single-image

Nie noszę maseczki na spacerze i kiedy uprawiam sport na świeżym powietrzu. Zobacz dlaczego.

Aleksandra Broda

Jest piękne, słoneczne przedpołudnie. Park praktycznie pusty. Z córką siedzimy na naszej miejscówce, aż nagle zza rogu wyłania się pięcioosobowa rodzina z maseczkami na twarzy. Dzieci w różnym wieku: dziewczynka ma rower, a jej bracia hulajnogi. Wokół nie ma żywej duszy. Dziewczynka bardzo zdyszana, kiedy wjeżdżała pod górkę, zdjęła maseczkę, ewidentnie, aby złapać oddech. Mama krzyczy: „Zakładaj maseczkę, dziecko!”, jakby w tym momencie popełniła wielką zbrodnię.

Idę do sklepu, a tam ledwo oddychające ekspedientki uchylają maseczkę i odsłaniają nos. Widzę starszych ludzi, którzy po prostu się duszą, kiedy na ławeczce, na przedmieściach wystawiają twarz do słońca. Otworzyli restauracje i kawiarnie. Kelnerki czerwone, jakieś słabe.

Zastanawiałam się, co nam bardziej szkodzi. Noszenie maseczek non stop, czy wirus? Według ekspertów, których głos cały czas jest wyciszany, konsekwencję zasłaniania nosa i ust, odczujemy dopiero za jakiś czas. A jednak moja mama omal nie zemdlała po pół godzinnym spacerze, w bardzo słoneczny dzień. Czasami mam wrażenie, że jesteśmy sprawdzani z tego, jak bardzo, jako obywatele, jesteśmy posłuszni. W końcu sam Minister Szumowski jeszcze niedawno wyśmiewał pomysł noszenia maseczek, twierdząc, że nic one nie dają. I ten sam Minister Zdrowia, kilka tygodni później, stanął przed milionami i wprowadził obowiązek zasłaniania nosa i ust.

Bardziej niż zarażenia się koronawirusem, ludzie boją się mandatów i taka jest prawda. Dlatego noszą je wszędzie: nawet w miejscach, gdzie ludzi ze świecą szukać. Nie wszystkich stać na to, aby wymieniać maskę co kilka godzin i w konsekwencji noszą je cały dzień, następny. A później piorą je ręcznie, opłukują wodą i wkładają z powrotem. Ludzie boją się policji i boją się kolosalnych mandatów. Bardzo możliwe, że kiedy zapytasz człowieka, który już nie może oddychać i mu słabo, dlaczego nie zdejmie maski, powie, że boi się mandatu, a nie choroby.

Dzieci do czwartego roku życia w ogóle nie powinny nosić maseczek ze względu na ich niewykształcony w pełni układ oddechowy. Prawda jest jednak taka, że etap kształtowania układu oddechowego może się z różnych przyczyn przedłużyć. Dzieci mogą znów zacząć oddychać przez nos. Idąc tym tropem, starsi ludzie również powinni mieć możliwość zdjęcia maseczki, nie ze względu na choroby układu oddechowego, ale na osłabione organy. To samo dotyczy się ludzi w każdym wieku właściwie. To można wziąć na „chłopski” rozum, ale co mówią eksperci?

Uprawianie jakichkolwiek sportów w masce obciąża płuca i serce. To samo dotyczy się dzieci, które jadą rowerem, hulajnogą. I dotyczy się to również dorosłych, którzy robią w biegu zakupy, a później wracają do domu zdyszani. Maseczka staje się wilgotna, a wszystkie rzeczy, które wydychamy, zatrzymują się na tkaninie. Konsekwencją tego jest wdychanie swoich bakterii z powrotem. W ten sposób wszyscy jesteśmy podatni na infekcję, a w przypadku długiego użytkowania, na poważne problemy zdrowotne. To oczywiście skrócona „lekcja”. Na dole znajdziecie wszystkie linki eksperckie. Jest to jednak tak bardzo logiczne, że martwię się o odporność innych.

Neurochirurg z USA Russell L. Blaylock przestrzega wręcz przed długotrwałym noszeniem maseczek.

„Znaczenie tych wyników polega na tym, że spadek poziomu tlenu (niedotlenienie/hipoksja) jest związany z upośledzeniem odporności. Badania wykazały, że niedotlenienie może tłumić działanie jednego z głównych rodzajów komórek odpornościowych wykorzystywanych do zwalczania infekcji wirusowych zwanych limfocytami T CD4 +. Dzieje się tak, ponieważ niedotlenienie zwiększa poziom związku zwanego czynnikiem indukowanym niedotlenieniem-1 (HIF-1), który hamuje limfocyty T i stymuluje silne limfocyty T regulatorowe (Treg). To przygotowuje scenę do zarażenia się każdą infekcją, w tym COVID-19 i znacznie poważniejszymi konsekwencjami tej infekcji. Zasadniczo twoja maska ​​może bardzo zwiększyć ryzyko infekcji, a jeśli tak, to znacznie pogorszy skutki tej infekcji.[5,6,7]”

Czy noszenie maseczek szkodzi? Na pewno długotrwałe i użyte nie wtedy, kiedy trzeba. Przecież WHO, jak i sam Minister Szumowski mówili, że zakrywanie nosa i ust jest bezpodstawne. Eksperci mówią o konsekwencjach, które odczujemy za jakiś czas. Dzisiaj jest to kręcenie się głowie, trudności z oddychaniem. Za kilka miesięcy może okazać się grzybicą płuc, słabszą odpornością, przewlekłym zapaleniem gardła i wieloma innymi infekcjami.

Z maseczek korzystajmy mądrze i tylko wtedy, kiedy wchodzimy w zatłoczone miejsca, np. duże sklepy. Odpuśćmy noszenie masek podczas spacerów i uprawiania sportu, gdzie mijamy innych ludzi sporadycznie, bez kontaktu. Logiczne jest, że wdychanie do płuc tego, co nasz organizm w części postanowił wydalić, jest niekorzystne. Dla naszego dobra.

Źródła: 

https://pubmedinfo.org/2020/05/16/maseczki-na-twarz-stanowia-powazne-zagrozenie-dla-zdrowia/

https://pulsmedycyny.pl/bieganie-w-masce-obciaza-pluca-i-serce-989014

https://www.wp.pl/?s=parenting.pl/uwaga-na-maseczki-u-dzieci-nieprawidlowe-oddychanie-moze-byc-grozne-dla-ich-zdrowia

https://www.money.pl/gospodarka/koronawirus-chodzenie-w-maseczce-nie-ma-sensu-jest-szkodliwe

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider