single-image

Nieważne, jak często płaczesz. Ważne, że ocierasz łzy i idziesz dalej.

Aleksandra Broda

Kobiety są różne. Jedne po porażce, wyciągają wnioski i gnają przed siebie, nie patrząc w tył. Dosłownie jak w bajce, w której główny bohater spada ze skały, po czym wstaje, otrzepuje ramię i jak gdyby nic – idzie dalej. Inne kobiety, zanim się podniosą, muszą się wypłakać i przetrawić to wszystko. Przetrawić, jakby to było najcięższe danie świata, przez które cierpi dosłownie każda część ciała. Muszą wszystkie emocje poskładać i oswoić, by ruszyć dalej. Matki, które zaliczają się do tej drugiej grupy, mogą obwiniać się, że nie są wystarczające, ponieważ jak wiadomo – dziecko potrzebuje silnych rodziców. Z tym że mało osób wie, jakie są cechy sinego rodzica.

Płaczą, kiedy ktoś sprawi im przykrość. Ich skrzydła opadają w dół, kiedy ktoś podważy ich autorytet. Martwią się, że nie są w stanie wszystkim pomóc. Ciężko znoszą płacz dziecka, który odbija się wręcz echem w ich głowach. Jedna osoba potrafi wybić ich z rytmu i sprawić, że zwątpią w siebie. Zwracają uwagę na ton wypowiedzi, mimikę twarzy rozmówcy. Kiedy ktoś cierpi, one też cierpią. Wolą nie wyróżniać się w tłumie, a najchętniej do tłumu by w ogóle nie wychodziły – matki nadwrażliwe emocjonalnie. Tak, są wśród nas. Zazwyczaj takie się już urodziły, rzadko kiedy stały się takie. Matki nadwrażliwe emocjonalnie, które nie są ani gorszymi matkami, ani lepszymi. Nadwrażliwość jest czymś, z czym należy się zaprzyjaźnić, nauczyć się ją kontrolować i wyciskać z niej wszystkie plusy.

Tak naprawdę nieważne, jak często się płacze. Ważne jest, że potrafi się te łzy wytrzeć, zrozumieć i wyrzucić. Mówi się, że łzy oczyszczają duszę. Pozwalanie sobie na upust wszystkich emocji jest jak najbardziej wskazane. Pod warunkiem, że robi się to mądrze i nikogo się przy tym nie rani. Nie wolno obarczać dzieci swoimi emocjami, ale też nie należy też ukrywać ich całkowicie. Dzieci nie nauczą się poznawania emocji przez najlepsze książki, jeśli nie zobaczą ich najpierw wśród swoich rodziców. Wśród rodziców, którzy pomimo tego, że emocje mają różne – potrafią sobie z nimi radzić.

Jesteśmy tylko ludźmi. Jedne z nas wylały już hektolitry łez i przeklęły setki tysięcy razy, chociażby w głowie. Inne z nas z kolei płaczą rzadko i nie przeklinają nawet podczas najbardziej hardcorowej sytuacji. Jedne są pewne siebie, swoich decyzji i bronią swojego zdania. Inne przeżywają każdy zarzut rzucony w ich stronę. Łzy lecą z różnych powodów: ktoś zranił, odszedł, nie zrozumiał. Złość pojawia się z niemocy, ze zmęczenia. Nie może jednak skreślać z listy silnego rodzica. Bo dopóki się walczy, wstaje rano, przytula swoje dzieci, spędza się z nimi czas i daje poczucie bezpieczeństwa – wszystko jest w porządku. I o tym nie decyduje żaden bagaż doświadczeń, wylane łzy, zmęczenie, a nawet podcięcie skrzydeł. Dopóki nie obarcza się dzieci swoimi problemami, nie obciąża ich swoimi emocjami – wszystko jest w porządku.

Jeśli jednak kobieta czuje, że jej nadwrażliwość ma zły wpływ na dzieci i rujnuje życie, warto zgłosić się do psychologa.

Można również zadzwonić pod numer: 116 123 – Telefon Zaufania dla Osób Dorosłych w Kryzysie Emocjonalnym.

Udostępnij, skomentuj, wyślij koleżance. Nadwrażliwość ma wiele plusów, pod warunkiem, że się z nią zaprzyjaźni i wyciągnie z niej to, co najlepsze. 

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider