single-image

Poglądy doradcy Ministra Edukacji. Przesłuchaliśmy felietony. Nie jest dobrze

Aleksandra Broda

Wczorajszy temat dotyczący Ministra Edukacji i jego doradcy był chętnie czytany i komentowany. Też martwicie się o dobro dzieci. Dzisiaj postanowiłam go kontynuować i przybliżyć twórczość oraz sposób myślenia jego doradcy, profesora Pawła Skrzydlewskiego.

Dlaczego? Ponieważ jako świadomi rodzice, musimy wiedzieć, jakie osoby: z jakimi poglądami, często krzywdzącymi, decydują o tak ważnej kwestii, jaką jest edukacja naszych dzieci. Mamy XXI wiek. Rok 2021 i dostęp do fachowej wiedzy dotyczącej wychowania pociech. Mamy XXI wiek. Rok 2021 i dostęp do lekarzy: psychologów, seksuologów, psychiatrów, którzy znają się na ludzkiej psychice, problemach i nadążają za zmieniającym się światem. Dlaczego więc o wychowaniu naszych dzieci, o zakorzenianiu w nich wartości, mają decydować osoby, które tak naprawdę, ma się wrażenie, zatrzymały się gdzieś w… „średniowieczu”. Z trudem przesłuchałam felietony Skrzydlewskiego.

Złote myśli doradcy Ministra Edukacji

 

Według profesora Skrzydlewskiego ojcowie muszą wymierzać kary dzieciom, nie mogą chodzić na kompromisy.

„Jesteśmy dziś narażeni na atak na ojcostwo. [….] Wszędzie ma nie być ojców, ich władzy i siły formacyjnej. W ich miejsce ma się pojawić kompromis, demokracja, partnerstwo, równość, tolerancja i przyjemność […] Nierówność musi zatem być w karach i nagrodach w odniesieniu do człowieka, który jest rozumny i nierozumny”.

Nie każde dziecko wychowuje się w katolickiej rodzinie. Nie oznacza to przecież, że nie jest dobre, że wyrośnie na złego człowieka. Ludzie, którzy nie wierzą, również mają bardzo dużo wartości, moralności.

„Dobrem tym jest silna wiara i pobożność, serdeczna więź z Panem Bogiem. Bez niej dzieci nie tylko nie będą żyć dobrze, ale także narażone są na utratę skarbu najcenniejszego dla nich, jakim jest życie wieczne. Jakże dziś rodzice mogą dawać dobro swemu potomstwu, skoro często sami nie posiadają wiary, a nawet wprost przeczą religijności i pobożności człowieka?”.

Kary cielesne nigdy nie były i nigdy nie będą czymś dobrym. Moralność człowieka, jego dobro, szacunek do dzieci poznamy między innymi po tym, że nie używa kar cielesnych. „Współczesna pedagogika” jest mądra, wartościowa. A rozmowy z dziećmi są najważniejszym filarem rodzicielstwa.

„Dziś trzeba z całą siłą przypominać ojcom, że ich powołanie w rodzinie jest także powinnością karcenia potomstwa, które z racji ludzkiej natury ma skłonność do wykonywania rzeczy złych. […] Prawdy tej nie zmieni ani nie wymaże permisywistyczna, współczesna pedagogika, ani tez współczesne relatywizmy ubrane w maskę dobra, które twierdzą, że karcenie nie powinno mieć miejsca, a lekarstwem jest dialog, sugestia. Są to wszystko mrzonki. Ich stosowanie jest dowodem braku realizmu”.

Szacunku uczą rodzice. Po prostu. Nie mogę zrozumieć, dlaczego Ci ludzie tak bardzo uwzięli się na kobiety.

„[…] Dlatego szacunku uczą nas przede wszystkim ojcowie”.

Nie mogę zrozumieć też tego, jak w XXI wieku odbiera się ojcom możliwość swobodnego, świadomego ojcostwa: bez karcenia, w dialogu i z ciepłem. Nie rozumiem tego, jak w XXI wieku, w dobie nadużywania telefonów komórkowych, internetu, można tak ogólnikowo wypowiadać się o tym, że dialog jest mniej ważny od karcenia.

I Ci ludzie decydują o edukacji naszych dzieci. I Ci ludzie mają w planach jeszcze bardziej, intensywniej wpajać im wartości, które tak naprawdę krzywdzą i nimi w sumie nie są.

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider