc na polityczne zagrania partii, gwarancja emerytury może skłonić obywateli do pójścia do urn. Może, chociaż wcale nie musi, bo nawet matkom się ten pomysł po prostu nie podoba. „Cios w kolano”, „nieuczciwe posunięcie” czy nawet „wabik na patologię” – to tylko niektóre określenia, jakie padają w komentarzach pod artykułami.

W Polsce jeszcze kilka lat temu nie było wsparcia w postaci 500 plus, a zasiłek jaki można było dostać na dziecko, nie przekraczał 100 zł. Duża część społeczeństwa porównywała wtedy gospodarkę zagraniczną i narzekała, że w Polsce rodziny nie dostają żadnego wsparcia. To jeden z głównych powodów, dla którego Polacy zaczęli wyjeżdżać za granicę całą rodziną. Rząd musiał szybko zareagować. Kosiniakowie, 500 plus, które naprawdę pomogło dużej liczbie rodzin, a teraz emerytura minimalna dla mam, które wychowały czwórkę dzieci. Czy to jednak nie za dużo? Czy nie lepiej, zamiast rozdawać pieniądze, stworzyć prawdziwe i godne warunki do pracy i nauki? Dofinansowania opiekunek, prywatnych żłobków albo prawo do wyboru ilości godzin przepracowanych w miesiącu? A może jednak pozwolić matkom cieszyć się macierzyństwem, żeby nie musiały pracować? Bo przecież dzieci wychowuje się również dla społeczeństwa, a ludzi wciąż jest za mało? Przeczytajcie, co mają do powiedzenia inne matki.

“Dla mnie to chory pomysł. Mam dwójkę dzieci, w tym jedno ma trzy lata. Nie było mowy, o kolejnym dziecku. Szybko wróciłam do pracy. Moja znajoma, kiedy urodziła trzecie dziecko, powiedziała, że po macierzyńskim bierze wychowawczy, ale nigdy już w pracy się nie zjawi, bo będzie miała 1000 zł dodatkowo miesięcznie. Teraz jest w kolejnej ciąży i mówi wprost, że ten pomysł z emeryturą spadł jej z nieba, bo jak nic nie chce jej się kiedykolwiek wracać do pracy”.

“Wynajmuję mieszkanie na starym osiedlu, na którym dzieciaki w podartych rajtuzach, całe brudne bawią się do 22. Łącznie naliczyłam ich chyba z 20 w samym moim bloku. Parę dni temu widzę z okna, jak chwiejąca się matka z całą gromadką dzieci idzie do sklepiku. Wychodzi z flaszką w ręce, a dzieciaki w polarkach i z cienkimi czapeczkami. Dzwonić na policję? Do MOPSu? Tam codziennie patroluje policja, a MOPS odwiedza raz na jakiś czas praktycznie wszystkie mieszkania po kolei. Zwrócisz komuś uwagę, to Ci dresiarz (tatuś) łomot wpuści, za to, że pchasz nosa w nieswoje sprawy. Nigdy nie widziałam, żeby ktokolwiek z tych rodziców pracował. Chodzą sobie od drzwi do drzwi, tu wpadną do kogoś się pośmiać, tutaj posiedzą na ławeczce. Powinni zająć się recydywą, a nie pchać takim pieniądze do ręki i klepać po plecach za kolejne dziecko, które urodzi się z FAS”.

Chociaż w Polsce faktycznie obraz wielodzietnej rodziny kojarzy się większości z patologią, to wcale tak nie jest. Każdy z nas zna dużą rodzinę, która dba o swoje ognisko domowe, pracuje i wiąże koniec z końcem. Nie ma nic złego w tym, że ktoś marzy o dużej rodzinie i wszyscy powinni odstawić na bok zaściankowe poglądy. O dużej rodzinie pisaliśmy tutaj:Wielodzietna rodzina – pomyśl, zanim ocenisz.
Nie zmienia to jednak faktu, że w Polsce jest bardzo dużo rodzin zaniedbanych, gdzie rodzice są alkoholikami, a nawet narkomanami. Dzieci chodzą brudne, nie uczą się dobrze i ogólnie żyją w nieprzystosowanych dla nich warunkach. Takie rodziny faktycznie mają kuratora albo swojego opiekuna rodziny z MOPS. W niektórych przypadkach dzieci są zabierane z patologicznego środowiska. Są sytuacje, w których rodzice przepijają lub po prostu nie wydają pieniędzy na dziecko, a przecież gotówka ma być wydawana na ich potrzeby i przyszłość. Nie ma żadnej kontroli, co z tymi pieniędzmi robią rodzice. A kontrola powinna być, wtedy dopiero można byłoby z dumą powiedzieć, że pieniądze z Państwa są wydawane właściwie. Nie można się dziwić, że znaczna część osób obawia się, że program mama plus będzie zachętą do rodzenia dzieci na które i pod względem finansowym i psychicznym ludzie są nieprzygotowani.

“Czuję się jak maszyna do robienia dzieci w tym Państwie. Mam jedno dziecko, oboje z mężem pracujemy, a ja dodatkowo studiuję zaocznie. Dlaczego nam nikt nie pomaga? Bo mamy jedno dziecko? Jestem gorsza, bo nie rodzę dzieci jedne po drugim, tylko kształcę się i ze swoich pieniędzy opłacam mu zajęcia dodatkowe? Każdy, kto zakłada rodzinę, powinien wiedzieć, że na dzieci trzeba pracować, a nie ciągnąć od Państwa i czuć presje “rodź więcej dzieci, my Ci zapłacimy.” A to przecież z naszych podatków opłacane są matki, które nigdy nawet nie pracowały”.

PiS przyznaje, że głównym celem emerytur dla mam, które urodziły czwórkę dzieci, jest zachęcenie polek do powiększania rodziny. Brakuje młodych ludzi, chętnych do pracy, a Społeczeństwo się starzeje.

Czy ten program jest uczciwy? Patrząc obiektywnym okiem, może przysporzyć wielu kłopotów rodzicom zachęconym tą inicjatywą. Bo Rząd może się zmienić a wtedy (być może) wraz z nim pewne emerytury. Mówią, że nic nie może wiecznie trwać i to również dotyczy rządzącej obecnie partii. Budżet za kilka lat może po prostu nie udźwignąć tego ciężaru.

Nie mniej jednak wiele matek odetchnie z ulgą. Dobrze, że ktoś wreszcie pomyślał o rodzinach wielodzietnych. Szkoda tylko, że to nie rozwiązuje jeszcze innych, być może poważniejszych problemów takich jak wysokie podatki i rosnące ceny, brak rzetelnego wsparcia dla młodych przedsiębiorców, a nawet zbyt długie kolejki do lekarzy, które często decydują o ludzkim zdrowiu, a nawet życiu.

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider