single-image

Przemysł odzieżowy niszczy środowisko. Zacznij kupować (i sprzedawać) świadomiej

Aleksandra Broda

Ostatnio możemy zobaczyć mnóstwo kampanii reklamowych wplatających wątki ekologii. Dzisiaj widziałam co najmniej dwie reklamy, które poruszały temat przemysłu odzieżowego. Według reklamy Vanisha, na wyprodukowanie jednej koszulki potrzeba aż 2500 litrów wody (Dotyczy bawełnianej koszulki o gramaturze 250 g). Czy wiesz, że branża odzieżowa jest na drugim miejscu (przed nią jest tylko branża paliwowa) najbardziej szkodliwych dla środowiska sektorów?

Kupujemy, ale czy to jest nam potrzebne?

Mając dzieci, widzimy, jak często musimy kupować im nowe ubrania. Rosną w tak błyskawicznym tempie, że gdyby te wszystkie ubrania od narodzin trzymać w domu, to nie byłoby dzisiaj już w nim miejsca, prawda? Szczególnie świadomość tego mają rodzice nieco starszych dzieci. Ale my sami, dorośli, jak się okazuje – kupujemy nowe ubrania chętnie i co najmniej raz w miesiącu. „Blisko 80% Polaków dokonuje zakupu nowego ubrania lub obuwia przynajmniej raz na kwartał, z czego 37% respondentów przyznało, że nową rzecz stara się kupować raz w miesiącu” – czytamy wnioski w wirtualnemedia.pl po opublikowaniu raportu KPMG oraz Akademii Biznesu i Prawa Mody Uczelni Łazarskiego. I chociaż każdy ma prawo wydawać zarobione pieniądze tak, jak czuje i jak lubi, to warto, chociaż spróbować zwiększyć świadomość dotyczącą kupowania używanych ubrań, sprzedawania, oddawania innym osobom, kiedy nam się już znudzą.

Kupowanie ubrań w lumpeksach to nie obciach

Odkąd zaczęłam pracować, czyli zarabiać swoje pieniądze, polubiłam lumpeksy. Uważam, że można w nich znaleźć naprawdę wspaniałe, porządne ubrania. Moja znajoma X lat temu stwierdziła, że lumpeksy są obciachowe i przede wszystkim nigdy nie wiemy, kto nosił te ubrania wcześniej. I z jednej strony się nią zgadzam, ale wydaje mi się, że świadomość, tego, że ubrania w sieciówkach, w większości przypadków są szyte przez małe rączki dzieci, lub ich rodziców, którzy dostają wynagrodzenie liczone w kilku kilogramach ryżu, bądź też bochenkach chleba, też nie jest w porządku. Zauważmy, że niezależnie, czy kupujemy bluzkę marki M za 130 zł, czy bluzkę marki K za 50 zł, każda ma taką samą metkę: Made in China, Made in Bangladesh. Jest mnóstwo filmów, które odkrywają prawdę, jak naprawdę powstają ubrania, które kupujemy.

Ubrania używane dla dzieci. Tak, czy nie?

To oczywiście jest tylko i wyłącznie decyzja rodziców. Z doświadczenia wiem, że często nie ma innego wyjścia, niż kupno ubrania w sklepie online, bądź też stacjonarnym. Jeśli jednak zależy nam na ekologii, przyszłości naszej planety i chcielibyśmy bardziej wczuć się w to wszystko, jest na to kilka ciekawych sposobów. Możemy bez problemu spróbować, chociaż od czasu do czasu, kupić dziecku pakę ubrań, czy też używaną, ale porządną i niezniszczoną kurtkę, za którą zapłacilibyśmy w sklepie 400 zł. Warto też popytać zaufanych znajomych, umówić się z nimi, aby trzymali ubrania po swoich dzieciach. My tym sposobem, zwłaszcza w pierwszych trzech latach życia dziecka, zaoszczędziliśmy na ubrankach dobre 2000 zł złotych, a później, za niewielką kwotę mogliśmy je sprzedać innym rodzicom. No i nie było żalu, że dziecko ubrudziło, czy też podarło spodnie, bluzkę.

Odzież wyprodukowana w Polsce

Warto wspierać polskie marki i kupować nową odzież od polskich producentów, mikro-firm. W większości przypadkach takie marki przywiązują ogromną uwagę do jakości i tworzenia długoletnich ubrań. Tym sposobem nasz ukochany płaszcz bądź też spodnie nie zniszczą się, a my będziemy mogli nosić je przez długi czas. Wspierając polskich przedsiębiorców, dodajemy im skrzydeł, pokazujemy, co dla nas ważne i delikatnie manifestujemy swój sprzeciw dotyczący wykorzystywania ludzi w Azji.

Nie nosisz? Sprzedaj, oddaj, nie wyrzucaj!

Polacy co roku wyrzucają ze swoich szaf 2,5 miliona ton koszulek, spodni czy swetrów (TVN24). Te ubrania, bardzo możliwe, w większości posłużyłyby innym, a nawet mogłyby być użytkowane przez te same osoby. To, co nas w tym gubi, to chęć bycia modnym, a także potrzeba zauważenia przez innych, że mamy nowe ubrania. I nie ma w tym nic złego – każdy ma swój gust, preferencje. Chodzi jedynie o to, że te ubrania można łatwo oddać, bądź też sprzedać za przysłowiową złotówkę. Kiedy dodałam swoje pierwsze ogłoszenie o oddaniu ubrań z czasów nastoletnich, napisało do mnie mnóstwo osób. Niektóre osoby były potrzebujące, inne chciały je później sprzedać. Ważne jednak, że poszły dalej w obieg.

Rośnie świadomość dotycząca ekologii, zdrowia i mającego negatywny wpływ na to wszystko przemysłu odzieżowego. Owocem tego są pojawiające się kampanie reklamowe, jak i portale, które umożliwiają danie drugiego życia naszym ubraniom. To bardzo dobre, potrzebne, ważne. To, że kupujemy ubrania w lumpeksach, czy też fakt, że nasze dzieci chodzą w ubraniach z drugiej ręki, nie znaczy, że jesteśmy gorsi biedniejsi. To, że potrafimy docenić jakość i chodzić w niektórych ubraniach przez kilka lat, nie znaczy, że nas nie stać na kupno nowych. To znaczy, że podchodzimy do tego świadomie.

Źródła: https://www.green-news.pl/698-raport-polska-sektor-tekstylny

https://izrs.eu/artykuly/kupowanie-nowych-ciuchow-nie-jest-modne

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider