single-image

NIE ZASŁUGUJĘ. NIE JESTEM WYSTARCZAJĄCO DOBRA.

Aleksandra Broda

Cały czas mówimy o tym, że dzieci trzeba wspierać i doceniać. Tymczasem największy problem z poczuciem własnej wartości mamy właśnie my – dorosłe kobiety. No bo kiedy ostatni raz zaryzykowałaś i poprosiłaś szefa o podwyżkę? Kiedy ostatni raz, zamiast siebie zlinczować, powiedziałaś sobie: „Zdarza się nawet najlepszym”?

 

Wiesz, co chciałabym Ci powiedzieć? Że z własnego doświadczenia wiem, że naszymi największymi wrogami, jesteśmy my same. Boli nas, kiedy ktoś wbije nam nóż w plecy, ale nie zauważamy, że my robimy to sobie codziennie po kilka razy! I to boli najbardziej, ale my tego nie dostrzegamy. Mówimy coś w stylu, że życie po prostu znowu kopie nas po tyłku. Odmawiamy sobie przyjemności, ponieważ zawsze czujemy, że nam się nie należą. Oddajemy dziecku naszą kanapeczkę, która z pewnością zaspokoiłaby nasz głód i sprawiła, że odzyskałybyśmy siły. Tymczasem my oddajemy ją dziecku, które przed chwilą zjadło syte śniadanie, a domaga się naszej „części” dla zasady. I my to wiemy, ale oddajemy. Kto to widział, żeby matka żałowała?

Kto to widział kobietę, która stoi w progu i mówi jasno i pewnie: „Nie zasługuję na takie traktowanie. Zasługuję na szacunek!”. No jakbyśmy mogły domagać się szacunku, prawda? Niezależnie czy jest nim pracodawca, znajomy, koleś, który mówi obleśne słowa w naszą stronę, a nawet dzieci, które lekko się zapomniały. Czy naprawdę tak trudno przychodzi nam uwierzyć, że zasługujemy na to?

Czy naprawdę nie potrafimy docenić siebie za to, że ogarniamy ten istny chaos nazwany rodziną, pracą, praniem, gotowaniem, byciem managerem we własnym domu? Że nawet jak padamy na twarz, to kurde, chociażby świat się nam walił, rozpalamy bez zapałek, bez czegokolwiek, ognisko domowe? To nasz obowiązek? Mamy to, czego chciałyśmy? No proszę Cię, proszę Was. Robimy wszystko nadprogramowo i do tego czujemy ogromną miłość. Czy to nie zasługuje na docenienie?

To tak jakby gwiazda polskiej muzyki pop, powtarzała: „Ojejku. Ja to będę zasługiwać na tę popularność dopiero wtedy, kiedy osiągnę karierę międzynarodową”. To tak jakby najlepszy piekarz w mieście, po którego chleb ustawiałyby się ogromne kolejki (bez zachowania 1.5 metra odstępu), wracał do domu i cały czas wątpił w to, że pieczywo wychodzące spod jego ciężkiej pracy jest naprawdę dobre. To tak jak my, które codziennie pokonujemy życiowe trudności, począwszy od ptaka, który załatwił się na naszej głowie, na chorobach naszych dzieci kończąc, idziemy wciąż do przodu. Ale nam to nie wystarcza, żeby się docenić, prawda? Żeby uwierzyć w swoje możliwości i w to, że jesteśmy jak z tej reklamy L’oréala – czegoś warte.

My się obwiniamy i ciągle znajdujemy mnóstwo powodów, przez które na coś nie zasługujemy. Nie zasługujemy na kanapkę, która nas nasyci. Nie zasługujemy na szacunek. Inni potrzebują tego bardziej, inni są mądrzejsi, piękniejsi, bardziej zasługujący. A my? A my tracimy swoje JA, które jest piękne i zasługujące. A nam ucieka życie przez palce, kalecząc je od NASZYCH kolców.

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider