single-image

Toksyczne kobiety niszczą dobrych mężczyzn.

Aleksandra Broda

Jakiś czas temu opublikowaliśmy artykuł o kobietach, które się starają i o ich mężczyznach, którzy przestali to robić. Obiecaliśmy, że wkrótce wrócimy do tematu, ponieważ głos zabrali również faceci. Tak więc czasami jest tak, że to właśnie kobieta z kochającej dziewczyny, czy też żony, z dnia na dzień zmienia się w wymagającą i nieszczędzącą przykrych uwag partnerkę. Mężczyźni bywają nie tylko poniewierani, ale również doświadczają przemocy fizycznej, jak i psychicznej ze strony partnerek.

Czasami jest tak, że to kobiety tracą zainteresowanie partnerem bez uzasadnionej przyczyny. Niektóre wykorzystują mężczyzn, nie dając nic od siebie. Inne z kolei z dnia na dzień stwierdzają, że nie są szczęśliwe i uciekają. I chociaż to mężczyźni częściej zdradzają, rozleniwiają się w związkach, nie możemy traktować odwrotnych sytuacji jako temat tabu.

Marcin miał kochającą żonę. Byli ze sobą pięć lat, zanim powiedzieli sakramentalne: tak. Po ślubie wszystko się zmieniło. Żona dostała awans i zaczęła wyjeżdżać na szkolenia. Marcin pracował na budowie i naprawdę lubił swoją pracę. W pewnym momencie żona zaczęła robić mu wyrzuty o to, że się nie rozwija. Coraz częściej weekendy spędzała ze znajomymi z pracy. Tylko raz „pozwoliła” Marcinowi iść ze sobą. Więcej go nie zabrała, ponieważ bez żadnych ogródek stwierdziła, że nie pasuje do towarzystwa. Jaki był Marcin? Czy faktycznie się nie rozwijał? Tutaj można polemizować. Mianowicie uwielbiał wycieczki rowerowe (na które jeździli razem z żoną), a książki wręcz pochłaniał. Był dobrym mężem: gotował, sprzątał i zawsze rozmawiał ze swoją kobietą. Do czasu, kiedy to ona przestała chcieć z nim rozmawiać. Mężczyzna czekał na rozwój sytuacji, sądząc, że to tylko przejściowa fascynacja żony. Znosił jej pogardliwe spojrzenia i nie pytał, co robiła, kiedy wracała pijana o 4 nad ranem. Ufał jej, starał się nadal i czekał, aż to minie. Nie minęło. Odeszła do innego. Stała się zimna jak lód i obojętna na mężczyznę, z którym spędziła kilka dobrych, pięknych lat. Marcin dzisiaj leczy się na depresję, ale wciąż wierzy, że żona wróci.

Z Kubą było nieco inaczej. Był ze swoją dziewczyną dopiero kilka miesięcy, kiedy okazało się, że będą mieli dziecko. Jak twierdzi, dopiero kiedy urodziła, poznał jej prawdziwe oblicze i zamiary. Do tej pory zastanawia się, czy aby przypadkiem dziecko nie było intrygą. Dziewczyna mówiła, że bierze tabletki. Nieważne. Kuba wziął wszystko na klatę, a że dziewczyna wcześniej pracowała na czarno, poszukał dodatkowej pracy, aby zarobić na wyprawkę dla dziecka. Wynajęli mieszkanie, a to, co zostało, przeznaczali na wyprawkę i na spełnianie zachcianek dziewczyny. Niejednokrotnie starał się ją przekonać, że nie mają na tyle pieniędzy, żeby kupić jej drogie kosmetyki. Sugerował, aby żyli skromniej i odkładali, co mogą. Po urodzeniu dziecka chciał zrezygnować z jednej pracy, aby być z maluchem jak najwięcej. To jednak się kobiecie nie podobało: „Żałujesz mi?”. Kiedy wywalczył jeden dzień wolnego w tygodniu, dziewczyna, zamiast spędzać z nim czas, wychodziła do rodziców. Cały czas powtarzała, że on musi zarabiać pieniądze, a ona sobie z dzieckiem da radę. Kuba był zmęczony i stęskniony. Zaczął podejrzewać, że dziewczynie zależy tylko na utrzymaniu, a dziecko jest kartą przetargową i gwarancją pieniędzy. Nie chce jej denerwować, chociaż czasami mu pęka serce. Boi się, że dziewczyna ograniczy kontakt z synkiem. Brnie w to dalej.

„Jesteś śmieciem” – to najczęstsze zdanie, które słyszał Paweł. Co nie zrobił, było źle i nie podobało się jego dziewczynie. Kwiaty nie te, że chrapie, że jest gruby i słabo gotuje. Potrafiła naśmiewać się z niego przy znajomych. Dlaczego więc z nią był? Myślał, że ją kocha. To była jego pierwsza miłość, wierzył, że jedyna. Kobieta jednak nie potrafiła jego docenić, wyżywała się na nim po złym dniu w pracy, a ten przepraszał za coś, czego nawet nie zrobił. Jej spojrzenie było zimne jak lód. A ten stał zawsze z otwartymi ramionami. Dlaczego ona z nim była? Traktowała go jak worek treningowy i „coś”, przy czym może się dowartościować. Wbrew pozorom, dobrze jej było z nim. Tylko wciąż go wykorzystywała i wcale nie szanowała. No i przestawiała go, ustawiała na milion sposobów. On się na to zgadzał, bo kochał. Pewnego dnia po tym, jak dostał w policzek, bo pocałował ją w łóżku, spakował kilka najważniejszych rzeczy i wyprowadził się do kolegi. Wierzył, że ta zrozumie swój błąd i wreszcie go doceni. Wieczorem już była pod drzwiami i KAZAŁA wrócić do domu. Nie wrócił tylko dlatego, że przyjaciel przekonał go, aby dał sobie czas. Zrozumiał, że to nie miało sensu.

Nie wszystkie kobiety mają dobre zamiary i doceniają swoich mężczyzn. Niektóre wykorzystują dobroć swoich partnerów, aby się dowartościować, lub móc nimi sterować. Toksyczne relacje nie zawsze są winą mężczyzn. Tak samo, jak istnieją złe matki, które nie dbają o swoje dzieci, tak samo są kobiety, które zatruwają psychikę swoich partnerów. Wbrew pozorom, mężczyźni tkwią w takich związkach, ponieważ kochają. Niektórzy są stłamszeni już na tyle, że nie wierzą, że zasługują na coś lepszego. Kobiety tak samo, jak mężczyźni potrafią być manipulantami. I chociaż za przemocą zarówno psychiczną, jak i fizyczną, stoją najczęściej mężczyźni, to nie możemy być obojętni na patologiczne zachowania jakiejś części kobiet.

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider