single-image

W dzień wdychanie dezodorantu, a wieczorem myśli samobójcze. Dlaczego młodzież ma tak poważne problemy?

Aleksandra Broda

Z jednej strony mamy obecnie do czynienia z najbardziej „wulgarną” młodzieżą od lat, a z drugiej strony od lat mamy też widoczny wzrost samobójstw i prób samobójczych. Dlaczego tak się dzieje?

Życie jest jedno, ale lepiej wytrzeźwieć, nim starzy wrócą

Nikogo już nie dziwi nastolatek, który idzie dumnie przez miasto z fajką w buzi. Pod sklepami coraz częściej można spotkać młodzież pijącą alkohol jak gdyby nic. Kitrają się tylko wtedy, kiedy mają podejrzenie, że idzie matka, albo sąsiadka, która zaraz nakabluje. Są też tacy, którzy mają to gdzieś.

Zwiększone restrykcje względem sprzedaży niektórych wyrobów medycznych nie pozwalają już tak łatwo znaleźć „odlotu” kryjącego się za tabletkami na kaszel. Ale spokojnie. Są jeszcze dezodoranty. Koniecznie te w postaci aerozoli. Obowiązkowy element każdej szkolnej wycieczki i wagarów.

Przerobiłem całą Kamasutrę, kiedy starych nie było w domu

„Prze*uchałem ją dwa razy, rozumiesz?” Słyszę, jak młody chłopiec, no może z 11 lat, widać, że dopiero wchodzi w okres dojrzewania, chwali się swojemu koledze. Bez krępacji, przy przystanku autobusowym. „Tak jęczała, że chyba sąsiedzi słyszeli”. Chłopiec kontynuuje i stara się opowiedzieć jak najwięcej szczegółów, aby kolega mu uwierzył.

Ale to nie koniec. Kilka miesięcy temu dzwoni do mnie koleżanka i mówi, że jej córka przywiozła nagrania ze szkolnej wycieczki. Filmiki krążą po całej klasie. Pod kołderką, w pokoju, dzieci uprawiają tzw. petting. Mówiąc kolokwialnie, lecz dosadnie – dziewczynki robią dobrze chłopcom za pomocą swoich dłoni.

– Mamo, wiesz, co tam się działo!?– relacjonuje dziewczyna.

To, jak bardzo dzisiejsza młodzież jest zagubiona względem seksu, dostrzegamy, nawet odwiedzając różne fora internetowe. 11-latki martwią się, że zaszły w ciążę. Młodzi chłopcy przechwalają się tym, że ich dziewczyny zgodziły się im lizać penisa. Próbują, prześcigają się, jakby to był maraton, jakiś teatr. A w tle wypaczone wyobrażenia względem bliskości. Reżyser? Branża porno.

Życie to „dziw*a”, więc lepiej, żebyś to ty je „wyruch*ł”

Nie mają planów względem przyszłości. Wiedzą tylko tyle, że chcą być bogaci: niezależni, bez żadnych trosk i problemów. Wiedzą, że żyją w chorym systemie i wolą go ominąć, niż mu sprostać. Rodzice wiecznie w pracy, harują na wszystko. Oni tak nie chcą. Oni chcą być wolni i niezależni i nie dawać się ruch*ć, jak dają się ich rodzice.

Haj mija, wraca smutne, choć prawdziwe życie

Po Oliwce Brasil, która śpiewa o hajsie i fi*tach, czasami playlista YouTube zapuści jakąś inną nutę. A wtedy bańka pryska. Okazuje się, że tutaj jest życie i wcale nie jest takie łatwe.

Czasami haj wywołany wciąganym dezodorantem puści za wcześnie, a wtedy i przyjdzie na trzeźwo porozmawiać z rodzicami. I okaże się, że albo oni wcale nie są tacy źli, jak się wydawało, albo wręcz przeciwnie – są jeszcze okrutniejsi.

Bywa i tak, że za potrzebą dorównania kolegom i koleżankom kryje się potrzeba więzi z rodzicami

I są też momenty, które bolą. Są momenty, podczas których cierpi całe ciało i umysł. Bo bolało, bo było nieprzyjemnie, bo nie było tak, jak to pokazywali na stronach dla dorosłych.

Ale ci, którym przykleja się miano zacofanych i nudnych, czyli ci, którzy nie robią nic z powyższych rzeczy, też cierpią, ponieważ walczą i codziennie spotykają się z nietolerancją i hejtem. I jeśli nie mają wsparcia w rodzicach, to również mogą…

Cierpieć na depresję, mieć myśli samobójcze.

Popadanie w używki, brak autorytetów, brak wiedzy dotyczącej seksu, brak wartości, brak uwagi rodziców może powodować u dzieci poważne zaburzenia psychiczne.

Dzieci jak rośliny: delikatne, chłonące wszystko, potrzebujące uwagi i troski

Współczesne dzieci są jak rośliny. Każdą roślinę, kiedy się zaniedba lub nie dostarczy się jej odpowiednich warunków w czasie, w którym najbardziej tego potrzebuje, czeka smutna przyszłość. Ten, kto próbował kiedyś podlewać zwiędłą, lub zasuszoną roślinę to wie, że bardzo ciężko ją odratować. Kto jest odpowiedzialny za żywotność i szczęście roślin? Ich właściciel. Tylko i wyłącznie. Skoro dzieci są jak rośliny, to kto jest odpowiedzialny za ich życie, zdrowie, szczęście i wartości?

Odpowiedzcie sobie sami.

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider