single-image

Związek rodziców, a dziecko z ADHD [szczery i wzruszający list od czytelniczki]

Aleksandra Broda

Kiedy na świecie pojawia się dziecko, świat rodziców staje do góry nogami. Zmęczenie, niewyspanie się, hormony i brak czasu na odpoczynek to tylko niektóre „uroki” wczesnego rodzicielstwa. Później dla niektórych jest już z górki – dziecko staje się bardziej samodzielne, bawi się samo. Niestety bywa i tak, że dziecko okazuje się żywym srebrem, jest bardzo absorbujące, lub cierpi na zaburzenia, które wymagają od rodziców poświęcania się praktycznie w 100%.

Napisała do nas mama dziesięcioletniego chłopca, u którego niecałe trzy lata temu zdiagnozowano ADHD.

„Czuję, że przez ADHD syna nasz związek się rozpada. Nie obwiniam go za to, że jest chory, ale chciałabym zwrócić uwagę na to, z czym na co dzień borykają się rodzice dzieci z zaburzeniami. […] Zawsze był nadpobudliwy i bardzo agresywnie reagował na wszystko, co mu się nie podobało. Jako że wcześniej chodził tylko do zerówki, to przedszkole na ten rok dało sobie z nim radę. Liczyliśmy z mężem, że jak pójdzie do szkoły, to się uspokoi, zmieni. Już po miesiącu zostaliśmy zaproszeni na rozmowę z pedagogiem, dyrektorką i wychowawczynią. Powiedzieli, żebyśmy poszukali dobrego psychologa i zaczęli go diagnozować. Poruszyliśmy wszelkie kontakty, aż zapadła diagnoza: ADHD. Przenieśliśmy syna do klasy integracyjnej, zaczęliśmy leczenie i terapię. Niestety w naszym mieście nie mogliśmy trafić na dobrego psychologa, więc zdecydowaliśmy się na terapię prywatną. […] Mąż pracował więcej, więc na mnie spadły wszelkie obowiązki związane z wykonywaniem ćwiczeń z synem, wożeniem na terapię, odwiedzaniem co chwilę szkoły i reagowaniem na jego napady agresji. Widzieliśmy poprawę, ale czułam się niesamowicie zmęczona. Zaczęłam zazdrościć mężowi, że nie ma go w domu, że omijają go wszelkie przykre sytuacje. Nawet nie wiem, kiedy nasze rozmowy zaczęły dotyczyć tylko i wyłącznie syna i nie pamiętam, kiedy ostatni raz ze sobą spaliśmy. […]

Ostatnio postanowiłam zawalczyć o związek i w majówkę zaproponowałam kilkugodzinną wycieczkę w góry. Niestety syn ciągle „się rzucał”, przeklinał, że tylko podnieśliśmy sobie ciśnienie i zrezygnowani wróciliśmy do domu. Mąż chyba jednak zauważył, że chciałam spędzić z nim trochę czasu, więc następnego dnia wybłagał wręcz swoich rodziców, żeby zostali z synem na kilka godzin, a my w tym czasie pojechaliśmy za miasto. Przez całą drogę rozmawialiśmy tylko o synu, a jak dojechaliśmy na miejsce, to zapadła cisza. Nie wiem dlaczego, ale poczułam taką irytację, że wyrzuciłam z siebie całą złość. Mąż nie był mi równy i również wytknął wiele rzeczy.

Cały czas płaczę od tamtego czasu. Kochamy syna najmniej na świecie, ale jesteśmy obydwoje zmęczeni opieką nad nim. Odwrócili się od nas znajomi, rodzina patrzy na naszego syna spod byka. Nauczyciele niby rozumieją sytuację, ale rodzice innych uczniów potrafią dać do zrozumienia, że jesteśmy gorsi.

Byliśmy dobrym małżeństwem, zawsze się ze sobą zgadzaliśmy, bardzo mocno się kochaliśmy i wiedzieliśmy, czego chcemy od życia. Odkąd nasz syn stał się z początku tylko absorbujący, a później zdiagnozowano u niego ADHD, nasze małżeństwo umarło. I naprawdę kochamy syna całym sercem. Jest dla nas najważniejszy, chociaż nie powiem, jest to dla nas trudne i wyniszczające. Przestaliśmy jednak kochać siebie… tak mi się wydaje i nie wiem, czy znajdziemy siły na to, aby zawalczyć o związek. Bardzo bym chciała…”.

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
Slider