single-image

Samica alfa, frustratka, jednocześnie wrażliwa. A ty kim jesteś według internetu?

Aleksandra Broda

Usiadłam pewnego wieczoru i zaczęłam przeglądać internet w poszukiwaniu diagnozy dla siebie. To, że jestem całkowitym wrażliwcem, to wiem, odkąd skończyłam dziesięć lat. Co jeszcze? Na pewno cierpię na syndrom „oszustki”, który nie pozwala mi uwierzyć w to, że klienci mnie chwalą. Ok. Idźmy dalej. Inny artykuł czysto psychologiczny sugeruje, że jestem „samicą alfa”. Diagnozuję się znowu, tym razem po dwunastogodzinnej pracy: jednak cierpię na osobowość depresyjną. A ktoś ostatnio nazwał mnie w bardzo miły sposób szydercą.

To jaka ja jestem? Jaka jesteś ty? Testów na to, czy jestem dobrą mamą, nie wykonuję. Dowód mojej pracy, miłości i zaangażowania widzę codziennie: szczęśliwe, zadbane i kochające dziecko. Zresztą, gdybym wpisała w Google frazę: „Sprawdź, czy jesteś dobrą matką” i wyskoczyłyby mi artykuły tych wszystkich idealnych mam, psycholożek, ekspertów od związków, pracy i wszystkiego w jednym, nie wiem, jak bym zareagowała. Z jednej strony jestem stuprocentowym wrażliwcem, a z drugiej — pewną siebie mamą, która daje wszystko, co najlepsze. Nieważne.

Oczywiście, czytanie takich typów tekstów, jest całkiem spoko. Wiele w nich prawdy. Czytasz definicję mądrej kobiety i znajdujesz tam wszystkie Twoje cechy. Następnie w proponowanych pojawia Ci się kolejny artykuł: „Sprawdź, czy masz wysoką samoocenę” i okazuje się, że jednak dużo Ci brakuje. I o ile takie artykuły często mogą okazać się pomocne, to jednak nikt nie jest w stanie siebie zdefiniować. Jesteśmy takie różne. Jednego dnia przenosimy góry, drugiego najchętniej nie wychodziłybyśmy z domu. Czasami wzruszy nas przemówienie polityka, a na romantyczną scenę w filmie wzruszymy ramionami. No dobra, trochę przegięłam. Czasami jedna głupia rzecz wyprowadzi nas z równowagi, by za kilka godzin stać się z powrotem oazą spokoju. Ludzie to emocje. Różne charaktery, które cały czas próbujemy definiować, wkładać do jednego worka. Tylko po co?

Jestem introwertykiem, człowiekiem bardzo wrażliwym. To jest u mnie pewne, przetestowane i doceniam siebie za to. Jednocześnie jestem też nerwowa, czasami bywam smutna. Czuję zawiedzenie, kiedy ktoś mnie zrani. Czasami to ja ranię. Często tak wysoko stawiam sobie poprzeczkę, że zamiast odpuścić, nie zasnę, dopóki nie zrealizuję celu. Ale czy jestem samicą alfa? Szydercą? Nie wiem. Jestem człowiekiem. Mamą. Złożoną osobowością.

Nie czytajmy za dużo tych internetów. Jeśli czujemy się przytłoczeni i coś nam przeszkadza w naszych myślach, emocjach — udajmy się do specjalisty. Ale nie doszukujmy się na siłę cech idealnej matki, żony, partnerki i w ogóle kobiety.  Nie szukajmy definicji siebie opartej na jakieś tam sugestii, teorii. Nie określajmy się za bardzo i co najważniejsze — nie szufladkujmy naszych dzieci.

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider