single-image

Usunęła córce konto na TikToku. Rozmawiamy o tym z psychologiem

Aleksandra Broda

Dzisiaj ponownie zaprosiliśmy do rozmowy psycholog Paulinę Nowak z Cetena Tkalnia Świadomości, która prowadzi również terapie online. Tym razem porozmawiamy o pewnej sytuacji, która miała miejsce w Brazylii. Mianowicie pewna Instamama usunęła swojej 14-letniej córce TikToka, na którym dziewczynka zdążyła zgromadzić 2 miliony fanów. 

Ten artykuł podzieliliśmy na dwie części. Pierwsza część obejmuje analizę takiego zachowania. Druga część z kolei ukaże się niebawem i w niej będziemy rozmawiać o wszelkich zagrożeniach związanych z mediami społecznościowymi, jak i również o złapaniu równowagi w tym wszystkim. 

Paulina Nowak Psycholog: Mama usunęła swojej córce konto na TikToku. Z prawie 2 milionami fanów. Pytanie – dlaczego to zrobiłaś, droga mamo?

Mama stwierdziła, że TikTok ma na córkę zły wpływ:

 

Wystarczająco trudno jest uświadomić sobie, kim jesteś w wieku 14 lat. Kiedy są dwa miliony osób, których nigdy w życiu nie widziałeś, myśląc, że cię znają, jest to jeszcze bardziej niebezpieczne. Łatwo jest się zatracić” – stwierdziła.

 

PN: Z jednej strony tak. Łatwo się zatracić. Cała technologia, która wkracza do naszego życia, to jest trend. Trend kulturowy. I bez względu na to, jak my, dorośli, będziemy się na to zapatrywać, że to jest złe i niedobre, to my tego nie zmienimy, usuwając TikToka. To jest zmiana. Tak jak kiedyś nie było telewizorów i nagle się one pojawiły, to też były takie komentarze. Z każdą technologią idzie wiele dobrego, ale też trochę złego. I teraz pytanie: Co jest złego w tym, że córka ma prawie 2 miliony fanów?

Jak ona to zrobiła? Nie wiem, czy ta mama wie, ale to jest ogromna umiejętność, która w dzisiejszym świecie może spowodować, że jej córka będzie zarabiała w przyszłości dużo większe pieniądze, niż większość ludzi. Dlaczego? W każdej dziedzinie, w każdym zawodzie patrzy się dzisiaj na ilość lajków. Lajki, fani, liczba zadowolonych klientów – to wszystko przekłada się w znaczącym stopniu na sukcesy zawodowe. Trendy kulturowe są w tej chwili niestety, ale przez tych ludzi wypromowane. Ja bym się zastanowiła nad jedną rzeczą: w jaki sposób ta dziewczynka zdobyła 2 miliony lajków?

 

Mama dziewczynki, Fernanda Rocha Kanner: „Kiedy się zalogowałam, zobaczyłam 30 identycznych selfie i krótkie tańce, które każdy może zrobić. Tak, było to radykalne. Również konieczne”.

Mamie chodziło o to, że córka się wygłupia, nie robi nic ponadprzeciętnego.

Instamama chętnie udostępniała zdjęcia córki na swoich social mediach 

PN: Właśnie. Ona uznała to za głupie. To, czy jest to wartościowe, czy nie, trudno nam w tym momencie oceniać. Ale z drugiej strony ta dziewczynka ma 14 lat. Czy w takim układzie oczekujemy od nastolatki, że będzie nam rzucała wartościowe teksty, obrazki, mówiące o filozofii życia? To jeszcze nie ten wiek. Na tym polega świat 14-latków. Wygłupiają się przed kamerami. Jednych się ogląda bardziej, innych mniej.

Czy mama porozmawiała, jakie są te tańce? Czy tylko one były głupie według opinii mamy? Ale co znaczy głupie? A może to w mamie jest taka część, która nie potrafi się wygłupiać i obudziło to jakieś nieuświadomione pragnienie lub ból z okresu bycia nastolatką przez mamę?

Przejrzałam profil na Instagramie jej mamy, Fernandy Rocha Kanner. Jest dość estetyczny. Widać, że wszystko, co pisze, jest przemyślane i spójne.

Co mnie jednak zaskoczyło, to fakt, że mama sama od czasu do czasu, poleca pewne produkty. Odkąd usunęła córce TikToka i opowiedziała o tym w social mediach, jej Instagram stał się bardziej popularny. To właśnie w czerwcu miała największy przyrost obserwujących.

Fernandy Rocha Kanner i jej Instagram. Źródło: Screenshot

PN: A może mamy do czynienia ze zwykłą zazdrością? „Że ktoś jest lepszy ode mnie. Że czymś, w cudzysłowie, głupim, osiągnął więcej niż ja, swoimi mądrymi rzeczami?”.w tym momencie odrzucamy relację pomiędzy mamą i córką, ale popatrzmy na relację dwóch osób, jednostek, które po prostu funkcjonują w sieci. Jeżeli tak na to popatrzymy, to co zrobiła mama, bo mogła? Pozbyła się konkurencji. Przykre, ale tak możemy na to też spojrzeć.

Czy ten taniec był brzydki, „wyzywający”? Czy to były po prostu wygłupy, robienie głupich min?

Mama usunęła TikToka. Radykalne posunięcie, ale co zrobiła i czy w ogóle cokolwiek, aby nie musieć tego robić?

Czy mama porozmawiała z córką o tym, dlaczego nie chce, aby nagrywała ona TikToki? W momencie nagrywania TikToków nastolatka dawała wyraz siebie. W taki sposób, w jaki wyrażają się nastolatki. Mama na swoim Instagramie wyraża się tak, jak to robią dorośli. Nasze mądrości życiowe nie są tak interesujące, jak wygłupy. I jeśli przejrzymy się wszystkim treściom w internecie, to właśnie rozrywka, kotki, pieski, śmieszki są najchętniej oglądane.

 

I jeśli dziewczynka chciała się tym podzielić z szerszą publicznością, to nie ma w tym nic złego?

PN: Nie ma. Warto jednak zadać sobie pytanie: Czy mogła i czy dzieliła się swoją radością również ze swoją mamą? Czy na to została stworzona jej przestrzeń? A co jeśli taniec to jej sposób na wyrażanie siebie, pasja – jak na razie spontaniczna, intuicyjna pozbawiona wszelkich ram? To jest pytanie, na które nie będziemy znały odpowiedzi, ale jest to pytanie, nad którym warto się zastanowić.

Rodzice bardzo często siedzą sami w telefonach, a dzieciom zabraniają tego robić. Mama, która usunęła córce TikToka, sama siedzi na social mediach. Załóżmy, że stwierdziła, że ona jest dorosła, potrafi się w nich odnaleźć, jest świadoma zagrożeń, a jej córka jest za mała, żeby to wszystko „ogarnąć”.

PN: To jest argument siły. „Bo mogę”. To nie jest żadne logiczne uzasadnienie. Co innego dziecko ma robić, jeśli większość jego rówieśników robi właśnie to? Mama usunęła córce konto na TikToku, a sama prowadzi swoje kanały i poświęca im czas. Spójrzmy, że mama nie ma oporów, aby udostępniać zdjęcia córki na swoim Instagramie. Gdzie tutaj logika? Nie ma. Córka nie może pokazywać się na TikToku, ale na profilu mamy już tak? 

Mama wierzy, że córka jej kiedyś za to podziękuje.

Najpopularniejszy post na Instagramie tej mamy, to właśnie ten dotyczący usunięcia córce TikToka 

Podziękuje albo nie. Nie wiemy tak naprawdę, jak zareagowała na to dziewczynka i czy za jakiś czas faktycznie będzie wdzięczna. Możliwe, że mama zabiła w niej pewną wrażliwość. Co z emocjami tej dziewczynki? Jeśli będzie czuła złość, to w jaki sposób ją pokaże? Zamknie się w sobie, czy będzie się buntować? Tak radykalne postępowania zabierają dzieciom pewien grunt. Niezależnie, czy chodzi o TikToka, czy też inne rzeczy. Dziewczynka na pewno w jakiś sposób czuła się zauważona poprzez social media. Potrzeba  bycia zauważoną jest w tym wieku bardzo silna. W jaki sposób będzie chciała przekazać to mamie? W jaki sposób będzie chciała zwrócić na siebie uwagę mamy i otoczenia? Być może zacznie się samookaleczać, pić alkohol. A może zamknie się w sobie,  w swoim pokoju: stanie się smutna i nieśmiała? Nie wiemy. Takie radykalne środki nie działają jednak tak, jak rodzice tego oczekują. 

Rodzce mają też często tak, nie oszukujmy się, że wstydzą się za dziecko. Czasami są to rzadkie przypadki, np. że kiedy dziecko wpada w furię. Czasami chodzi o ich wygląd, zachowanie, pasje. Co, jeśli matka tej nastolatki stwierdziła, że wstydzi się za swoje dziecko, ponieważ w social mediach mama kreuje się na osobę poważną, albo i w rzeczywistości taka jest, natomiast dziecko jest zbyt beztroskie? 

W tym momencie ta mama potrzebuje wsparcia. I jeśli my, jako rodzice, zauważamy te rozterki, dialogi wewnętrzne, to nie bójmy się poprosić o pomoc, jak sobie z tym poradzić. To są lęki nasze, nasze obawy, które też nam rujnują życie. Wcale nie musimy, a wręcz nie powinniśmy zarażać tym nasze dzieci. Taka opcja też mogła być. Np. „Wychowałam się w rodzinie, w której nie mogłam się wygłupiać, w której brakowało beztroski. I to przenoszę na dzieci. I mogę źle się czuć, kiedy ktoś się tak wygłupia, ponieważ ja tę część w sobie dawno gdzieś zakopałam. I teraz to ja, jako dorosły, potrzebuję wsparcia, żeby dać sobie szansę. Ta szansa pomoże zrozumieć zachowania moich dzieci”. 

To dobry moment na zastanowienie się, czy ja kiedykolwiek w życiu potrafię być spontaniczna? Czy ja jestem spontaniczna/spontaniczny? Jeśli okaże się, że nie, to wtedy my, jako dorośli, potrzebujemy coś ze sobą zrobić. Nie należy obarczać dzieci. Nasze dzieci mają taka umiejętność, że najczęściej pokazują nam nasze słabe strony. Nasze dzieci są w tym genialne. W pokazywaniu naszych słabych stron. 

Potrzebujemy odwagi jako rodzice, aby przyznać się, że w głupich, małpich tańcach nie dostrzegaliśmy potencjału przez nasze własne bariery. Ta mama obawiała się, że dziewczynka w przyszłości będzie reklamować rzeczy, które zagrażają środowisku. Dlaczego więc nie podjęła się rozmowy z dzieckiem na ten temat? Bardzo prawdopodobne, że wystarczyłoby, gdyby matka prowadziła z córką dialog. Dlaczego z góry założyła, że tak się stanie? Wiedziała, że nie będzie miała siły, czy chęci edukować swoje dziecko w tym zakresie? To przykre. 

Od wychowywania dzieci są rodzice. Social media powinny być tylko fajnym, pożytecznym w jakikolwiek sposób dodatkiem. Social media nie są zagrożeniem. Zagrożeniem jest brak więzi, rozmowy, zrozumienia naszego dziecka. Pamiętajmy, że dzieci to nie nasza własność, która ma realizować nasze plany. Dzieci to indywidualne jednostki, a naszym zadaniem jest je mądrze wspierać w ich odkrywaniu siebie i świata. Bądźmy rodzicami, za którymi dzieci chcą podążać same z siebie, a nie dlatego ze inaczej nie dostaną naszej aprobaty.

Dziękujemy serdecznie za inspirującą rozmowę z psycholog Pauliną Nowak z Cetena Tkalnia Świadomości

Zdjęcie główne: po lewiej Valentina, młoda TikTokerka, po prawej: grafika komercyjna.

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider