single-image

Zdrowy feminizm jest potrzebny i ważny, zwłaszcza jeśli mamy dzieci

Aleksandra Broda

Chciałabym, aby kobiety miały takie same prawa pod względem politycznym, ekonomicznym i społecznym. Chciałabym, aby na rozmowie o pracę nikt nie pytał Was, czy planujecie dzieci, jak często Wasze dzieci chorują. Chciałabym, aby żadna kobieta nie spotykała się z dyskryminacją ze względu na płeć. I ze wszystkich sił chciałabym, aby znikło raz na zawsze zaściankowe, krzywdzące myślenie o tym, że kobieta jest obiektem seksualnym, do którego można rzucić: „Ale dupa”, bądź też gwizdnąć na nią na ulicy. Marzę o tym, żeby ofiary gwałtów przestały tłumaczyć się z tego, jak były ubrane i czy przypadkiem nie kusiły mężczyzny. Marzę o tym, żeby gwałty w Polsce były traktowane z góry jak przestępstwo i były srogo karalne. Marzę o tym, aby wszystkie kobiety, niezależnie, ile mają lat: czuły się bezpieczne i spokojne.

Zdrowy feminizm nie jest niczym złym

Feminizm bardzo często kojarzy się z czymś złym. Powstało wiele żartów o feministkach, które de facto bywają naprawdę śmieszne, ale są poniekąd karykaturą całego ruchu. Utarło się, że feminizm kończy się tam, gdzie trzeba otworzyć słoik. Powstały angażujące memy, w których to feministka oczekuje, że mężczyzna otworzy jej drzwi. Ale to wcale nie o to w tym wszystkim chodzi. Niektórzy uważają nawet, że feminizm załamuje role społeczno-kulturowo-naturalne. Uważam, że to bardzo mylne wnioski. Tak samo, jak są odłamy feminizmu, tak samo są różne kobiety reprezentujące wszelkie i faktycznie często skrajne, nieuzasadnione poglądy. Jestem jednak przekonana, że zdrowy feminizm, który szuka dialogu, jest naprawdę uczciwy i pomocny kobietom, nie powinien być tematem żartów.

Chodzi w nim przecież o to, aby kobiety mogły zarabiać na podobnych, bądź tych samych stanowiskach tyle samo pieniędzy, co mężczyźni. Czy wiesz, że polskie kobiety zarabiają o 20% mniej, od mężczyzn, będąc na tych samych stanowiskach?

Czy wiesz, że zgodnie z obowiązującym prawem potencjalny pracodawca nie może pytać kobiety na rozmowie o pracę o dzieci i planowanie rodziny? Tymczasem na każdym kroku to prawo jest łamane, a kwestia posiadania dzieci bądź też chęci posiadania ich w przyszłości, pada zdecydowanie za często? Mężczyźni bardzo często nie dostają takich pytań na rozmowie kwalifikacyjnej.

Feminizm otwiera oczy na problemy wielu kobiet, matek

Kura domowa, matka-polka i ta, którą obwinia się za wszystko, co złe. I dzisiaj większość z nas wie, że te utarte stereotypy nijak mają się do roli społeczno-kulturowo-naturalnej. Nijak się mają, to za mało powiedziane. Potrafią być bardzo krzywdzące i pozbawić kobietę chęci do życia. Kobieta to też człowiek, który potrzebuje nie pomocy, lecz drugiej zaangażowanej połowy w obowiązki domowe, jak i rodzinne. Matka ma prawo do spełniania swoich marzeń, ambicji i do czasu dla siebie. I to nie skreśla ją ze statusu bycia dobrą matką. A dziecko? A dzieci? Dzieci potrzebują obojga rodziców, którzy obdarowują ich takim samym zaangażowaniem.

To wszelkie ruchy feministyczne poruszają tak ważne tematy, jakimi są gwałty, przemoc domowa, czy też właśnie pozwolenie Społeczeństwa na rzucanie przez mężczyzn seksistowskich uwag w ich stronę. Kobieta nigdy nie jest winna gwałtu, chociaż organy ścigania nierzadko probują znaleźć coś, co wskazywałoby inaczej. A tutaj ubiór, wcześniejsza pozytywna relacja, a bo nie krzyczała, a narobiła nadziei mężczyźnie – zawsze znajdzie się coś, co w jakiś sposób z pozoru dało pozwolenie. To jest obrzydliwe i niepokojące. Pomyślmy o naszych dzieciach, naszych córkach.

Czy naprawdę chcesz, aby Twoja córka wyszła za mąż, urodziła dzieci i chociaż czuła, że chce się rozwijać, spełniać pod względem pasji i zawodu, zrezygnowała z tego? Czy naprawdę chcemy, aby nasze córki zarabiały mniej, chociaż robiłyby to samo, co mężczyźni? A co, jeśli nasze dzieci wcale nie będą chciały zakładać rodziny? Skarcimy je za to na rzecz stereotypów, czy pozwolimy im żyć swoim życiem i damy ogrom wsparcia?

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider