single-image

Pięć historii wokół wigilijnego stołu, które mogą się przytrafić w tym roku.

Aleksandra Broda

Oczywiście jak co roku, Wigilia dla niektórych to setki niewygodnych pytań, zadziwiających pouczeń, ale również przykrych doświadczeń. Świata pod tym względem nie zmienimy – zawsze znajdzie się ktoś z rodziny, bliskich, kto w jakiś sposób nasze Święta przygłuszy, nieco zgasi.

Wszyscy w tym roku usiądziemy do wigilijnego stołu z taką nadzieją na lepsze. Wszyscy z nas będą życzyć sobie jeszcze mocniej zdrowia, jeszcze gorliwiej pieniędzy, które w tym roku straciliśmy. Nasze nieostudzone emocje jednak będą potrzebowały tylko maleńkiego zapalnika, aby wyszły na wierzch. W niektórych domach wyjdą. Przy tym pięknie wystrojonym, pachnącym stole. Najpierw chwila zadumy, miłości, a później: polityka, wiara, koronawirus, szczepienia, dzieci, wybór, nie wybór, PiS, Konfederacja, co to było za PO, a następnie: lewica.

I faktycznie może się zdarzyć, że wśród wigilijnego stołu będziesz ty, ja, lub kuzynka, która zmaga się z depresją od czasu pandemii. Podczas kiedy inni będą debatowali nad tym, że jest ok, że za PO by było gorzej, ty, ja, lub kuzynka nie będziemy patrzeć na to wszystko pozytywnie. Bo straciliśmy pracę, dobrze prosperujący biznes, zatrzymaliśmy swoją karierę zawodową i obecnie toniemy w długach.

I może zdarzyć się sytuacja, przy tym pięknie wystrojonym, pachnącym stole, że ktoś zada nam pytanie: „A ty byś usunęła?” Jak to by było pytanie otwarte, a nieważne, jak odpowiesz, ktoś z Tobą się nie zgodzi, ktoś do tej pory bliski, popatrzy pogardliwie na Ciebie, na mnie, na kuzynkę.

I sytuacja odwrotna. Może być tak, że ktoś będzie starał się nam wmówić, że nasza wiara w Boga to fanatyzm. Ktoś powie, że jeśli głęboko wierzysz, to coś jest z Tobą nie tak. Ktoś będzie próbował podważać Twoją wiarę, jakby to było coś do obalenia.

Przy tym pięknie wystrojonym, wigilijnym stole, wśród nocnej ciszy i pachnącej choinki, ktoś może zacząć pogardliwie wypowiedzieć się o osobach LGBT. Podczas kiedy ja, ty, Twoja kuzynka ma przyjaciółkę lesbijkę. Podczas kiedy dziecko, które wyczekuje prezentu pod choinką, toczy ze sobą walkę.

No i temat koronawirusa. Jest, czy nie jest taki starszy? Przy pachnącej choince, zajadając smaczne potrawy, wejdzie na stół jedno z najostrzejszych dań, czyli temat pandemii. I przy tym wigilijnym stole może zdarzyć się tak, że ja, czy ty, nie uważamy go za coś, co powinno spowodować lockdown. I znajdzie się osoba, która straciła bliską koleżankę z powodu covid.

I co z tym zrobimy? Przy uroczystej wieczerzy? Co zrobimy z tym wszystkim, kiedy chwilę wcześniej składaliśmy sobie najszczersze życzenia? Co zrobimy w te Święta, które jak nigdy, nie będą nigdy tak samo piękne, tak samo wzniosłe i refleksyjne? Nie wiem. Naprawdę nie wiem.

Wierzę ogromnie, pomimo tego, że nie jestem katoliczką, że uszanujemy siebie wzajemnie. Chociaż brzmi to absurdalnie, to wierzę w magię Świąt. To czas piękny. To często jedyna okazja do spotkania się z całą rodziną.

Widzę ostatnio mnóstwo postów, które namawiają do tego, aby podczas Świąt rozmawiać z bliskimi o polityce i o poglądach. A ja bym chciała, aby coś takiego jak polityka, jak to, co się dzieje dzisiaj w Polsce, przestało na te chwile istnieć. Żeby istniała rodzina, która, pomimo różnych poglądów, przekonań, niesamowicie wspierała się i kochała. Odrzućmy więc kąśliwe komentarze, swoje poglądy, otwórzmy serce na drugiego człowieka. Nigdy nie wiemy, czy to nie ostatnia okazja do tego, aby spojrzeć sobie w oczy, uśmiechnąć się szczerze i przytulić.

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider