single-image

Przestańmy akceptować przemoc wobec dzieci i nazywać to „wychowaniem”

Aleksandra Broda

Sąd rodzinny wiedział, nim doszło do tragedii, jakie metody wychowawcze stosuje matka trzyletniej Hani: klapsy, izolowanie. Nie zainteresował się tym faktem. Konkubent matki stwierdził, nim jeszcze prawda wyszła na jaw, że Hania była strofowana za to, że za dużo je i za to, że przeszkadzała matce. Trzyletnie dziecko miało faktycznie moczyć się w łóżko, a za to, od stycznia, według mężczyzny, sześć razy znalazło się pod zimnym prysznicem.

Znajomi rodziny, pod przykrywką rozmazanych twarzy, opowiadają z zimną krwią o tym, że widzieli, że dzieci tej kobiety cierpią. W tym wszystkim tylko jedna sąsiadka, która reagowała, lecz zawiodła Policja. Hania od 2018 roku była bita, a sekcja zwłok wykazała, że jej śmierć była spowodowana licznymi urazami.

„Tylko bili po pupie i izolowali”

Do ilu tragedii musi jeszcze dość, abyśmy zrozumieli, że każda forma przemocy, zarówno tej psychicznej, jak i fizycznej, jest zła? Czy gdybyśmy żyli w Państwie, w którym podniesienie ręki na dziecko skutkowałoby karą, mandatem, REALNYM zainteresowaniem kuratora rodzinnego, to moglibyśmy zmniejszyć zło na tym Świecie? Wydaje mi się, że tak.

Przyznawanie się matki i jej konkubenta do tego, że faktycznie stosuje metodę „klapsów” i kar w postaci izolacji, uśpiło uwagę zarówno sądu, jak i opiekuna rodzinnego. Zazwyczaj ci, którzy maltretują dzieci, w ogóle nie przyznają się do używania żadnej przemocy: czy to fizycznej, czy psychicznej. A tutaj zobaczmy. Dziecko płacze, widać, że klaps był mocnym uderzeniem, skoro został po nim ślad na pupie (zeznania kuratora rodzinnego), ale matka i jej gach, rozmawiają o tym otwarcie, więc na pewno niczego nie ukrywają. Klapsy i izolacją są ok. Dziecku nic nie dolega.

Klaps nie działa? Uderzy mocniej. Przemoc rodzi przemoc

Może gdybyśmy zdali sobie sprawę z tego, że nasze organy państwa nie są odpowiedzialne, nie działają w większości przypadków tak, jak powinny, bylibyśmy bardziej odpowiedzialni? Bylibyśmy na tyle odpowiedzialni, że wszelkie nieprawidłowości w funkcjonowaniu, które widzimy czy to u znajomych, czy obcych ludzi w parku, dostrzegali? Dostrzegali, ale i reagowali. Matka Hani przychodziła z nią na plac zabaw i pomimo tego, że dziewczynka potrafiła chodzić i bardzo chciała się bawić, nie była w ogóle wypuszczana z wózka. Widzieli to znajomi, którzy, przyznali się do tego w reportażu. Nie zrobili nic.

Ile jeszcze tragedii, ile żyć bezbronnych dzieci, abyśmy nauczyli się, że każda forma przemocy wobec dziecka jest zła? Ile jest takich matek, ojców, którzy na ulicy dadzą klapsa dziecku, a w domu kopną w brzuch, ponieważ klaps nie działa? Klaps nigdy nie działa na dziecko. Nie jest żadną metodą wychowawczą. Jest niebezpieczny, krzywdzący i odbiera dziecku poczucie własnej wartości. I w niektórych przypadkach, lekki klaps przeradza się w mocniejszy. Klaps przez spodnie zmienia się w uderzenie na gołe ciało. A jeśli nie zadziała, to zmienia się w cios w policzek. Szarpanie, uderzanie po innych częściach ciała.

Przemoc rodzi przemoc. Akceptowanie jakiejkolwiek formy przemocy zmienia się w ofiary. Brak reagowania i edukacji na ten temat zamyka oczy. A nasze zamknięte oczy mogą kiedyś zamknąć raz na zawsze oczy niewinnego dziecka.

 

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider