single-image

Rozmowa z Doulą: o ciąży, porodzie, pierwszych dniach z noworodkiem

Aleksandra Broda

Miałam przyjemność poznać Martę Siwińską, czyli Doulę Martę z Siedlec i zapytać ją o najbardziej nurtujące, ale ważne kwestie dotyczące jej pracy, a także samej ciąży, porodu, pierwszych dniach z noworodkiem. Muszę Wam przyznać, że czytając wszystkie odpowiedzi od niej, czułam niesamowity spokój, opanowanie i świadomość. Wydaje mi się, że to świetna lektura dla przyszłych rodziców. Zapraszamy.

Wywiad z Doulą Martą Siwińską.
Doula Marta podczas kursu świadomego rodzenia. Autorką tych pięknych zdjęć jest BANDYSZEWSKA FOTOGRAFUJE

Dzień dobry. Bardzo cieszę się, że mogę zadać Pani kilka ważnych pytań dotyczących ciąży, porodu i pierwszych dni życia z niemowlęciem.

Bardzo proszę powiedzieć mi, co zainspirowało Panią do zostania Doulą? Jak to wszystko się zaczęło?

Marta Siwińska: Dzień dobry. Wszystko zaczęło się mniej więcej 18 lat temu, kiedy przygotowywałam się do ciąży z drugą córką. W tamtych czasach nie korzystałyśmy z FB, za to korzystałyśmy z różnego rodzaju forów internetowych i wtedy trafiłam na jedno z nich. Pech chciał, że w czasie kiedy byłam w ciąży, dziewczyna, która to forum prowadziła, zamknęła je. Wtedy mój ówczesny partner założył takie forum dla mnie i tam się wszystkie przeniosłyśmy. Jedna z dziewczyn, z którą się na tym forum zaprzyjaźniłam była liderką La Leche League – organizacji, która wspiera kobiety w czasie karmienia piersią. To był temat, który ogromnie mnie zainteresował i przez następne lata wspierałam inne kobiety na innych forach w ich mlecznej drodze. Ponad 10 lat później na innym już forum, znajoma w ciąży napisała, że idzie się spotkać z Doulą. Zaciekawiona, wygooglałam kto to. Spodobało mi się, pomyślałam, że to jest coś, co chciałabym robić, ktoś, kim chciałabym być i zaczęłam szukać kursu. Po jakimś czasie poszukiwań znalazłam roczny kurs w Studium dla Doul w Poznaniu. I tak zaczęła się moja doulowa historia.

Na co dzień pomaga Pani kobietom w ciąży, kobietom w trakcie porodu i tuż po urodzeniu dziecka?

Tak, na co dzień wspieram kobiety i pary w ciąży, towarzyszę w porodach, wspieram w połogu. Prowadzę Kurs Świadomego Rodzenia, uczę chustonoszenia i masażu Shantali. Pomagam kobietom i parom świadomie przygotować się do porodu, połogu i pierwszych chwil z dzieckiem. Wspieram wzmacnianie ich kompetencji. Pomagam im podejmować decyzje na podstawie ich własnych preferencji i wiedzy opartych na badaniach, a nie przekonaniach.

Masaż Shantali? Czy mogłaby Pani powiedzieć, na czym on mniej więcej polega i jak pomaga niemowlętom?

Masaż Shantali to masaż, którego korzenie są w Indiach. Jest to masaż niemowlęcia, chociaż w Holandii jest też już wersja dla dorosłych czy też dla kobiet w ciąży. Masaż ten wzmacnia kompetencje rodziców, wspiera nawiązywanie więzi – dlatego też jest super dla ojców, którzy po jakimś czasie po urodzeniu się dziecka jednak wracają do pracy i zwykle mniej czasu niż kobieta spędzają z dzieckiem. Nie jest to masaż rehabilitacyjny, dlatego wykonywać go może każdy rodzic. Masaż ten może wspierać dziecko, które ma kolki, ponadto wzmacnia odporność, wycisza i uspokaja.

Nauka masażu Shantali w wykonaniu Douli Marty. Autor zdjęć: BANDYSZEWSKA FOTOGRAFUJE

Czy może Pani zdradzić, tak bez tabu, z jakimi problemami/obawami spotykają się dzisiaj kobiety w ciąży? Zazwyczaj ciąża kojarzy się z pięknym, wesołym stanem, ale czy jest tak zawsze?

Wydaje mi się, że kobiety teraz bardzo lękowo podchodzą do ciąży. Myślę, że to wynika z ogromu informacji, jakie są dostępne w internecie na jedno kliknięcie. Informacji często opartych na przekonaniach wyssanych z palca. Poza tym, czy słyszała Pani, żeby ktoś kobiecie w ciąży opowiadał o tym, jaki miał super poród? Ja nie. Najczęściej kobiety słyszą tragiczne, makabryczne i przerażające historie porodowe. Osobiście uważam, że już od pierwszych chwil ciąży kobietom odbiera się ich poczucie kompetencji. Nie umiemy zaufać swojemu ciału i intuicji. Czy Pani wie, ile kobiet kupuje teraz detektor tętna? Kiedyś znałyśmy tylko kobiety w naszym otoczeniu. I je też oczywiście spotykały różne trudne sytuacje, ale teraz gdy grupa na FB kobiet rodzących w 2021 ma 30.000 członkiń, tam codziennie jest jakaś trudna sytuacja, która w całej reszcie kobiet wywołuje lęk.

Rozumiem doskonale, o czym Pani mówi. Z jednej strony dobrze, że mamy dostęp do informacji, a z drugiej – te informacje nie są kompetentne, a właśnie idzie od nich zwariować….

Tak. I nie umiemy wybrać, co w nas buduje większy lęk: Czy to, że nie wiemy? Czy to, że wiemy „za dużo”? Staram się pomagać kobietom oswoić te lęki, wzmocnić kompetencje, zaufać swojemu ciału, ale też zauważam, że tak naprawdę spora część kobiet tego nie chce. Wolą myśleć, że mogą komuś oddać odpowiedzialność. A przecież nie mogą. Finalnie i tak to one wychowują to dziecko, nie położna, nie lekarz i nie szpital.

Kiedyś słyszałam, że na wsparcie Douli decydują się samotne kobiety. Wiem, że na pewno tak nie jest, ale mogłaby się Pani wypowiedzieć na ten temat? Kto może skorzystać z Pani pomocy? Czy są to mamy, które rodzą po raz kolejny, czy po raz pierwszy?

Myślę, że na wsparcie Douli częściej decydują się kobiety będące w związkach, ale pewnie dlatego, że statystycznie jednak więcej kobiet będących w ciąży jest w związkach, niż jest bez partnera czy partnerki. Każda kobieta, która uważa, że potrzebuje kobiecego wsparcia może skorzystać z pomocy Douli. Każda rodzina, w której mężczyzna czy kobieta nie są przekonani, że to będzie najlepszy pomysł rodzić razem. I to jest bardzo OK. Każdy ma prawo do swoich uczuć i odczuć. Czasami oznaką miłości może być powiedzenie „Kochanie kompletnie tam siebie nie widzę, boję się, że będę się stresować, co wcale Ci nie pomoże”. Najczęściej z moich usług korzystają kobiety rodzące po raz pierwszy. Ale mam też klientki, które wracają w kolejnej ciąży, albo decydują się na Doulę właśnie po pierwszym porodzie z mężem. I nie dlatego, że on się wtedy nie sprawdził, ale dlatego, że jak mówią, teraz chcą bardziej kobiece wsparcie i kogoś, kto patrzy trzeźwym okiem. Miałam też klientkę, która rodziła ze mną i ze swoim mężem swoje czwarte dziecko – ona mi powiedziała, że teraz ją stać na to, żeby mieć wszystko, czego potrzebuje i dokładnie to będzie miała. Czasami kobiety szukają Douli wcześniej, a czasami poznają mnie i wtedy mówią – o chciałabym z Tobą rodzić.

Marta Siwińska prowadzi kursy świadomego rodzenia. Autorka zdjęć: BANDYSZEWSKA FOTOGRAFUJE

Przeczytałam, że opieka Douli w czasie porodu może skrócić go o prawie 25% i przede wszystkim realnie wpłynąć na odczuwanie bólu, na radzenie sobie z nim. Mogłaby Pani zdradzić, na czym polega opieka Douli w czasie porodu? (chodzi mi o poród szpitalny)

Doula przede wszystkim jest. Jest dla kobiety. Nie opuszcza jej ani na chwilę. Zna jej historię (czasami trudną), zna jej potrzeby związane z tym właśnie porodem. Wie, co ją uspokaja i denerwuje. Mówi do niej językiem, który ona rozumie. Poza tym na przykład masuje, podaje wodę, pilnuje zmian pozycji. Wzmacnia słowami, dotykiem, bliskością. Akceptuje każdą decyzję. Stara się wyprzedzać potrzeby, jest dobrym obserwatorem. Ociera i ochładza twarz. Pomaga się zrelaksować. Przypomina o ruchu w skurczu i o odpoczywaniu pomiędzy nimi.

Powiem Pani szczerze, że wielu kobietom przydałoby się właśnie takie wsparcie przy porodzie. Mam wrażenie, że gdyby tak właśnie było, porody byłyby wspominane lepiej, bardziej emocjonalnie, niż na skupianiu się na bólu i złych odczuciach… Czy mam rację?

Badania mówią, że tak. Kobiety rodzące z Doulą rzadziej oceniają swój poród negatywnie. Są też inne korzyści, poparte badaniami. Kobiety, którym Doula towarzyszyła w porodzie:

– miały krótsze porody,

– rzadziej miały wykonywane cesarskie cięcie,

– potrzebowały mniej środków przeciwbólowych,

– miały mniej problemów z karmieniem piersią,

– rodziły dzieci z wyższą punktacją Apgar.

Mało osób zdaje sobie sprawę z tego, że Doula jest nieocenionym wsparciem porodów domowych. Czy towarzyszy Pani kobietom, kiedy rodzą w domu? Ten temat wciąż wywołuje mnóstwo kontrowersji.

Tak, towarzyszę też kobietom, które rodzą w domu i nie rozumiem, czemu jest to temat, który wywołuje wiele kontrowersji. Porody domowe są bezpieczne, odbywają się w towarzystwie położnej, a zwykle nawet dwóch położnych. Kwalifikacja do nich jest bardzo szczegółowa i z niektórych statystyk wynika, że nawet ¼ kobiet jej nie przechodzi. Kobieta w domu jest u siebie, czuje się bezpieczna, a to cudownie wpływa na te hormony porodowe, które kręcą porodem.

Świetnie, że Pani o tym mówi. Kiedy urodziłam córkę, byłam tak wyczerpana swoim porodem, mam takie mieszane wspomnienia, że obiecałam sobie, że jeśli już zdecyduję się na drugie dziecko, to będę starać się, aby urodzić w domu.

Myślę, że to jest opcja warta rozważenia. A na pewno jest to opcja, o której bezpieczeństwie zbyt mało się mówi. Badania wykonywane w Europie Zachodniej wskazują na to, że pierwszy poród w domu jest tak samo bezpieczny, jak szpitalny, a kolejne są już bardziej bezpieczne. Warto pamiętać, że niestety nadal w Polsce poród w szpitalu wiąże się z dużą ilością interwencji. Czy wie Pani, że w latach 2017-2018 ponad połowa kobiet miała podawaną sztuczną oksytocynę w porodzie? Jak to słyszę, to zawsze w mojej głowie rodzi się pytanie: czy jeśli ponad połowa kobiet nie byłaby w stanie sama urodzić swoich dzieci, to przetrwalibyśmy jako gatunek?

Opieka Douli może wesprzeć kobietę psychicznie, przez co jest mniej narażona na baby bluesa, czy też depresję, to prawda? Dlaczego tak jest? Jaki jest tego konspekt psychologiczny?

Wydaje mi się, że to wynika z tego, że słuchamy i jesteśmy dobrymi obserwatorkami. Z nami kobieta może wielokrotnie dzielić się swoją historią porodową. W połogu wspieramy kobietę, pomagamy jej, robimy to co trzeba, żeby kobieta mogła zająć się tylko sobą i dzieckiem. I myślę, że to właśnie jest to wsparcie psychiczne, ale nie tylko, które zmniejsza zagrożenie baby bluesem i depresją poporodową.

Pamiętam, jak urodziłam moją córkę i bywały momenty, że nie byłam w stanie nawet się ogarnąć. Byłam rozdrażniona, bałam się o córeczkę, ogólnie hormony dały mi się we znaki. Proszę powiedzieć z własnego doświadczenia, dlaczego tak jest, że niektóre kobiety tak właśnie czują i zachowują się po porodzie?

To normalne. W pierwszych dwóch tygodniach około 80% kobiet zostanie dotkniętych przez baby blues. Wynika on ze zmiany hormonalnej, która dzieje się po porodzie i w czasie startowania laktacji. To też permanentny niedobór snu, brak wystarczającej ilości wsparcia, nieszczęsna kultura Instagrama, gdzie kobiety po porodzie są piękne, zadbane, szczupłe i wypoczęte. To nie jest realne życie. Baby blues to też brak wiary we własne kompetencje i w to, że poradzę sobie jako matka.

Co, w momencie, kiedy nie ma nikogo do pomocy, lub hormony się nie stabilizują?

Połóg warto zaplanować dużo wcześniej. Znaleźć kogoś, kto może nam pomóc. Może rodzina? Sąsiedzi? Koleżanki? A może warto zawiązać grupę mam na lokalnej grupie FB i zaplanować, że będziecie sobie pomagać po porodzie. I każda dla każdej to zrobi. Jeśli nasz nastrój się nie stabilizuje, jeśli ponad 2 tygodnie po porodzie jest nam nadal trudno, być może nie mamy ochoty zajmować się dzieckiem, być może myślimy, że nigdy go nie pokochamy, to jest to najwyższy czas na poszukanie pomocy specjalisty. Depresja poporodowa dotyka około 20% kobiet. I to nie jest wstyd szukać pomocy dla siebie i dla rodziny.

Wykona Pani masaż, wesprze w karmieniu piersią? Jak fizycznie Doula może pomóc niemowlęciu i młodej mamie?

Nauczę masażu i chustonoszenia, wesprę w karmieniu piersią, pomogę nastawić pranie i zmywarkę, zabiorę dziecko na spacer, zajmę się starszym rodzeństwem, wysłucham, pokażę pielęgnację noworodka, pomogę w zakupach i ugotuję coś dobrego. W czasie wsparcia w porodzie skupiam się na dobrym samopoczuciu całej rodziny, daję wsparcie emocjonalne, ale też informacyjne.

Nauka chustonoszenia. Marta Siwińska. Autor zdjęć: BANDYSZEWSKA FOTOGRAFUJE

Zwiększa się świadomość „świadomości”. Coraz częściej traktujemy ciążę, poród, jako coś niesamowitego. Z jednej strony pogoń za pieniędzmi, mobilność, szybkie tempo, z drugiej – chcemy zwalniać, być uważni. Czy uważa Pani, że świadomość dotycząca rodzicielstwa idzie w dobrą stronę? Czy mogłoby być lepiej? 

Wydaje mi się, że są dwa „obozy” i oczywiście mnóstwo szarości między nimi. Jeden to obóz „świadomości”, przygotowywania do porodu, połogu, długiego karmienia piersią, rodzicielstwo bliskości, wielopieluchowanie, BLW i pewnie jeszcze wiele innych. I jest druga szala. Szala gdzie jak bierzemy psa, to rozumiemy, że trzeba będzie z nim wychodzić na spacer, że już nie wyjedziemy z domu, nie zabierając go ze sobą, albo nie organizując mu kogoś, kto będzie z nim wychodził. Wiemy, że trzeba będzie raz na jakiś czas zabrać go do weterynarza, że trzeba będzie go karmić, być może specjalną karmą. A jednocześnie jak nam się rodzi dziecko, to oczekujemy, że NIC się w naszym życiu nie zmieni – to nie moje porównanie, tylko mojej koleżanki, ale ogromnie mi się spodobało.

Ale też każdy ma prawo do własnych decyzji i do własnych wyborów. I muszę Pani powiedzieć, że dla mnie absolutnie jest OK, kiedy towarzyszę kobiecie, która nie chce wiedzieć więcej. Zawsze powtarzam rodzicom, z którymi się spotykam – „wszystko, co zrobicie i jak zdecydujecie, będzie OK, jeśli tylko będziecie pewni, że tego chcecie i jest to z Wami i z Waszymi potrzebami w zgodzie”.

To bardzo mądre słowa zwłaszcza w czasach, w których jesteśmy wręcz bombardowani narzucaniem swojego stylu życia i sposobów na rodzicielstwo. Niezależnie od tego, czym kierują się rodzice, muszą być oni świadomi i postępować zgodnie ze swoimi wartościami i przekonaniami, prawda?

Myślę, że rodzice nic nie muszą. Ale myślę, że warto zaufać swoim kompetencjom, swojej intuicji, cieszyć się kontaktem z dzieckiem, a nie doszukiwać problemów i biegać po specjalistach. Rozumieć, że kolki są fizjologiczne i być może warto przemyśleć, czy podawanie suplementów, których łagodzące działanie nie zostało udowodnione, jest sensowne. Czerpać z dotyku i bliskości, zamiast przykładać do dziecka szumisia i wkładać je w tulika.

Dziękuję serdecznie za inspirującą rozmowę. Myślę, że wyjaśniła Pani, na czym polega zawód Douli, jak i pokazała Pani, jakie to może być nieocenione wsparcie dla wielu kobiet, ich partnerów i oczywiście dzieci.

Ja również dziękuję za rozmowę.

Marta Siwińska, Doula z Siedlec prowadzi również kursy świadomego rodzenia. Najbliższy kurs rodzenia rozpoczyna się 10 kwietnia. Zapraszamy serdecznie na jej stronę na Facebooku: https://www.facebook.com/DoulaMarta.Siedlce

Autorką tych klimatycznych, wspaniałych zdjęć jest Karolina Skup, którą możecie zaobserwować na Instagramie: https://www.instagram.com/bandyszewska_fotografuje/

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider