single-image

„On kochał inną, a ze mną ułożył sobie „życie” – Najbardziej wzruszający list od czytelniczki

Aleksandra Broda

Zakochałam się szaleńczo. Postradałam zmysły. On był starszy i bardzo mi imponował. Jego dojrzałość i opanowany temperament. Zawsze, gdy ze mną rozmawiał, był spokojny. Czułam do niego niezwykły szacunek i szalałam za nim. Oddałabym wszystko, żeby tylko z nim być. On traktował mnie poważnie, ale szczędził mi komplementów i ciepłych słów. W pewnym momencie nie wiedziałam, co do mnie czuje. Miałam ochotę wyznać mu miłość i zaproponować trwały związek. Czekałam na jego pierwszy krok. Nie doczekałam się, więc wzięłam sprawy w swoje ręce. Po prostu się zgodził.

[…] To taki typ człowieka, który wywołuje u Ciebie masę pozytywnych uczuć, nawet kiedy nie mówi nic. Wtedy postanowiłam to zaakceptować. Zostaliśmy oficjalnie parą. Zapytałam go, czy mnie kocha. Powiedział, że tak. Nigdy sam z siebie tego nie powiedział, ale widziałam i czułam, że to prawdziwe. Moja miłość do niego wzrastała z każdym dniem i nauczyłam się naprawdę żyć z jego oszczędnością czułości. Poczucie bezpieczeństwa, rozmowy na poziomie i inteligencja wystarczały. Dałabym się za tego człowieka pokroić. […]

Przyszła na świat nasza oczekiwana córeczka. Przewijał ją, nosił i układał do snu. Uśmiechał się do niej czule, ale mniej czule mówił. Właściwie to jego ton się nie zmienił nawet do niej. Pewnego wieczora wpisałam w wujka Google: „facet nie okazuje uczuć”. Kilka artykułów twierdziło, że to normalne i dopóki nas nie krzywdzi, jest wszystko w porządku. Że taki typ. Było wszystko w porządku. Dzielny ojciec i wspierający partner. Chociaż mi hormony uderzały do głowy i domagały się ciepłych słów. Żeby powiedział mi, że pięknie wyglądam i że kocha mimo tych kilogramów dodatkowych. Patrzył na mnie dalej tak samo, więc wiedziałam, że tak jest. […]

Córka podrosła a ja znów zaczęłam spotykać się z koleżankami. Zwierzyłam się przyjaciółce, że chciałabym więcej czułości z jego strony, ale w sumie on mi nigdy tych czułości nie dawał. Razem zaczęłyśmy szukać przyczyny, ale ani nie miał problemów w dzieciństwie, ani nie przeszedł żadnej traumy (co sugerował Gogole), która miałaby mieć na to wpływ. „Niektórzy faceci już tacy są”. Cały czas usprawiedliwiałam to, bo naprawdę nie miałam na co narzekać. To był mężczyzna, przy którym czułam się bezpiecznie. Przyjaciel, który wspierał i pomagał. Cały czas go kochałam. […]

Tak żyłam kilka następnych lat i powoli zaczynało mi to naprawdę przeszkadzać. Rozmawiałam z nim o tym, bardzo długo. Zawsze spokojnie tłumaczył, że właśnie „taki jest” i że miłość okazuje się poprzez czyny, a nie słowa. Miał rację. Kiedy wasz partner stroni od czułych słów i gestów, nie znaczy, że was nie kocha. Ale u mnie potoczyło się to inaczej. Desperacja przerodziła się w dziwne myśli.

Weszłam na jego laptopa, kiedy nie było go w domu. Wszystko wskazywało na to, że jest ok. Gdybym pośród e-maili nie zahaczyła o jeden, który, mniemam, nie zdążył skasować, bo z konwersacji wynikało, że piszą do siebie często. […] Kobieta wysłała mu zdjęcie z dwójką dzieci i napisała, że bardzo go kocha i wciąż o nim myśli. Odpowiedział na ten e-mail, wysłał nasze wspólne zdjęcie z córką i napisał, że ją również. Pomyślałam, że coś tu nie gra. Może to jego siostra? Dzieci były mniej więcej w wieku mojej córki, a on nigdy nie wychodził nawet z domu na piwo z kolegami. Tylko dlaczego on jej pisał, że ją kocha, a mi powiedział to ostatnio, sam z siebie kilka lat temu? Postawiłam sprawę jasno. Koniec – powiedziałam. […]

To jego największa miłość. Ich związek był pełen uczuć. Rozstali się z byle powodu, a ona wyjechała układać sobie życie na nowo. Kiedy obydwoje skapnęli się, że jednak coś do siebie nadal czują, ona wychodziła już za mąż, więc i on postanowił „ułożyć” sobie życie… ze mną. On kocha ją, przynajmniej tak mu się wydaje i przyznał się, że nigdy nikogo nie pokocha tak, jak kochał ją. Kurtyna. Zagadka rozwiązana. Moim kosztem. Moim zakochaniem i naszym dzieckiem. Czułam się jak śmieć. Jego charakter okazał się po prostu jego uczuciami. Gdyby mi o tym powiedział szczerze, wszystko potoczyłoby się inaczej. Oddałabym za niego życie, tak go pokochałam. Byłam dobrą partnerką. Dlaczego nie był w stanie nigdy „wybić” tamtej sobie z głowy? Jeśli prawdziwa miłość istnieje, to powinna istnieć, ale nie cudzym kosztem. Nigdy przenigdy nikogo nie okłamujcie. […]

Chciałam z nim zostać i go w sobie rozkochać. Tego lodu jednak nie dałoby się złamać, uświadomiły mi to bliskie osoby. One mi uświadomiły, że bardzo mnie oszukał, chociaż na byłabym w stanie mu wybaczyć. Chciałabym, żeby ktoś mnie pokochał tak bardzo, jak ja kochałam jego. I jak on kocha tamtą kobietę.

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider