single-image

Nikt nie powie wprost, że chce popełnić samobójstwo [3 historie]

Aleksandra Broda

Damian, lat 36

Słoneczny dzień, aczkolwiek wiatr dość chłodnawy. Sprawia, że jego dłuższe włosy momentami wchodzą mu do oczu. Wystawia twarz do słońca, wzdycha, idzie dalej. Mija na ulicy grupkę młodzieży. Uśmiecha się do niej serdecznie, a następnie skręca w dość wąską uliczkę. Dzwoni telefon. To mama. Pyta, czy u niego wszystko w porządku. Łzy napływają mu do oczu, ale odpowiada radośnie, że jak najbardziej. Kupuje paczkę fajek w pobliskim kiosku. Ten kiosk przypomina mu o beztroskim dzieciństwie, kiedy to codziennie kupował świeżą, pachnącą prasę swojemu ojcu. Była tak czarno-biała, że kontrastowała z jego kolorowym wtedy światem. Dzisiaj gazety są kolorowe, a jego świat poszarzał jak najstarsze wydania. „Pożegnam się z mamą. Chcę ją jeszcze raz zobaczyć” – myśli i wchodzi w starą kamienicę.

Ewa, 25 lat

Otwiera okno. Siada na parapecie. Łzy ciurkiem płyną jej po policzkach. Spogląda w dół, a perspektywa skoku wydaje jej się coraz bardziej właściwa. Całe życie zaczyna wirować jej przed oczami. „Pieprzony rollercoaster” – mówi pod nosem. Zaczyna powtarzać to, jak mantrę. „Mama! Mama” – słyszy głos swojej dwuletniej córeczki. Spogląda w jej stronę, a następnie znów wychyla głowę przez okno. Ma kilka sekund na podjęcie decyzji. Ponownie znajduje się w amoku pustki i niewiele zostało, aby ta pustka stała się wiecznością. Dzwonek do drzwi. Rozległy, głośny jak nigdy chyba dotąd. Po chwili drzwi otwiera jej mąż. „Kochanie, czemu nie otwierasz? A gdybym tak nie miał kluczy? Płakałaś?”.

Basia, 16 lat

Dość chłodny weekend i zapowiada się na burze. Pakuje swoje najpotrzebniejsze rzeczy: słuchawki, pamiętnik, ładowarkę od telefonu. Punkt 9:00 ma wstawić się na dole, aby zjeść śniadanie z rodzicami i jej maleńkim braciszkiem. Znów weekend poza domem. Znów z powodu interesów rodziców. Znów nie porozmawiają. Po raz kolejny przed prawie obcymi ludźmi będą odgrywać rolę wspaniałej rodziny. „Mamo, a może zostaniemy w domu i poleniuchujemy sobie jak kiedyś?” – pyta naiwnie. […] Dojeżdżają na miejsce. Pomiędzy posesjami jest maleńki, bezbronny lasek, a w jego środku stoi stare jak świat, wielkie drzewo z milionem gałęzi zwisającymi ku dołowi. „Piękne drzewo” – przechodzi jej przez myśl. Nie może oderwać od niego wzroku. Po kolacji w prawie obcym domu, z prawie obcymi ludźmi, oznajmia, że chce iść się przewietrzyć. Do plecaka chowa sznur znaleziony przez przypadek na podwórku. „Mamo, idziesz ze mną? Nie czuję się zbyt dobrze” – ma nadzieję, że w końcu uda jej się porozmawiać z mamą. „Córeczko, idź sama. My tutaj porozmawiamy. Jest chłodno, Antoś się przeziębi, a tata się nim nie zajmie przecież” – słyszy i jest coraz bardziej pewna.

Damian, lat 36

Drzwi otwiera mu szczęśliwa mama. Proponuje mu kawę i prosi, aby poczekał do obiadu. Pyta się o dzieci, sytuację z byłą żoną, ale nie jest nachalna. „Pamiętasz mamo, przy tym kiosku blisko naszego domu, są tory. Codziennie obok nich przechodzę i mam ochotę poczekać na pociąg i na nie wskoczyć” – nie wie, dlaczego to powiedział. Nie wie, jaka będzie reakcja mamy. Czy weźmie te słowa poważnie?

Jeśli weźmie je na poważnie, to będzie starała się pomóc synowi.

Jeśli jednak tego nie zrobi, niedługo zapłakana i w głębokiej żałobie będzie wywieszać klepsydry w pobliżu kamienicy.

Ewa, lat 25

Mówi mężowi, że się zamyśliła i pewnie twierdzi, że wspominała sobie dzień ich ślubu. Mąż jednak nie wierzy. Próbuje przekonać żonę, aby powiedziała prawdę. „Czasami mam ochotę wyskoczyć z tego okna” – mówi i uśmiecha się dość szczęśliwie i szczerze.

Jeśli mężowi po tych słowach zapali się czerwona lampka, młoda mama dostanie odpowiednie wsparcie i zacznie cieszyć się życiem.

Jeśli mąż uzna to za żart, a zachowanie żony potraktuje jako zmęczenie, kobieta osieroci piękną, maleńką córeczkę.

Basia, lat 16

Mama Basi patrzy na nią i widać, że oczekuje od córki zrozumienia. Też ma wyrzuty sumienia, ale jest przekonana, że robi to dla jej dobra: pieniądze się przydadzą. Prosi, aby córka chwilę poczekała. Odchodzi od stołu. Basi zaczyna bić mocniej serce.

Jeśli mama Basi przeprosi towarzystwo i poprosi o opiekę nad młodszym dzieckiem, a następnie zacznie zakładać swoje drogie buty i płaszcz, uratuje córce życie.

Natomiast kiedy mama Basi chce powiedzieć jej, żeby daleko nie odchodziła i wróciła punktualnie na kolację, ponieważ nie wypada się spóźnić, straci swoje starsze dziecko.

Szacuje się, że 75% osób, które chcą popełnić samobójstwo, komunikuje to wcześniej. Jedni robią to w sposób bardziej jasny i pewny, drudzy z kolei mówią o tym między wierszami. Musimy nauczyć się odczytywać wszelkie sygnały. Jakie historie naszych bohaterów wybierasz?

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider