single-image

Za wszystko obwinia się matki, czyli ciężar stereotypów.

Aleksandra Broda

Po internecie od kilku dobrych lat krążą mądre słowa, które mówią o tym, że zawsze o wszystko obwinia się matki. Że kiedy dziecko zrobi coś złego, wszyscy pytają, gdzie była matka. Że kiedy zdarzy się cokolwiek, każdy obwinia matkę. Tak jest i przez długi czas jeszcze będzie. My, kobiety, przez stereotypy, jesteśmy skazane na wieczne osądzenia. Na wieczne obwinianie. Na wieczne wyrzuty sumienia, które mamy przez te całe uprzedzenia.

Bo kiedy dziecko, w totalnym nieładzie idzie na spacer z ojcem, większość przechodniów myśli o matce, która, wyrodna, nie spięła dziecku porządnie włosów. Kiedy starszak coś przeskrobie w szkole, pierwszy telefon, który wykonuje nauczycielka, jest właśnie do matki. Jeśli zdarzy się sytuacja, w której dziecko nie przyniosło na kiermasz ciasta, obwinia się o to matkę. Matki obrywają za wszystko. Począwszy od błahych spraw organizacyjnych, na tych dotyczących zdrowia, zachowania pociechy, kończąc. To właśnie większość artykułów, poradników, skierowanych jest do matek. Tak jakby to tylko one miały ogarniać ten cały chaos. Albo jeszcze gorszy scenariusz. Kiedy to ojciec coś zawinił, pyta się: a gdzie była matka? A kiedy matce zdarzy się jedno poślizgnięcie, chociażby mały błąd, nikt o nic nie pyta. Każdy osądza.

My, matki nosimy ciężar stereotypów. Jest on ciężki i często bolesny. Dla nas samych, ale i dla ojców, którzy są w dalszym ciągu przez społeczeństwo spychani na dalszy plan. I chociaż powoli to się zmienia, to i tak czujemy się niesprawiedliwie. I to dotyczy się zarówno samotnych matek, jak i tych, które mają pełne rodziny.

Prawie nikt nie zrozumie samotnej matki, która robi wszystko, aby zapewnić dzieciom szczęśliwe dzieciństwo. Nikt, kto widzi matkę w nieładzie, nie pomyśli, że jest ona po prostu zmęczona. Za to każdy ocenia: zarówno jej wygląd, jak i zachowanie dzieci. Za wszystko obwinia się matkę, ale rzadko kiedy ktoś, chociaż na chwilę, pomyśli o ojcu, który zostawił, zaniedbał, olał. I rzadko kiedy ktoś pogratuluje matce, że to, co robi, jest wielkie, piękne. Za to wszyscy przyczepią się do tego, jak popełni, chociażby mały błąd, o czymś zapomni.

Podobnie, kiedy dzieci wychowują się w pełnej rodzinie. To nie do ojca w pierwszej kolejności zadzwoni nauczycielka. Raczej nikt do ojca nie będzie miał pretensji, że dziecko nie odrobiło zadania domowego. I to, przyjemniej my mamy takie doświadczenia, ojca zbędą, kiedy pojawi się u lekarza z dzieckiem. „Czy Pan wie, jakie dziecko przyjmuje leki?” – zapyta z ironią lekarka. To jest niesprawiedliwe dla dwóch rodziców.

Tylko matki wiedzą o tym ciężarze. One odczuwają go codziennie. Za większość rzeczy obwinia się matki. Tak jakby dziecko miało tylko ją. I nawet jeśli ma, ponieważ jest samotna, bardziej tutaj przyda się jej wsparcie i zrozumienie, niż dokładnie tego niepotrzebnego ciężaru.

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider